Trzy razy w ciągu roku 33. Baza Lotnictwa Transportowego ogłaszała przetarg na przeszkolenie załóg Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych na śmigłowiec S-70i – i trzy razy zamykała go, nie wybierając nikogo. Dopiero czwarte podejście, już bez przetargu, przyniosło skutek. 3 lipca 2026 roku podpisano umowy z Polskimi Zakładami Lotniczymi w Mielcu na blisko 20 milionów złotych. Ogłoszenie o wyniku trafiło do unijnego rejestru zamówień 17 lipca.
To nie jest wiadomość o tym, że PJOS dostaje Black Hawki. To wiadomość o tym, że zniknęła przeszkoda, która blokowała ich przekazanie – bo bez przeszkolonych załóg żadna z tych maszyn do Powidza nie poleci. A lotnicza jednostka z Powidza lata na Mi-17 od szesnastu lat.
Jednostka bez maszyny, maszyna bez jednostki
Historia jednostki z Powidza zaczyna się w 2010 roku, kiedy sformowano 7. Eskadrę Działań Specjalnych – jak pisze dziś PJOS, „w związku z zapotrzebowaniem na jednostkę lotniczą dla wsparcia Wojsk Specjalnych”. Eskadra latała na Mi-17TU, częściowo przejętych z 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, oraz na Mi-17-1V. 1 lutego 2023 roku przeformowano ją w Powietrzną Jednostkę Operacji Specjalnych, a ta lata na Mi-17-1W, eksportowej odmianie radzieckiego Mi-8MTW-2.
Zmieniały się nazwy, numery i warianty. Nie zmieniał się śmigłowiec. Szesnaście lat na rodzinie Mi-17.
Maszyna ma swoje atuty: kabina ładunkowa o objętości 22 m³ jest dwa razy pojemniejsza niż w Black Hawku, w którym mieści się 11 m³. Rzecz nie w tym, że Mi-17 jest zły – lata nim niejedna armia NATO. Rzecz w tym, że polskie Wojska Specjalne mają już inny śmigłowiec, a jednostka lotnicza akurat nim nie lata.

Polskie Wojska Specjalne S-70i zresztą mają – tyle że nie tam, gdzie trzeba. Osiem maszyn, jak podaje prasa obronna, trafiło do Zespołu Lotniczego JW GROM i stacjonują one nie w Powidzu, lecz w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Najnowocześniejsze śmigłowce polskiego segmentu specjalnego należą więc do jednostki szturmowej, a nie do lotniczej. Opisywaliśmy to szerzej we wpisie Śmigłowce wojsk specjalnych: PJOS, Black Hawki GROM i świat.
O przekazaniu części tych maszyn do Powidza mówi się od dawna. Warunek jest oczywisty: ktoś w PJOS musi umieć na nich latać i je obsługiwać. I właśnie ten warunek przez czternaście miesięcy nie dawał się spełnić.
Trzy przetargi, trzy razy nikt
Przebieg jest udokumentowany w unijnym rejestrze zamówień i za każdym razem wygląda tak samo: ogłoszenie, cisza, zamknięcie bez wyboru wykonawcy.
| Postępowanie | Ogłoszono | Zamknięto | Wynik |
|---|---|---|---|
| 5/OB/2025 | 13.05.2025 | 28.07.2025 | bez wyboru wykonawcy |
| 7/OB/2025 | 12.09.2025 | 17.11.2025 | bez wyboru wykonawcy |
| 4/OB/2026 | 18.03.2026 | 08.05.2026 | bez wyboru wykonawcy |
| 6/OB/2026 | 19.05.2026 (negocjacje) | 03.07.2026 | umowa z PZL Mielec |
Rejestr nie zdradza, co dokładnie szło nie tak – czy brakowało ofert, czy rozmijały się one z budżetem. Mówi za to co innego: uzasadniając późniejsze negocjacje, zamawiający zaznaczył, że do unieważnienia trzech postępowań doszło z przyczyn nieleżących po jego stronie. Warto to czytać z zastrzeżeniem, bo pisał je ten, kto właśnie tłumaczył się z odejścia od przetargu. Widać natomiast wzór, którego już nikt nie musi interpretować: dopóki wojsko szło procedurą otwartą, wszystko kończyło się niczym. Przełom przyniosła dopiero zmiana trybu.
