Operacja przejęcia terminali naftowych pod Umm Qasr w nocy z 20 na 21 marca 2003 roku przeszła do kanonu GROM-u i opisaliśmy ją osobno. Ale dla polskich operatorów wojna w Iraku nie skończyła się na platformach. Kilka tygodni później GROM brał udział w jednej z mniej znanych, a strategicznie kluczowych operacji kampanii – zabezpieczeniu tamy Mukarayin na północny wschód od Bagdadu. Potem przyszła faza, o której mówi się najmniej: cicha robota w stolicy pod kryptonimem Task Unit Thunder.

Po platformach wojna trwała dalej
Po opanowaniu terminali Khor al-Amaya i Al Basrah polska grupa nie wróciła do kraju. Zgodnie z polskim opracowaniem „Irak 2003″ – a także zachodnimi zestawieniami sił specjalnych kampanii – wydzielony pododdział GROM-u, liczący około 56 żołnierzy, działał w ramach amerykańskiego zgrupowania Naval Special Warfare Task Group, obok zespołów SEAL i komponentów brytyjskich Special Boat Service. To umiejscowienie ma znaczenie: GROM nie był „dodatkiem” do koalicji, lecz pełnoprawnym elementem morskiego zgrupowania operacji specjalnych, dostającym realne, samodzielne zadania.
Tama Mukarayin – dlaczego stała się celem
Mukarayin to elektrownia wodna z zaporą, położona około 60 mil (blisko 100 km) na północny wschód od Bagdadu. W marcu i kwietniu 2003 roku planiści koalicji obawiali się jednego scenariusza: że wycofujące się wojska irackie wysadzą tamę. Skutek byłby podwójny – fala powodziowa mogła odciąć drogi i zagrozić ludności cywilnej, a zniszczenie elektrowni pozbawiłoby region zasilania. Obiekt tego typu przejmuje się więc szybko, zanim obrońcy zdążą odpalić ładunki. To zadanie dla sił specjalnych, nie dla nacierającej kolumny pancernej.
Szturm – sześć śmigłowców i poddani strażnicy
Według amerykańskiego serwisu americanspecialops.com tamę zabezpieczył wspólny zespół SEAL i GROM, przerzucony na cel sześcioma śmigłowcami USAF MH-53 Pave Low. Z ramp śmigłowców zjechały lekkie pojazdy patrolowe (DPV), które zablokowały drogi dojazdowe, podczas gdy operatorzy przeszukiwali kompleks zapory w poszukiwaniu obrońców i ładunków wybuchowych.

Co do składu, źródła zachodnie podają około 20 operatorów SEAL (z zespołu SEAL Team 5) wzmocnionych saperami EOD oraz około 35 żołnierzy GROM. Sam szturm odbył się bez walki – nieliczni iraccy strażnicy poddali się na widok podchodzących maszyn. Jedynym urazem po stronie koalicji była złamana kostka operatora GROM-u, który ucierpiał przy desancie ze śmigłowca. Po przeszukaniu obiektu połączony zespół utrzymywał tamę do czasu zluzowania przez nacierające pododdziały US Army.
To jest właśnie obraz operacji specjalnych, którego nie pokazuje kino: nie efektowna strzelanina, lecz precyzyjne, ciche przejęcie obiektu o znaczeniu strategicznym, w którym największym ryzykiem jest upadek na nierównym terenie, a sukcesem – to, że nikt nie musiał oddać strzału.
Task Unit Thunder – GROM w Bagdadzie
21 kwietnia 2003 roku polska grupa zakończyła działania w kuwejckiej bazie Camp Doha i przeniosła się do Bagdadu, do bazy Camp Jenny Pozzi przy lotnisku międzynarodowym. Tam, w strukturze połączonego dowództwa operacji specjalnych (CJSOTF), polski element nosił kryptonim Task Unit Thunder. To była już inna wojna niż morskie szturmy z marca. Zamiast platform i zapór – miasto, w którym front nie miał linii, a zagrożenie pojawiało się i znikało w tłumie.
„Talia kart” – polowanie na ludzi reżimu
Z bagdadzką fazą wiąże się epizod, który najlepiej oddaje charakter tamtych zadań: udział w poszukiwaniach najważniejszych postaci obalonego reżimu, oznaczonych na słynnej amerykańskiej „talii kart” osób poszukiwanych. Według polskich relacji rocznicowych GROM uczestniczył w tych działaniach głównie nocą, z użyciem noktowizji, a celami bywali konstruktorzy ładunków i osoby z aparatu władzy. Tego typu operacje rozciągnęły się na kolejne lata polskiej obecności w Iraku.
O wspólnych działaniach amerykańskich SEAL i GROM-u w Iraku opowiada Drago Dzieran – operator US Navy SEAL polskiego pochodzenia:
Dlaczego to ważne dla obrazu GROM-u
Mukarayin i Task Unit Thunder to brakujące ogniwo między efektowną „platformą” a późniejszą, naznaczoną stratami kartą GROM-u w Bagdadzie. Pokazują jednostkę, która w ciągu kilku tygodni przeszła od morskiego abordażu, przez przejęcie obiektu hydrotechnicznego w głębi lądu, po zadania w mieście – i za każdym razem działała jako równorzędny partner najlepszych jednostek świata. To nie jest legenda budowana hałasem. To skuteczność mierzona tym, czego udało się uniknąć: zniszczonej tamy, rozlanej ropy, niepotrzebnych strat.
Najczęstsze pytania
Czym była tama Mukarayin i gdzie leży?
To elektrownia wodna z zaporą około 60 mil (blisko 100 km) na północny wschód od Bagdadu. W 2003 roku obawiano się jej wysadzenia przez wycofujące się wojska irackie, co groziło powodzią i utratą zasilania w regionie.
Kto przejął tamę Mukarayin?
Wspólny zespół amerykańskich SEAL i polskiego GROM-u, przerzucony śmigłowcami MH-53 Pave Low. Według źródeł zachodnich było to około 20 operatorów SEAL i około 35 żołnierzy GROM.
Czy podczas operacji doszło do walki?
Nie. Iraccy strażnicy poddali się bez oporu. Jedynym urazem było złamanie kostki przez operatora GROM-u przy desancie ze śmigłowca.
Czym był Task Unit Thunder?
To kryptonim polskiego elementu GROM w strukturze połączonego dowództwa operacji specjalnych w Bagdadzie od kwietnia 2003 roku, po przeniesieniu jednostki do bazy Camp Jenny Pozzi.
Zdjęcie tytułowe: fot. Andrzej „Wodzu” Kruczyński.
Chcesz wiedzieć, jak GROM stał się tą jednostką?
Mukarayin to jeden z rozdziałów drogi, którą GROM przeszedł do światowej czołówki. GROM: Droga do Elity to kompletny przewodnik po jednostce – historia, selekcja i służba.
Zobacz ebook GROM →