🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
JWK

Z Lublińca na szczyt Sztabu Generalnego. Nowa misja st. chor. sztab. Mirosława Ziarniaka

JWK ·

Z Lublińca na szczyt Sztabu Generalnego. Nowa misja st. chor. sztab. Mirosława Ziarniaka

SilentHeroes
SilentHeroes
| 3 min czytania | | aktualizacja

W świecie Wojsk Specjalnych rzadko zdarza się, by o podoficerach mówiły ogólnopolskie media. Jednak awans starszego chorążego sztabowego Mirosława Ziarniaka na stanowisko Starszego Podoficera Sztabu Generalnego WP to wydarzenie, którego nie możemy pominąć. Dla nas to dowód na to, że doświadczenie zdobyte w „specjalsach” jest dziś fundamentem zmian w całej polskiej armii.

Z krwi i kości: Korzenie w JWK

Droga chorążego Ziarniaka to nie gabinetowe awanse, a lata realnej służby w Jednostce Wojskowej Komandosów (JWK) w Lublińcu. To tam, jako operator, instruktor i dowódca sekcji, kształtował swój etos. Przez lata działał w cieniu, realizując najtrudniejsze zadania, co pozwoliło mu zrozumieć potrzeby żołnierza liniowego jak mało komu.

Przystanek: WOT. Budowanie nowej jakości

Zanim trafił do Sztabu Generalnego, odegrał kluczową rolę w formowaniu Wojsk Obrony Terytorialnej. Jako Starszy Podoficer Dowództwa WOT, Mirosław Ziarniak przeniósł standardy szkoleniowe i mentalność z Wojsk Specjalnych do nowej formacji. To on stał za budową silnego korpusu podoficerskiego w „terytorialsach”, wierząc, że to właśnie podoficerowie są kręgosłupem nowoczesnej armii.

Sztab Generalny: Głos podoficera u boku Szefa Sztabu

Dziś chorąży Ziarniak zajmuje najważniejsze podoficerskie stanowisko w Wojsku Polskim. Jako doradca Szefa Sztabu Generalnego WP odpowiada za:

  • Standardy szkolenia podoficerów i szeregowych w całej armii.
  • Dyscyplinę i etos, dbając o to, by żołnierskie wartości nie były tylko pustymi hasłami.
  • Reprezentowanie interesów korpusu, będąc łącznikiem między „dołem” a najwyższym szczeblem dowodzenia.

Czego nauczyły go zielone berety i JTAC

W obszernym wywiadzie dla rp.pl (czerwiec 2026) Mirosław Ziarniak odsłonił kulisy swojej drogi. Jako absolwent kursu amerykańskich sił specjalnych w Fort Bragg (2007, „zielone berety”) spędził ponad 40 miesięcy na misjach – w Iraku (2005) i pięciokrotnie w Afganistanie – uczestnicząc, jak mówi, w ponad dwustu operacjach specjalnych. Z Fort Bragg wyniósł przekonanie, że nawet najlepszy sprzęt „nie zastąpi woli walki i chęci zwycięstwa”, oraz konkretne szkoły: medycyny pola walki, łączności satelitarnej i planowania operacji na najniższym szczeblu – poziomie dwunastoosobowej sekcji ODA.

Największe doświadczenie zdobył jako JTAC – wysunięty nawigator naprowadzania lotnictwa. Był jednym z pierwszych Polaków na kursie JTAC (2008, Spangdahlem). Lata później współtworzył w Toruniu kurs Close Air Support dla żołnierzy WOT, którym – jak to ujął – „spłacił dług wiedzy”; dziś szkoli się tam także żołnierzy z Litwy, Łotwy i Estonii.

W siłach specjalnych na całym świecie nie ma ludzi przypadkowych. Niemal każdy żołnierz ma w sobie pierwiastek lidera.

st. chor. szt. Mirosław Ziarniak, wywiad dla rp.pl (2026)

O budowaniu zespołu mówił obrazowo, przytaczając słowa kolegi: żołnierzy Wojsk Specjalnych można porównać do garści kamieni wrzuconych do wiadra – „się nimi potrząsa, wtedy one się same oszlifują”. Profesjonalizm i braterstwo muszą iść w parze.

Dlaczego to ważne dla nas?

Postać Mirosława Ziarniaka to symbol profesjonalizmu. Jego nowa rola pokazuje, że nowoczesne wojsko potrzebuje liderów, którzy potrafią połączyć doświadczenie z pola walki z wizją strategiczną. To „Silent Hero”, który przestał być anonimowy, by wziąć odpowiedzialność za tysiące żołnierzy.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się