Dlaczego zadziałała dopiero wolna ręka
19 maja 2026 roku 33. BLTr ogłosiła zamiar zawarcia umowy bez przetargu i zaprosiła do negocjacji jednego wykonawcę: PZL Mielec. Uzasadnienie tłumaczy całą wcześniejszą szarpaninę.
PZL Mielec, podmiot zależny koncernu Lockheed Martin i wyłączny producent S-70i, wraz ze spółką Sikorsky Aircraft Corporation jest – jak napisał zamawiający – „jedynym posiadaczem i dysponentem dokumentacji technicznej śmigłowca S-70i WS”. Dokumentację objęto klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa w umowach sprzedaży śmigłowców, więc nie trafiła ona do nikogo poza wskazanymi w tych umowach użytkownikami resortu obrony. Do tego producent ma umowy licencyjne i autoryzacje Sikorsky’ego, które pozwalają mu oferować szkolenia na S-70i WS „na zasadzie wyłączności dla polskich użytkowników”.
Trzy przetargi testowały więc rynek, którego nie ma. I nie chodzi tu o żadną klauzulę tajności, tylko o zwykłą tajemnicę handlową: dokumentacja należy do producenta, a producent decyduje, kto na jej podstawie szkoli.
Druga przesłanka to pilność. Zamawiający napisał, że biorąc pod uwagę „koncepcje rozwoju Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych” oraz czasy osiągania zdolności operacyjnych, szkolenia trzeba przeprowadzić jak najszybciej, bo terminy narzucają ośrodki szkoleniowe swoimi slotami. Kolejny otwarty przetarg groziłby – jego zdaniem – niedotrzymaniem terminów i obniżeniem zdolności PJOS. Nazwa jednostki pada w dokumencie wprost, bez niedomówień.
Dwadzieścia milionów w trzech zadaniach
Umowę 95/2026 rozbito na trzy zadania. Wykonawcą każdego jest PZL Mielec, ale realnie szkoli inny ośrodek, wskazany w ofercie. Łącznie 19 958 429 zł.
| Zadanie | Zakres | Kwota | Ośrodek |
|---|---|---|---|
| 1 | Piloci bez kwalifikacji na typ – uprawnienia do rozpoczęcia szkolenia w powietrzu | 5 733 110 zł | FlightSafety International, Columbus (Ohio) |
| 2 | Crew Chief, obsługa naziemna, Obiektywna Kontrola Lotów, zabezpieczenie wysokościowo-ratownicze | 13 691 393 zł | Sikorsky Training Academy, Jupiter (Floryda) |
| 3 | Silnik T700-GE-701D, poziom I (Intermediate) | 533 926 zł | GE Aerospace Customer Technical Education Center, Springdale (Ohio) |
Proporcje mówią sporo o tym, jak działa lotnictwo. Najdroższe nie jest szkolenie pilotów, tylko zadanie drugie – personel techniczny i zabezpieczenie. Maszyna lata dzięki ludziom, których nie widać na zdjęciach.
Śmigłowiec z Mielca, szkolenie w Ohio
S-70i powstaje w Mielcu i to polska spółka, córka Lockheed Martina, jest stroną umowy. Ale uczyć się go polskie załogi pojadą za ocean: do Ohio i na Florydę. Podkarpacka fabryka buduje śmigłowiec, którego obsługi trzeba potem uczyć się w Stanach – żeby wrócić i latać nim w Polsce.
PJOS nie jest tu wyjątkiem. Tą samą drogą poszło Lotnictwo Policji, które w 2022 roku zamówiło u PZL Mielec kurs na symulatorze dla sześciu członków personelu latającego, a trzy lata później szkolenie odświeżające. Producent jest jeden, więc i droga jest jedna.
Co to znaczy dla Black Hawków GROM-u
Tu łatwo o skrót, który przekręca całą sprawę. Podpisana umowa dotyczy wyłącznie szkolenia ludzi – o przekazaniu śmigłowców nie ma w niej ani słowa.
Sam transfer maszyn z Mińska Mazowieckiego do Powidza pozostaje planem opisywanym przez prasę obronną, bez oficjalnego komunikatu wojska. Nie zgadza się nawet liczba: special-ops.pl pisał o ośmiu śmigłowcach, MILMAG sygnalizował dwa do czterech. Dopóki decyzji nie ogłosi MON albo sama jednostka, każda konkretna liczba jest spekulacją.
