W 2025 roku Bartłomiej „Foka” Kubkowski był w wodzie ponad dwie doby. Przepłynął około 159 kilometrów – do polskiego brzegu zostało mu jakieś 11 kilometrów. I wtedy stracił orientację. Zespół asekuracyjny wyciągnął go z wody. Rok pracy, dwie doby wysiłku, koniec 11 kilometrów przed metą.
W sierpniu 2026 roku, za piątym podejściem, przepłynął cały Bałtyk – ze szwedzkiej Kåsebergi do Dziwnowa, około 160 kilometrów w niespełna 55 godzin nieprzerwanego wysiłku. Bez snu. Bez prawa dotknięcia łodzi. Pierwszy człowiek w historii, który tego dokonał.
Zanim doszło do tego finiszu, były cztery nieudane próby: 2022 (rezygnacja po około 115 km, gdy załamała się pogoda), 2023, 2024 i 2025. Za każdym razem wracał.
To nie jest tekst o pływaniu. To tekst o tym, jak głowa radzi sobie z serią porażek – i dlaczego ta historia mówi o selekcji do Wojsk Specjalnych więcej niż niejedna filmowa scena.
Porażka to nie wyrok. To dane
Najłatwiej opowiedzieć tę historię jako „nigdy się nie poddawaj”. To prawda, ale też najmniej użyteczna wersja – bo nie da się na niej niczego zbudować.
Ciekawsze jest coś innego: każda z tych prób czegoś uczyła. Pogoda w 2022. Punkt, w którym ciało odmawia posłuszeństwa – te 11 kilometrów w 2025. To nie były identyczne ściany, tylko różne informacje o tym, czego zabrakło: może przygotowania na warunki, zapasu na finiszu, strategii tempa, a może odporności psychicznej w ostatniej fazie.
Porażka potraktowana jako wyrok kończy temat. Porażka potraktowana jako dane otwiera pytanie: co dokładnie zawiodło i co z tym zrobić przed kolejnym podejściem.
Kandydat na selekcję, który odpadł, ma dokładnie ten sam wybór. Może przyjąć, że „się nie nadaje” – albo spojrzeć na własną próbę jak na raport: gdzie pękło tempo na marszobiegu, w której godzinie sprawdzianu terenowego zaczął popełniać błędy, co się stało z głową, gdy zabrakło snu. Może zebrać informacje czego zabrakło i przygotować się przed kolejną próbą.
System selekcji sam zakłada powrót
I tu jest rzecz, o której mało się mówi: powrót po porażce nie jest w Wojskach Specjalnych czymś wyjątkowym. Jest wpisany w procedurę.
Jedna z najtwardszych w Polsce instytucji weryfikujących ludzi nie traktuje pojedynczej porażki jako końca drogi. Buduje procedurę wokół założenia, że wartościowy kandydat może wrócić. Skoro tak patrzy na to jednostka, to samo podejście jest rozsądne również u kandydata.
Dyscyplina to nie zryw. To powtarzalność
Zostaje pytanie praktyczne: co konkretnie robi się między jedną próbą a drugą.
Foka nie przepłynął Bałtyku dlatego, że w decydującym dniu bardziej chciał. Przepłynął, bo przez lata między próbami budował to, czego nie widać w reportażu z finiszu – powtarzalny, nudny wolumen treningowy i poprawki dokładnie tam, gdzie wcześniej czegoś zabrakło.
To jest różnica między wytrwałością z plakatu a wytrwałością, która działa. Ta pierwsza to emocja w dniu startu. Ta druga to dyscyplina powtarzalności: to samo, wykonane setny raz, gdy nikt nie patrzy i nic spektakularnego się nie dzieje.
W przygotowaniu do selekcji wygląda to identycznie. O wyniku nie decyduje jeden heroiczny trening ani jeden zryw motywacji. Decyduje to, czy przez kolejne miesiące marszobieg schodzi z 13:30 do 12:00 nie skokiem, tylko systematycznie – i czy głowa jest przygotowana na fazę, w której ciało zacznie negocjować.
Porażka mówi ci, czego brakuje. Powtarzalność to nadrabia. Kolejne podejście to sprawdza.
Porażka mówi ci, czego brakuje – reszta to praca z głową
Selekcja odsiewa psychiką równie mocno jak kondycją, a powrót po odpadnięciu to przede wszystkim robota mentalna. MINDSET – mentalny podręcznik kandydata do WS to konkretny plan pracy z głową przed kolejnym podejściem.
Najczęstsze pytania
Czy z porażki na selekcji można wrócić?
Tak – i to jest wpisane w procedury. GROM przewiduje dwa podejścia do selekcji (trzy przy kwalifikacji do komórek zabezpieczających), a w PJOS kandydat, który nie zaliczy więcej niż dwóch konkurencji, dostaje poprawkę w ciągu 365 dni. Pojedyncza porażka nie zamyka drogi.
Ile razy można podchodzić do selekcji?
Zależy od jednostki i konkretnej procedury naboru – część daje ograniczoną liczbę podejść w ramach jednego sprawdzianu, część dopuszcza ponowny nabór w kolejnych edycjach. Aktualne zasady zawsze podaje strona rekrutacyjna danej jednostki.
Co najczęściej odsiewa kandydatów?
W AGAT wiadomo, że najwięcej odpada pierwszej doby selekcji. Ogólnie ściana bywa różna: kondycja na marszobiegu, brak zapasu w późnej fazie sprawdzianu terenowego, odporność psychiczna przy deprywacji snu. Właśnie dlatego warto traktować nieudane podejście jak raport – co dokładnie zawiodło.
Od czego zacząć przygotowanie?
Od poznania konkretnych norm jednostki, która cię interesuje, i uczciwego zmierzenia dystansu między nimi a swoim obecnym poziomem. Reszta to plan i powtarzalność.