13 września 2026 roku mija osiemdziesiąt lat od urodzin gen. bryg. Sławomira Petelickiego — twórcy i dwukrotnego dowódcy Jednostki Wojskowej GROM (1990–1996 i 1997–1999).
Nie będzie to kolejne wspomnienie. O jego śmierci pisaliśmy gdzie indziej. Ta data jest dobrym pretekstem, żeby opowiedzieć rzecz, która ginie w okrągłych zdaniach o wizjonerze: pomysł na GROM przez prawie osiem lat nikogo nie interesował. Petelicki pisał, składał, przekonywał — i odbijał się od ściany.
Syn oficera Batalionu Specjalnego
Zanim przejdziemy do Berna, dwie rzeczy z jego młodości — obie opowiedział sam w wywiadzie udzielonym w 2011 roku, na rok przed śmiercią.
Pierwsza: ojciec. Płk Mirosław Petelicki był weteranem wojny i jednym z dowódców Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego — a więc tej samej formacji z 1943 roku, po której tradycje dziedziczy dziś Jednostka Wojskowa Komandosów. Poza wojskiem był wyczynowym strzelcem: reprezentantem Polski, wielokrotnym mistrzem kraju, ze srebrem drużynowym mistrzostw Europy w Bolonii w 1964 roku.
⭐ Twórca GROM-u był więc synem oficera pierwszej polskiej jednostki specjalnej. Ta linia rzadko pada w opowieściach o nim, a spina całą rzecz w sposób, którego nie da się wymyślić.
Druga rzecz jest jeszcze mniej znana i domyka się dopiero po latach. W dziesiątej klasie Petelicki poznał Michała Komara — i to on, jak sam mówił, ukierunkował jego życie: powiedział mu, że tę jego agresję trzeba skierować na dobre tory i że powinien zostać komandosem. Petelicki nazwał to olśnieniem.
⭐ Ten sam Michał Komar niemal pół wieku później przeprowadził z nim wywiad-rzekę, z którego wzięła się książka GROM. Siła i Honor. Kolega ze szkolnej ławy, który podsunął mu pomysł na życie, spisał potem jego bilans.
Na prawo poszedł jednak dlatego, że takie było marzenie ojca. Pracę magisterską napisał — co mówi coś o jego zapleczu towarzyskim z warszawskich Łazienek — o grypserze i symbolice tatuażu.
Berno 1982, czyli noc, w której Polska nie miała czym
6 września 1982 roku uzbrojona grupa zajęła ambasadę PRL w Bernie, przedstawiając się jako oddział „Polskiej Powstańczej Armii Krajowej”. Napastnicy zażądali zniesienia stanu wojennego i uwolnienia internowanych. W budynku byli zakładnicy.
Oblężenie skończyło się 9 września. Budynek odbili Szwajcarzy — kantonalna grupa antyterrorystyczna Stern. Zakładnicy wyszli cało.
Dla oficera odpowiadającego wtedy za bezpieczeństwo polskich placówek dyplomatycznych wniosek był nieprzyjemny i prosty: gdy zaatakowano polską ambasadę, Polska nie miała nikogo, kogo mogłaby tam wysłać. Sprawę załatwili gospodarze.
⚠ Petelicki nie był w tej diagnozie sam. Już w 1982 roku powstanie jednostki antyterrorystycznej postulował gen. Edward Rozłubirski. Pomysł wisiał w powietrzu — brakowało kogoś, kto doprowadzi go do końca.
Osiem lat pisania w próżnię
Po Bernie Petelicki zaczął się uczyć. Studiował działania antyterrorystyczne i opracował projekt oddziału wzorowanego na brytyjskim SAS i amerykańskiej Delcie. Potem zaczął go składać — jako memoranda do resortu.
Bez odzewu. Latami.
Od zajęcia ambasady w Bernie do powołania GROM-u minęło 2867 dni — prawie osiem lat. To jest ta część biografii, która nie mieści się w słowie „wizjoner”. Wizja była gotowa w 1982 roku. Reszta to było czekanie, aż państwo zechce jej wysłuchać.
Warto przy tym powiedzieć wprost, kim był ten człowiek w tamtym czasie: absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, od 1969 roku oficer wywiadu cywilnego PRL — Departamentu I MSW. Dwadzieścia lat służby przed GROM-em. Bez tego doświadczenia i bez tych kontaktów projekt z 1982 roku prawdopodobnie w ogóle by nie powstał.
