Pierwszego października 2026 roku na lotniczej bazie w Náměšti nad Oslavou czeska jednostka wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa obchodziła dwudziestopięciolecie. Dla polskiego czytelnika to nie jest wiadomość zagraniczna z grzeczności: trzynaście lat temu na tej samej bazie, w sojuszniczym ćwiczeniu Ramstein Rover, szkolili się komandosi z Lublińca i operatorzy GROM-u. Dekadę później śmigłowce z tej samej bazy latały dla polskiej rotacji w Siłach Odpowiedzi NATO.
Dwadzieścia pięć lat i odznaka z rąk dowódcy sił powietrznych
Jednostka powstała 1 października 2001 roku i od początku miała zadanie wąskie, ale kluczowe: naprowadzanie lotnictwa na cele naziemne. W obchodach wziął udział dowódca czeskich sił powietrznych gen. bryg. Petr Tománek, który wręczył nawigatorom Odznakę JTAC. „Jestem dumny, że mogę wam dziś przekazać Odznakę JTAC, która odzwierciedla waszą specjalizację. Noście ją z dumą” — powiedział. Tománek mówił o tym z własnego doświadczenia: jako pilot samolotu L-159 sam pracował z nawigatorem przy procedurach bezpośredniego wsparcia lotniczego.
Dowódca bazy gen. Slíva podkreślił wpływ nawigatorów na rozwój nie tylko lotnictwa śmigłowcowego, ale całych czeskich sił powietrznych. Chronologię przedstawił jeden ze współzałożycieli jednostki, nadpraporčík Pavel Eigl:
- 2002 — pierwsi kwalifikowani nawigatorzy w jednostce.
- 2004 — pierwszy własny instruktor.
- 2007 — czescy nawigatorzy jako pierwsi żołnierze sił powietrznych tego kraju weszli do bezpośrednich działań bojowych od czasów II wojny światowej.
- 2010 — Czesi zaczęli pracować w amerykańskiej szkole nawigatorów.
- dziś — czeski instruktor wykłada w szkole międzynarodowej we Włoszech, a w Náměšti działa certyfikowany program szkolenia nawigatorów, obejmujący także żołnierzy koalicyjnych.
Ostatni punkt jest najważniejszy dla zrozumienia, dlaczego akurat ta baza przewija się w polskich materiałach o JTAC. Náměšť nie jest tylko miejscem, gdzie Czesi szkolą swoich — to ośrodek, w którym kwalifikacje utrzymują nawigatorzy z innych armii.
Polski ślad: Ramstein Rover 2013
W 2013 roku Czechy po raz drugi gościły sojusznicze ćwiczenie Ramstein Rover, a bazą-gospodarzem była właśnie 22. baza lotnicza Sedlec, Vícenice u Náměště nad Oslavou. Polski kontyngent nie składał się wyłącznie z lotników. „Polska Zbrojna” pisała wówczas, że w natowskim szkoleniu wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa w Czechach wzięli udział komandosi z Lublińca, GROM-u i Dowództwa Wojsk Specjalnych. Swój zespół wysłały także Wojska Lądowe, a polski skład wzmocniły trzy samoloty Su-22 z pilotami i technikami z 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.
Jeden z uczestników szkolenia w Náměšti mówił krótko: „To były najlepsze ćwiczenia dla JTAC-ów, w których dotąd brałem udział”. Wartość tego typu treningu uczestnik tłumaczył współpracą — nawigatorzy i piloci z różnych państw poznają się i wymieniają doświadczeniami, co przekłada się na skuteczność pracy na misji.
To rozróżnienie warto trzymać mocno, bo łatwo je zatrzeć. Żołnierze polskich Wojsk Specjalnych uczestniczyli w ćwiczeniu Ramstein Rover, prowadzonym z bazy w Náměšti. Znacznie dziś głośniejsze Ample Strike, korzystające z tej samej bazy, to ćwiczenie osobne. Dwie różne rzeczy pod jednym adresem.
