Ponad 100 ratowników bojowych. Tyle przysłały Stany Zjednoczone na ćwiczenia „Black Rose” — największe jak dotąd wspólne szkolenie z ewakuacji rannych, w którym polskie Wojska Specjalne uczestniczyły jako partnerzy, a nie uczniowie. Dla GROM-u był to efekt pięciu lat regularnej współpracy. Dla całych polskich WS — moment, w którym nowa specjalizacja przestała być konceptem.
Czym jest PJ?
Pararescue Jumper (PJ) to specjalista od ratowania życia wyszkolony na poziomie wojsk specjalnych. Jego misją nie jest eliminacja celu — lecz dotarcie do rannego tam, gdzie nikt inny nie dotrze. Skoczek, nurek, medyk na poziomie paramedyka i operator SOF — w jednej osobie.
Specjalizacja wywodzi się z United States Air Force, gdzie od kilkudziesięciu lat PJ stanowią integralną część systemu wsparcia sił specjalnych. Ich motto: „That Others May Live” — aby inni mogli żyć.

W Polsce PJ to nowa specjalizacja. Jak opisywała w 2023 roku „Polska Zbrojna”, chodzi o ratownika zdolnego do wykonania zadania bojowego — kogoś, kto łączy kwalifikacje medyczne z umiejętnościami operatora specjalnego. Taka rola w polskich siłach zbrojnych dotychczas w zasadzie nie istniała.
Szkolenie USAF — benchmark dla każdego ratownika bojowego
Żeby zrozumieć, co polskie WS próbują zbudować, warto spojrzeć na standard, który przez dekady wypracowała US Air Force. Szkolenie USAF PJ trwa około dwóch lat i należy do najdłuższych kursów SOF na świecie. Ścieżka obejmuje kolejno:
- Pararescue Indoctrination Course — selekcja (~10 tygodni)
- Combat Dive School (~4–5 tygodni)
- Army Airborne School — kurs skoczka (~3 tygodnie)
- Military Freefall / HALO (~4–5 tygodni)
- SERE — przetrwanie, ucieczka i opór (~3 tygodnie)
- Special Operations Combat Medic Course (~22 tygodnie)
- Pararescue Recovery Specialist Course (~20–22 tygodnie)
Wskaźnik odpadu szacuje się na ok. 80% — jedna z najwyższych wartości w całej społeczności SOF Stanów Zjednoczonych. PJ kończy kurs z uprawnieniami National Registered Paramedic (NRP) — kwalifikacje, które w warunkach cywilnych odpowiadają wykwalifikowanemu ratownikowi medycznemu najwyższego szczebla.
PJ są przydzieleni do Air Force Special Operations Command (AFSOC) i Air Combat Command (ACC). W Europie operują przede wszystkim z bazy Aviano we Włoszech — stamtąd wywodzą się 56th Rescue Squadron i 57th Rescue Squadron, główni partnerzy polskich WS w budowie zdolności Personnel Recovery na wschodniej flance NATO.

Pięć jednostek, pięć specjalizacji
Polskie Wojska Specjalne nie tworzą jednej, centralnej jednostki PJ. Każda z pięciu jednostek wypracowuje własny profil ratowniczy — dopasowany do charakteru swoich misji:
GROM jest liderem programu. Medycy JW GROM nawiązali regularną współpracę z US PJ jako pierwsi — do połowy 2023 roku trwała ona przez co najmniej pięć lat. Tu wypracowuje się procedury i standardy dla całego programu.
AGAT stawia na heavy rescue — ratowanie żołnierzy uwięzionych pod gruzami lub w zniszczonych pojazdach opancerzonych. Jednostka dysponuje ciężkim sprzętem, w tym pojazdami MATV.
Formoza specjalizuje się w ratownictwie wodnym i amfibijnym. To naturalne rozwinięcie morskiego profilu jednostki.
JWK z Lublińca wypracowuje profil zbliżony do GROM-u — komandosi rozwijają zdolności PJ w podobnym zakresie, co odpowiada charakterowi ich misji lądowych.
NIL — najciszej działająca spośród pięciu jednostek — pracuje nad specjalizacją SOST (Special Operations Surgical Teams): mobilne zespoły chirurgiczne zdolne do działania w bezpośrednim sąsiedztwie strefy walki.
„Black Rose” — jak wygląda ćwiczenie PJ
„Black Rose” to dwutygodniowe ćwiczenia ewakuacji rannych z terenu konfliktu zbrojnego. Tydzień pierwszy — wypracowanie i ujednolicenie procedur. Tydzień drugi — realizacja tych procedur w warunkach zbliżonych do bojowych.
Do ćwiczeń przysłano ponad 100 ratowników PJ z US Air Force. Transport realizowano wszystkimi dostępnymi środkami: samochodami, samolotami CASA, Ospreyami i śmigłowcami. W logistyce uczestniczyły 8 Baza Lotnictwa Transportowego z Krakowa oraz 33 Baza Lotnictwa Transportowego z Powidza.