Rozmowa, od której się zaczęło
Przełom przyszedł w 1990 roku i miał postać rozmowy, którą lata później opisał ówczesny minister spraw wewnętrznych Krzysztof Kozłowski. Na jego biurku leżał niezwykle gruby plik donosów na pewnego pułkownika.
Źle o panu piszą, pułkowniku — zacząłem… — Myślę, że piszą prawdę — odpowiedział i tym bardziej mnie zaciekawił.
Krzysztof Kozłowski, „Obywatel KK” (2011), cyt. za W. Brochwiczem
Dalej w tej samej relacji: Petelicki opowiedział o zamyśle, z którym nosił się od lat i o memorandach bez odzewu. Kozłowski zapoznał się z projektem i — jak sam to ujął — pomyślał, że to jest to.
Osiem lat pukania do drzwi skończyło się jedną rozmową z człowiekiem, który zechciał przeczytać.
13 lipca 1990
Jednostkę powołano 13 lipca 1990 roku decyzją rządu Tadeusza Mazowieckiego. Formalnie: Jednostka Wojskowa nr 2305, ulokowana wówczas w strukturach MSW. Pierwsza baza — Rembertów.
Moment nie był przypadkowy. Polska właśnie przeprowadziła operację MOST — przerzut kilkudziesięciu tysięcy radzieckich Żydów do Izraela — i przestawiała sojusze. W tle był zamach w Bejrucie i groźby pod adresem polskich dyplomatów. Państwo nagle zrozumiało, po co mu taka jednostka.
Nabór szedł z 1 Batalionu Szturmowego z Lublińca (dziś JWK), 6 Pomorskiej Brygady Desantowo-Szturmowej (dziś 6 BPD), płetwonurków bojowych Marynarki Wojennej (dziś Formoza) oraz jednostek policyjnych. Petelicki nawiązał kontakty z SAS i Deltą, ściągnął instruktorów, wysłał ludzi na szkolenia, zdobył sprzęt.
Haiti 1994 — kiedy GROM przestał być tajemnicą
Przez pierwsze lata jednostka nie istniała publicznie. Ćwiczyła — według relacji uczestników na poligonach głównie ściany zachodniej i w Bieszczadach, z kolegami z Delty i SAS-u, w warunkach nieprzystających do ówczesnych polskich realiów.
17 października 1994 roku polski kontyngent poleciał na Haiti w ramach operacji Uphold Democracy. Petelicki dowodził. To był moment, w którym GROM po raz pierwszy pokazał się światu.
Jaki był jako dowódca
Najciekawszy portret zostawił mjr Wiesław Lewandowski „Rotmistrz”, snajper GROM-u, uczestnik misji w Kosowie i Macedonii. Nie jest to portret pomnikowy.
Szef był dynamicznym, obdarzonym charyzmą dowódcą i menadżerem. Podejmował samodzielne decyzje — i złe, i dobre — ale zawsze najpierw słuchał dwóch czy trzech opinii. Potrafił wywalczyć cały blok — pięćdziesiąt mieszkań dla swoich żołnierzy, którzy koczowali w internacie… Często stawał między tarczami sylwetkowymi, do których oddawaliśmy strzały z dużych odległości. Ryzykował, ale wiedział, że go nie zawiedziemy.
mjr Wiesław Lewandowski „Rotmistrz”, snajper JW GROM
⚠ Zwróćcie uwagę na to, co w tym cytacie jest naprawdę mocne. Nie stawanie przy tarczach — to efektowny gest. Pięćdziesiąt mieszkań. Dowódca, który załatwia ludziom dach nad głową, buduje lojalność trwalszą niż jakikolwiek pokaz odwagi na strzelnicy.
⭐ I tu jest puenta. Petelicki funkcjonował pod pseudonimem „Ojciec”. Jak wyjaśniła Agnieszka Petelicka, jego żona i matka chrzestna sztandaru JW GROM, ten kryptonim wziął się właśnie stąd: poza zapewnieniem podwładnym szkolenia z najlepszymi jednostkami świata dbał o ich warunki bytowe i mieszkaniowe niczym rodzony ojciec — i to zjednało mu szacunek.
Pseudonim dowódcy jednostki specjalnej nie wziął się więc od brawury ani od twardej ręki. Wziął się od mieszkań.
Co do reszty wynagrodzenia nie miał złudzeń i mówił swoim ludziom wprost, że może i zarabiają słabo, ale robią to, za co najbogatsi — chcąc się ekstremalnie rozerwać — płacą grubą kasę.
