Pięć dni i jeden cel: utrzymać rannego przy życiu tam, gdzie wciąż się strzela. Lubuscy kontrterroryści po raz kolejny zorganizowali ćwiczenia z udzielania przedszpitalnej pomocy medycznej w warunkach bojowych – a obok policjantów stanęli na nich żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca.
Szkolenie trwało od 15 do 19 czerwca 2026 roku i zgromadziło kilkudziesięciu uczestników z różnych formacji. Organizatorem był Samodzielny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji (SPKP) w Gorzowie Wielkopolskim.
Kto stanął ramię w ramię
Na jednym placu spotkały się służby, które na co dzień działają osobno, ale w sytuacji kryzysowej mogą trafić na to samo miejsce zdarzenia:
- kontrterroryści z SPKP w Gorzowie Wielkopolskim oraz z kilku innych jednostek w kraju,
- Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA”,
- żołnierze JWK – Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca,
- medycy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz podmiotów prywatnych.
Medycyna pola walki, nie teoria
Pięciodniowe zajęcia bazowały na założeniach Medycyny Pola Walki (TCCC – Tactical Combat Casualty Care), międzynarodowego standardu ratowania rannych w strefie działań bojowych. To ten sam zestaw procedur, który polskie Wojska Specjalne i służby kontrterrorystyczne ćwiczą do automatyzmu, bo decyduje o przeżyciu w pierwszych minutach po zranieniu.
Uczestnicy pracowali na scenariuszach jak najbliższych realiom pola walki. Jak podała lubuska policja:
Scenariusze zakładały między innymi ratowanie rannych osób pod ostrzałem wroga, czy udzielanie pomocy nocą z wykorzystaniem noktowizji.
Pomoc po ciemku
W tym roku do programu doszła także praca w warunkach nocnych. Dla uczestników przygotowano zadania polegające na przeprowadzaniu zabiegów medycznych nocą, z użyciem noktowizji – bez światła, które w realnej akcji zdradziłoby pozycję ratownika i rannego. To jedno z najtrudniejszych ćwiczeń: opanować tamowanie krwotoku czy udrażnianie dróg oddechowych, gdy widać tylko tyle, ile pokażą gogle.
Zdjęcia z ćwiczeń







Fot. mł. asp. Bartosz Kulej / Lubuska Policja (KWP w Gorzowie Wielkopolskim).
Dlaczego wojsko ćwiczy z policją
Wspólne szkolenia komandosów i kontrterrorystów to nie kurtuazja. Przy zamachu, sytuacji zakładniczej czy zdarzeniu o charakterze terrorystycznym na miejscu mogą działać równolegle policyjne pododdziały kontrterrorystyczne i wojskowi specjalsi. Jeśli mają nieść pomoc rannemu – swojemu albo cywilowi – muszą posługiwać się tym samym językiem procedur. Wspólny standard TCCC i wspólny trening to właśnie ten język.
To kolejny w tym roku przykład, jak mocno medycyna pola walki łączy mundury. Pod koniec maja w Krakowie odbyła się konferencja MED-OPS, gdzie nad jednym standardem ratownictwa taktycznego pochylili się policjanci SPKP, żołnierze JWK i JW NIL, służby specjalne oraz Straż Graniczna.
Co to znaczy dla kandydata
Jeśli myślisz o służbie w jednostce kontrterrorystycznej albo w Wojskach Specjalnych, zapamiętaj jedno: medycyna pola walki nie jest dodatkiem do „prawdziwego” szkolenia bojowego – jest jego częścią. Operator, który potrafi strzelać i wchodzić do pomieszczeń, ale nie umie zatrzymać krwotoku u kolegi, jest niekompletny. Dlatego TCCC ćwiczy się tak samo serio jak strzelanie – i dlatego jest stałym elementem przygotowania w jednostkach kontrterrorystycznych i Wojskach Specjalnych.
Źródła
- Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie Wlkp., Działania ratunkowe na polu walki. Ćwiczenia kontrterrorystów i medyków, lubuska.policja.gov.pl, 19.06.2026.