Jak zaznaczał szef medyków JW GROM w rozmowie z „Polską Zbrojną”, dla GROM-u ćwiczenia te były ukoronowaniem pięciu lat regularnej współpracy z PJ z US Air Force — nie początkiem przygody, ale potwierdzeniem jej skuteczności.
Frozen Fury i Operation Burza — historia współpracy
Zanim doszło do „Black Rose”, polsko-amerykańska współpraca w zakresie Personnel Recovery budowała się latami.
Frozen Fury, marzec 2018. Ratownicy PJ z 57th Rescue Squadron ćwiczyli z polskim wojskiem na terenie Polski. Na pokłady polskich śmigłowców Mi-24 wchodzili razem z polskimi żołnierzami, wypracowując wspólne procedury SERE — Survival, Evasion, Resistance, Escape.
Operation Burza, 15–31 lipca 2021. Ćwiczenia Personnel Recovery z udziałem 56th Rescue Squadron i 88 żołnierzy z bazy Aviano. Lokalizacja: Darłowo. Była to jedna z pierwszych dużych integracyjnych operacji tego typu po pandemii COVID-19.
Obie eskadry — 56th i 57th Rescue Squadron — stacjonują w bazie Aviano we Włoszech, podlegając 31st Operations Group. To one stanowią główny punkt kontaktu polskich WS w budowaniu zdolności Personnel Recovery na wschodniej flance NATO.
Polska infrastruktura: helikoptery i łańcuch ewakuacji
Ratownik bojowy bez wsparcia lotniczego to tylko bardzo dobry medyk. Ewakuacja z pola walki wymaga precyzyjnego łańcucha — od pierwszego kontaktu z rannym do śmigłowca, a potem do szpitala polowego.
Polska dzieli Personnel Recovery na cztery kategorie: SAR, Combat Recovery, CSAR i NAR. Przez lata zdolności w zakresie CSAR budowała 2 Eskadra Śmigłowców, wchodząca w skład 56 Bazy Lotniczej w Inowrocławiu. Jednostka operowała na śmigłowcach W-3PL „Głuszec” wyposażonych w sprzęt medyczny (m.in. EKG, możliwości intubacji), przy osłonie śmigłowców Mi-24.
Lekcje z Ukrainy: dlaczego PJ jest potrzebny teraz
Konflikt zbrojny za wschodnią granicą zmienił myślenie o ewakuacji medycznej. Drony FPV potrafią zablokować klasyczny MEDEVAC — każdy śmigłowiec staje się celem. Ratownik bojowy działający pieszo, w zurbanizowanym terenie, bez osłony powietrznej, okazuje się wartością, której żadna eskadra nie zastąpi.
W tym kontekście polskie WS budują program PJ — nie po to, by dorównać sojusznikom, ale dlatego, że współczesne pole walki go po prostu wymaga.
Mentalność operatora
Praca ratownika bojowego wymaga odwrotnego odruchu niż u większości żołnierzy: wchodzisz tam, skąd inni właśnie uciekają — bo tam jest ranny. Ten odruch albo masz, albo go nie masz. Selekcja i szkolenie mogą go wzmocnić, ale nie wbudują go od zera.
Co to znaczy dla kandydata do Wojsk Specjalnych?
Specjalizacja PJ nie jest osobną ścieżką rekrutacyjną. Wchodzisz przez selekcję do konkretnej jednostki — GROM-u, AGAT-u, Formozy, JWK lub NIL-a — a dopiero potem, w toku służby, możesz rozwijać się w kierunku ratownictwa bojowego.
W praktyce oznacza to: ciągłe doszkalanie medyczne, ćwiczenia z partnerami NATO, certyfikacje ratownicze — i gotowość do działania w sytuacji, gdy reszta twojego zespołu potrzebuje pomocy.
Selekcja do GROM-u
Zanim dojdziesz do specjalizacji PJ, musisz przejść selekcję. Sprawdź, jak wygląda droga do JW GROM — od wymagań fizycznych po etapy oceny.
Powiązane wpisy
- Aktualizacja TCCC 2026: co się faktycznie zmieniło i dlaczego ma to znaczenie
- XI konferencja TCCC/TECC/PCC w AWL Wrocław
Źródła
- Ewa Korsak, PJ, czyli ratownik do zadań specjalnych, Polska Zbrojna, 23.06.2023 — polska-zbrojna.pl
- Personnel Recovery, czyli jak uratować rozbitka, Polska Zbrojna, 16.05.2016 — polska-zbrojna.pl
- Misje dla supermenów, Polska Zbrojna — polska-zbrojna.pl
- USAFE, 56th Rescue Squadron leads Personnel Recovery Training with Polish allies, 2021 — usafe.af.mil
- DVIDS, ćwiczenia Frozen Fury, 15.03.2018 — dvidshub.net
- U.S. Air Force, Pararescue — airforce.com