„Samodzielnie — tak. Ale na pewno nie samotnie”
To, co Lewandowski opisał z zewnątrz — że dowódca „zawsze najpierw słuchał dwóch czy trzech opinii” — Petelicki wyłożył sam, na piśmie. W 2009 roku, już poza służbą, opublikował w magazynie THINKTANK tekst o przywództwie. Uderza w nim w pojęcie, które w świecie menedżerskim uchodzi za oczywistość.
Często słyszę o „samotności lidera”. Ale jeśli ktoś czuje się na szczycie organizacji samotny, to w ogóle nie powinien się tam znaleźć. […] Moim zdaniem lider jest samotny tylko i wyłącznie na własne życzenie i ze swojej winy. Szef, który mówi, że jest samotny, to zły lider. Najprawdopodobniej stracił kontakt z ludźmi, którymi kieruje.
Sławomir Petelicki, „THINKTANK” nr 1, lato 2009
I od razu uprzedził kontrargument, że wojsko rządzi się inaczej:
Wojsko jest najbardziej hierarchiczną z organizacji i cała odpowiedzialność spoczywa na barkach lidera. […] Ale nawet w tak formalnej strukturze dowódca nie jest w swych działaniach zdany tylko na siebie i nie powinien być — osamotniony lider to groźna dla każdej organizacji patologia.
Sławomir Petelicki, tamże
Całość zamyka rozróżnienie, które warto zapamiętać niezależnie od munduru:
Nigdy nie miałem poczucia […], że muszę podejmować te decyzje samotnie. Samodzielnie — tak, ale na pewno nie samotnie.
Sławomir Petelicki, tamże
⭐ Zwróćcie uwagę, że to nie jest ładne zdanie dorobione po latach. Pokrywa się z relacją jego snajpera, spisaną niezależnie: decyzje podejmował sam, ale nigdy zanim nie wysłuchał kilku opinii. Świadek z dołu struktury i dowódca opisujący własną metodę mówią to samo.
NATO i parada, na którą go nie zaproszono
Petelicki aktywnie lobbował za wejściem Polski do NATO — objeżdżał bazy i dowództwa w USA i Europie, pokazując, że Polska ma co wnieść. GROM był w tej rozmowie argumentem, nie ozdobą.
Wojciech Brochwicz, doradca ministra Kozłowskiego i bezpośredni świadek powołania jednostki, odnotował rzecz, która do dziś kłuje: na uroczystej paradzie z okazji przystąpienia Polski do NATO wśród zaproszonych gości Petelickiego nie było.
To zdanie mówi o polskiej polityce więcej niż niejeden akapit analizy.
Co po nim zostało
Ocena jego dzieła nie jest wyłącznie polska. Gen. Aldwyn Wight, były dowódca 22 Pułku SAS, mówił o nim jako o niezwykłym dowódcy, który zbudował GROM „w okresie politycznego i organizacyjnego chaosu” i „nie bał się łamać zasad”.
Płk Bernard J. McCabe Jr., były dowódca 1st SFOD-D — Delta Force — wymienił GROM jednym tchem obok SAS i Delty jako jedną z trzech najlepszych tego typu formacji w historii, a samego Petelickiego nazwał „przyjacielem i Bratem Wojownikiem”. Michael Sulick, były dyrektor amerykańskiego National Clandestine Service, wpisał GROM w ciągłość tradycji Cichociemnych.
⚠ To są słowa ludzi, którzy z nim współpracowali — mocne, ale nie neutralne. Traktujmy je jako opinie środowiska, nie jako ranking.
Najkrócej ujął to płk Piotr Gąstał, późniejszy dowódca jednostki: „Bez niego nie byłoby nas, bez nas nie byłoby jego”.
Wzór, do którego wracano po latach
Najciekawszy dowód na to, co po nim zostało, nie jest odznaczeniem ani cytatem z zagranicy. Jest nim to, że ludzie budujący w GROM-ie coś nowego wracali do jego sposobu myślenia.
Krzysztof „Puwal” Puwalski — twórca i pierwszy dowódca grupy przewodników psów bojowych w GROM-ie — opisał w książce Anatomia wojownika moment, w którym szukał dla siebie punktu odniesienia. Przy tworzeniu czegoś, czego w jednostce jeszcze nie było.
W końcu została jedna osoba — generał Petelicki. Generał był wizjonerem, nie uznawał półśrodków. Myślałem o tym, jak bezkompromisowo, nowatorsko i odważnie zbudował jednostkę GROM — wzorowaną na amerykańskiej Delta Force czy brytyjskim SAS. Doszedłem do wniosku, że jeśli grupa przewodników psów bojowych ma powstać i działać jak na GROM przystało, to musiałem chcieć więcej. Musiałem robić to, czego nikt do tej pory nie robił.