Czym było Ramstein Rover
Ćwiczeniem kierowało komponentowe Dowództwo Sił Powietrznych NATO z bazy w niemieckim Ramstein, we współpracy z czeskimi siłami powietrznymi i lądowymi. Priorytetem było zgranie załóg lotnictwa taktycznego i śmigłowcowego z pracą wysuniętych nawigatorów przy bezpośrednim wsparciu działań naziemnych. Ramstein Rover był kontynuacją wcześniejszej czeskiej serii Flying Rhino.
Edycja z 2013 roku, przeprowadzona we wrześniu, była trzecią w historii i drugą na czeskiej ziemi. Pierwsza odbyła się w 2010 roku w Stanach Zjednoczonych, druga i trzecia w Czechach — w 2012 i 2013 roku. Skala była poważna: tysiąc żołnierzy, w tym blisko pięciuset z zagranicy, i prawie dwustu wysuniętych nawigatorów szlifujących umiejętności w pełnym spektrum działań dziennych i nocnych.
Udział potwierdziło dwadzieścia państw: Belgia, Czechy, Dania, Estonia, Francja, Grecja, Litwa, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Turcja, USA, Węgry, Wielka Brytania i Włochy. W powietrzu pracowały L-39 i L-159 Alca, F-16, JAS-39 Gripen, PC-9 Pilatus, Learjet L-35, polskie Su-22 oraz śmigłowce Mi-24/35 i Mi-17. Szkolenie prowadzono na poligonach Libavá i Boletice. W rolę przeciwnika weszli żołnierze czeskiej 4. brygady szybkiego reagowania, 7. brygady zmechanizowanej, 25. brygady rakietowej obrony powietrznej, 13. brygady artylerii oraz Uniwersytetu Obrony.
Rok wcześniejsza edycja z 2012 roku, od 5 do 21 września, zgromadziła szesnaście państw NATO i korzystała z baz w Náměšti i Čáslavi oraz poligonów Libavá, Boletice i Písek.
Ćwiczenie powstało jako przygotowanie nawigatorów do rotacji w Afganistanie, ale już w 2013 roku jego charakter się zmieniał. Kierujący ćwiczeniem płk Harry H. Schnell z Ramstein mówił, że treść szkolenia wykracza poza misję ISAF, a celem jest przygotowanie żołnierzy do szerokiego spektrum działań z użyciem bezpośredniego wsparcia lotniczego — bo Sojusz potrzebuje tych zdolności nie tylko do działań asymetrycznych.
Dekadę później: śmigłowce z Náměště dla polskiej rotacji
Relacja z tą bazą nie skończyła się na szkoleniu nawigatorów. W styczniu 2024 roku Czesi utworzyli Task Force HIPPO — około stu osób z 22. Bazy Lotnictwa Śmigłowcowego w Náměšti nad Oslavou, z trzema zmodernizowanymi śmigłowcami Mi-171šM. Zespół powstał specjalnie pod polski dyżur w Siłach Odpowiedzi NATO i stanowił komponent powietrzny tej rotacji. To inny pododdział tej samej bazy niż nawigatorzy: śmigłowce Mi-171Š nosi 222. eskadra śmigłowcowa, przeznaczona do zabezpieczania działań bojowych oraz przewozu wojsk lądowych i jednostek sił specjalnych, w tym do wysadzania grup specjalnego przeznaczenia.
Czeskie śmigłowce pracowały między innymi w lutowo-marcowym ćwiczeniu Cobra ’24, w którym wzięły udział wszystkie pięć polskich jednostek Wojsk Specjalnych oraz Powietrzna Jednostka Operacji Specjalnych. Pisaliśmy o tym w materiałach o ćwiczeniu Cobra ’24 i o zakończeniu polskiego dyżuru w NRF.
To dwa epizody związane z jedną bazą, odległe o dekadę: ćwiczenie nawigatorów w 2013 roku i wsparcie śmigłowcowe w 2024. Różne pododdziały, różne zadania, ten sam adres pod Náměští. Dla polskiego czytelnika istotne jest to, że ta baza wraca w materiałach o naszych Wojskach Specjalnych nie raz, lecz dwa razy — i za każdym razem w innej roli.