Uczciwy wniosek brzmi więc tak: 3 lipca nie rozwiązano problemu, tylko go odblokowano. Zniknęła przeszkoda, o którą wszystko rozbijało się od maja 2025 roku, ale szkolenie potrwa do 11 grudnia 2026. Dopiero gdy się skończy, PJOS będzie miała ludzi gotowych przejąć maszyny – i dopiero wtedy decyzja o samych śmigłowcach stanie się realna.
Na dziś Powietrzna Jednostka Operacji Specjalnych nadal lata na Mi-17 – tak jak jej poprzedniczka od 2010 roku. Ale pierwszy raz przez te szesnaście lat przejście na zachodni śmigłowiec ma podpisaną umowę, konkretną cenę i datę końcową.
Najczęstsze pytania
Czy PJOS dostała już Black Hawki?
Nie. Umowa z 3 lipca 2026 roku dotyczy wyłącznie przeszkolenia załóg i personelu technicznego na śmigłowiec S-70i. Przekazania samych maszyn nikt oficjalnie nie ogłosił, a PJOS nadal użytkuje Mi-17.
Ile kosztuje szkolenie załóg PJOS na S-70i?
19 958 429 zł w trzech zadaniach: 5 733 110 zł za szkolenie pilotów, 13 691 393 zł za personel techniczny i zabezpieczenie oraz 533 926 zł za kurs obsługi silnika T700-GE-701D.
Dlaczego wojsko wybrało wykonawcę bez przetargu?
Bo zdaniem zamawiającego PZL Mielec wraz z Sikorsky Aircraft Corporation jest jedynym dysponentem dokumentacji technicznej S-70i WS, objętej klauzulą tajemnicy przedsiębiorstwa, i ma wyłączność na oferowanie szkoleń polskim użytkownikom tego śmigłowca. Trzy wcześniejsze procedury otwarte zakończyły się bez wyboru wykonawcy.
Gdzie szkolą się polskie załogi S-70i?
W Stanach Zjednoczonych, mimo że śmigłowiec produkowany jest w Mielcu. Piloci w ośrodku FlightSafety International w Columbus w Ohio, personel techniczny w Sikorsky Training Academy w Jupiter na Florydzie, a obsługa silnika w centrum GE Aerospace w Springdale w Ohio.
Kiedy PJOS zacznie latać na Black Hawkach?
Nie ma ogłoszonej daty. Szkolenie zaplanowano do 11 grudnia 2026 roku, ale decyzji o przekazaniu maszyn z Zespołu Lotniczego JW GROM nie podano oficjalnie ani co do liczby śmigłowców, ani co do terminu.
Źródła
- TED (Suplement do Dziennika Urzędowego UE) – ogłoszenie o wyniku postępowania 6/OB/2026, nr 497092-2026, publikacja 17.07.2026 [dostęp: 2026-07-17]
- TED – ogłoszenie o zamiarze zawarcia umowy (VEAT), nr 340499-2026, publikacja 19.05.2026 – uzasadnienie trybu i cytaty [dostęp: 2026-07-17]
- TED – ogłoszenia i wyniki wcześniejszych postępowań: 304159-2025, 490443-2025, 596416-2025, 761249-2025, 187107-2026, 316101-2026 [dostęp: 2026-07-17]
- Biuletyn Zamówień Publicznych – szkolenia Lotnictwa Policji na S-70i, nr 2022/BZP 00412161 oraz 2025/BZP 00042030 [dostęp: 2026-07-17]
- pjos.wp.mil.pl/o-nas/rys-historyczny2/ – rys historyczny: sformowanie 7. EDS w 2010 r., wyposażenie eskadry (Mi-17TU z 25. BKPow, Mi-17-1V), przeformowanie w PJOS 1.02.2023 [dostęp: 2026-07-17]
- special-ops.pl, MILMAG – doniesienia o planowanym przekazaniu S-70i do PJOS (rozbieżne co do liczby maszyn) [dostęp: 2026-07-17]
- Na pierwszej linii – blog, który jako pierwszy zwrócił uwagę na to postępowanie (19.05.2026, aktualizacja 17.07.2026) [dostęp: 2026-07-17]