Krzysztof Puwalski, Anatomia wojownika
⭐ To jest dziedzictwo mierzalne inaczej niż medalami. Nie „pamiętamy o generale”, tylko: ktoś dwadzieścia lat później stanął przed pustym miejscem w strukturze i zapytał sam siebie, jak zrobiłby to Petelicki — a potem zbudował sekcję, której wcześniej nie było.
Motto, które zostawił jednostce, brzmi „Siła i Honor” — i jest zarazem tytułem wywiadu-rzeki, który przeprowadził z nim Michał Komar. W tej książce Petelicki tłumaczy, skąd ono się wzięło, i wyjaśnienie jest mniej patetyczne, niż można by oczekiwać.
Siła bez honoru jest pusta, jałowa. Niszczy. Nie umie budować. A honor… Bez honoru nie da się, po prostu. Dostaję od komandosów GROM-u i innych żołnierzy listy, e-maile, SMS-y. Wszystkie kończą się tak samo: Siła i Honor. Ja też się tak podpisuję.
Sławomir Petelicki w rozmowie z Michałem Komarem, „GROM. Siła i Honor”
⭐ To nie jest motto wymyślone na sztandar. To formuła, którą jego ludzie sami wpisywali na końcu listów i SMS-ów — a on podpisywał się tak samo jak oni.
Sławomir Petelicki zmarł 16 czerwca 2012 roku w wieku 65 lat. Spoczywa w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W jednostce stanął jego pomnik — o zobaczeniu go po latach, w dniu Święta GROM-u w czerwcu 2024 roku, pisała jego żona.
Osiemdziesiąt lat po jego urodzinach warto pamiętać nie tylko datę 13 lipca 1990, ale i te osiem lat wcześniej — kiedy gotowy pomysł leżał w szufladzie, bo nie było komu go przeczytać.
Najczęstsze pytania
Kiedy urodził się gen. Sławomir Petelicki?
13 września 1946 roku. W 2026 roku przypada zatem osiemdziesiąta rocznica jego urodzin. Zmarł 16 czerwca 2012 roku w wieku 65 lat; spoczywa w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Co skłoniło go do stworzenia GROM-u?
Bezpośrednim impulsem było zajęcie ambasady PRL w Bernie 6 września 1982 roku. Zakładników uwolniła szwajcarska grupa antyterrorystyczna Stern, bo Polska nie dysponowała własną formacją zdolną do takiego zadania. Petelicki, odpowiadający wówczas za bezpieczeństwo polskich placówek dyplomatycznych, opracował projekt jednostki wzorowanej na SAS i Delta Force.
Dlaczego GROM powstał dopiero w 1990 roku?
Bo przez prawie osiem lat projekt nie znajdował odbiorcy. Petelicki składał memoranda, które pozostawały bez odzewu. Przełom nastąpił w 1990 roku, po rozmowie z ministrem spraw wewnętrznych Krzysztofem Kozłowskim. Jednostkę powołano 13 lipca 1990 roku jako JW nr 2305.
Skąd wziął się jego pseudonim „Ojciec”?
Według Agnieszki Petelickiej, żony generała i matki chrzestnej sztandaru JW GROM, pseudonim wziął się stąd, że poza zapewnieniem żołnierzom szkolenia z najlepszymi jednostkami specjalnymi świata dbał on również o ich warunki bytowe i mieszkaniowe — jak rodzony ojciec. To właśnie zjednało mu szacunek podwładnych.
Czy Petelicki był jedynym pomysłodawcą jednostki antyterrorystycznej?
Nie. Już w 1982 roku powstanie takiej formacji postulował gen. Edward Rozłubirski. Zasługą Petelickiego było doprowadzenie sprawy do końca: opracowanie projektu, wieloletnie zabieganie o jego przyjęcie, a następnie zbudowanie jednostki od podstaw i dowodzenie nią.
Co Petelicki mówił o dowodzeniu?
W tekście opublikowanym w magazynie „THINKTANK” w 2009 roku odrzucał popularne pojęcie „samotności lidera”. Twierdził, że dowódca, który czuje się samotny, stracił kontakt z ludźmi, a osamotniony lider to „groźna dla każdej organizacji patologia” — także w wojsku, mimo jego hierarchiczności. Własną praktykę podsumował słowami: „Samodzielnie — tak, ale na pewno nie samotnie”.
Skąd wzięło się motto „Siła i Honor”?