Dlaczego JTAC jest specjalnością, a nie dodatkiem
„Polska Zbrojna” opisywała tę pracę tak: w czasie operacji nawigator odpowiada za ruch statków powietrznych w rejonie działania — samolotów, śmigłowców i bezzałogowców. Musi wskazać cel, nie pomylić własnych wojsk z przeciwnikiem i ułożyć maszyny w powietrzu tak, żeby nie doszło do kolizji. Od wezwania wsparcia do użycia uzbrojenia mija zwykle kilka minut, a korespondencja radiowa idzie po angielsku.
Czeski komunikat opisuje zadanie tej specjalności od identyfikacji celów, przez koordynację i kierowanie lotami, po samo naprowadzanie, zniszczenie celu i przekazanie informacji o jego skutkach. Nawigatora można włączyć niemal do każdej jednostki armii, ale priorytetem jest użycie go tam, gdzie dostępne jest bezpośrednie wsparcie lotnicze.
W polskich Wojskach Specjalnych ta specjalność ma własną historię — GROM wyodrębnił naprowadzających z zespołów bojowych do osobnej struktury już w 2010 roku. Szerzej opisaliśmy to w materiale o JTAC w polskich Wojskach Specjalnych.
Najczęstsze pytania
Czy polscy operatorzy szkolili się w Náměšti?
Tak. W ćwiczeniu Ramstein Rover 2013, prowadzonym z bazy w Náměšti nad Oslavou, uczestniczyli komandosi z Lublińca, żołnierze GROM-u i przedstawiciele Dowództwa Wojsk Specjalnych, obok zespołu z Wojsk Lądowych i trzech samolotów Su-22 z 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Liczby polskich uczestników ani podziału między jednostki nie podano.
Czym różni się Ramstein Rover od Ample Strike?
To dwa różne ćwiczenia korzystające z tej samej czeskiej bazy. Ramstein Rover odbył się trzy razy — w 2010 roku w Stanach Zjednoczonych oraz w 2012 i 2013 roku w Czechach — i właśnie w nim uczestniczyły polskie Wojska Specjalne. Ample Strike jest osobnym, corocznym ćwiczeniem korzystającym z tej samej bazy.
Co robi wysunięty nawigator naprowadzania lotnictwa?
Identyfikuje cele naziemne, koordynuje i kieruje lotami, naprowadza własne samoloty i śmigłowce na cel, a po uderzeniu przekazuje informację o jego skutkach. Koordynuje użycie statków powietrznych zapewniających bezpośrednie wsparcie lotnicze, w tym bezzałogowców.
Źródła
- 22. základna vrtulníkového letectva Náměšť — komunikat o dwudziestopięcioleciu jednostki JTAC (1 października 2026): obchody, Odznaka JTAC, wypowiedzi gen. bryg. Petra Tománka i nadpraporčíka Pavla Eigla, zadania specjalności.
- 22. základna vrtulníkového letectva Náměšť — opis ćwiczenia Ramstein Rover: kierownictwo ACC Ramstein, pierwsza edycja na terytorium Czech, baza-gospodarz, cele szkolenia.
- 22. základna vrtulníkového letectva Náměšť — 222. vrtulníková letka: uzbrojenie Mi-171Š, zadania na rzecz wojsk lądowych i jednostek sił specjalnych, operacje aeromobilne.
- Armia Republiki Czeskiej — Alianční cvičení Ramstein Rover 2013: terminy, kolejność edycji, lista dwudziestu państw, technika lotnicza, poligony, liczebność, wypowiedzi płk. Harry’ego H. Schnella i płk. Libora Štefánika, rodowód serii Flying Rhino.
- Siły Zbrojne Republiki Słowackiej — Vzdušné sily na medzinárodnom cvičení Ramstein Rover 2012: termin, szesnaście państw, bazy i poligony edycji 2012.
- „Polska Zbrojna” — „Czeski trening”: skład polskiego kontyngentu (komandosi z Lublińca, GROM, Dowództwo Wojsk Specjalnych, zespół Wojsk Lądowych, Su-22 z 21 BLT Świdwin), wypowiedzi uczestników, opis pracy nawigatora.
Fot.: 22. základna vrtulníkového letectva, Armia Republiki Czeskiej.