Petelicki wyjaśnił to w wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Michała Komara. Mówił, że siła bez honoru jest pusta i niszczy, bo nie umie budować. Dodawał, że listy, e-maile i SMS-y, które dostawał od komandosów GROM-u i innych żołnierzy, kończyły się zawsze tak samo — słowami „Siła i Honor” — i że on sam podpisywał się identycznie. Formuła wyrosła więc z praktyki, a nie z odgórnie nadanej dewizy.
Kim był ojciec Sławomira Petelickiego?
Płk Mirosław Petelicki — weteran II wojny światowej i jeden z dowódców Polskiego Samodzielnego Batalionu Specjalnego, formacji z 1943 roku, po której tradycje dziedziczy dziś Jednostka Wojskowa Komandosów. Był również wyczynowym strzelcem: reprezentantem Polski i wielokrotnym mistrzem kraju, zdobywcą srebrnego medalu drużynowo na mistrzostwach Europy w Bolonii w 1964 roku.
Powiązane wpisy
- Czternaście lat bez generała Petelickiego. GROM jego słowami i słowami jego ludzi
- Jak powstał GROM — geneza najsłynniejszej polskiej jednostki specjalnej
- SAS — pierwowzór GROM-u i legenda światowych sił specjalnych
- Delta Force: amerykańska Delta, na której wzorował się GROM
- Przewodnik psa bojowego (K9) — specjalizacja, o której rzadko się mówi
Źródła
- Wojciech Brochwicz, Sławomir Petelicki: rola i znaczenie dla powstania i budowy Formacji Specjalnej GROM, „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka” 2020, nr 2: relacja bezpośredniego świadka powołania jednostki — droga zawodowa Petelickiego, kontekst 1990 roku (operacja MOST, Bejrut), baza w Rembertowie, lobbing na rzecz NATO, nieobecność na paradzie akcesyjnej, cytaty Wighta, McCabe’a, Sulicka i mjr. Lewandowskiego oraz przytoczona relacja min. Kozłowskiego
- Krzysztof Kozłowski, Obywatel KK (2011) — opis rozmowy z ppłk. Petelickim i decyzji o przyjęciu projektu; cytowany za opracowaniem Brochwicza
- Zajęcie polskiej ambasady w Bernie w 1982 roku: przebieg i daty (zajęcie 6 września, odbicie 9 września), żądania napastników, udział kantonalnej grupy antyterrorystycznej Stern
- Jednostka Wojskowa GROM, Historia Jednostki (grom.wp.mil.pl): powołanie 13 lipca 1990 decyzją rządu Tadeusza Mazowieckiego, źródła naboru (1 Batalion Szturmowy z Lublińca, 6 Pomorska BDSz, płetwonurkowie bojowi MW, jednostki policyjne)
- Agnieszka Petelicka (żona generała, matka chrzestna sztandaru JW GROM), wypowiedź opublikowana przez Fundację GROM „Siła i Honor” 20 czerwca 2024: geneza pseudonimu „Ojciec”, określenie „twórca i dwukrotny dowódca JW GROM”, pomnik generała na terenie jednostki. ⚠ Wypowiedź rodzinna i okolicznościowa — oceny dotyczące pozycji jednostki podajemy wyłącznie z atrybucją, nie jako ustalenia
- Sławomir Petelicki, tekst o przywództwie w magazynie THINKTANK nr 1, lato 2009: krytyka pojęcia „samotności lidera”, teza o osamotnionym liderze jako patologii organizacyjnej oraz rozróżnienie „samodzielnie, ale nie samotnie”
- Krzysztof Puwalski, Anatomia wojownika — fragment o poszukiwaniu wzoru przy tworzeniu grupy przewodników psów bojowych; przytoczony przez autora we wpisie SOF Project z 13 września 2024
- Wywiad ze Sławomirem Petelickim, PLAYBOY nr 1/2011, rozmawiali Arkadiusz Bartosiak i Łukasz Klinke: ojciec — płk Mirosław Petelicki, dowódca w Polskim Samodzielnym Batalionie Specjalnym i reprezentant Polski w strzelectwie; rola Michała Komara, który w szkole skierował go ku służbie komandosa; praca magisterska o grypserze i symbolice tatuażu; służba w konsulacie w USA; słowa kierowane do żołnierzy GROM o zarobkach. ⚠ W tym samym wywiadzie generał wygłasza też liczne tezy polemiczne i spekulacje dotyczące polityki i służb — nie korzystamy z nich, bo to jego opinie, nie ustalenia
- Sławomir Petelicki, Michał Komar, GROM. Siła i Honor, Wydawnictwo Literackie 2010 — wywiad-rzeka; m.in. wyjaśnienie tytułu i genezy formuły „Siła i Honor”