GROM

Niewidzialne rany. Jak z PTSD i TBI weteranów radzi sobie świat – i jak Polska

GROM ·

Niewidzialne rany. Jak z PTSD i TBI weteranów radzi sobie świat – i jak Polska

PTSD i TBI - rany, których nie widać. Jak z niewidzialnymi ranami weteranów radzi sobie świat (POTFF, Op COURAGE), a jak Polska, oraz głosy weteranów z serii Fundacji Sprzymierzeni z GROM.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 12 min czytania | | aktualizacja

„Panie, nie ma tego w przepisach.” Tyle usłyszał na komisji lekarskiej żołnierz, którego pojazd w Afganistanie najechał na improwizowany ładunek wybuchowy. W oficjalnym wykazie nie było pojęcia „IED” – była „mina” i „pocisk moździerzowy”. Skoro nie ma rubryki, nie ma zdarzenia. Komisja przyznała mu kilka procent uszczerbku na zdrowiu. Fala uderzeniowa, która przeszła przez jego mózg, nie zmieściła się w żadnej tabeli.

To jedna z rozmów, które Fundacja Sprzymierzeni z GROM nagrała z weteranami misji – i jeden z wielu przykładów tego, co nazywamy „niewidzialnymi ranami” wojny: zespołu stresu pourazowego (PTSD) i urazowego uszkodzenia mózgu (TBI). Ten tekst zestawia dwie rzeczy: jak z tymi ranami radzi sobie świat – i jak Polska.

„Cena jaką płacę” – film, który nazywa rzecz po imieniu

Na oficjalnym kanale Fundacji Sprzymierzeni z GROM od 2023 roku dostępny jest dokument „Cena jaką płacę” – 48-minutowy projekt zrealizowany wspólnie z firmą Helikon-Tex (premiera 29 maja 2023 roku, w Dniu Weterana). Twórcy dedykowali go kombatantom II wojny światowej i weteranom współczesnych misji poza granicami państwa. Film mówi wprost o tym, o czym długo się milczało: że wojna nie kończy się wraz z powrotem do domu.

PTSD i TBI – rany, których nie widać

To dwa różne urazy, które często chodzą w parze. TBI (Traumatic Brain Injury, urazowe uszkodzenie mózgu) to fizyczne uszkodzenie neurologiczne – najczęściej skutek fali uderzeniowej wybuchu. Ciśnienie spręża ciało, mózg odbija się w czaszce jak galaretka, dochodzi do mikrourazów i niedotlenienia. PTSD (zespół stresu pourazowego) to zaburzenie psychiczne: bezsenność, napady lęku, drażliwość, ponowne przeżywanie traumy.

Weterani z serii fundacji opisują mechanizm, o którym rzadko mówi się w Polsce: u żołnierzy wojsk specjalnych PTSD bywa wtórne wobec TBI. Najpierw jest fizyczny uraz głowy, którego nikt nie diagnozuje – bo na zewnątrz nie widać rany, a rutynowe badania wychodzą dobrze. Potem przychodzi frustracja, że nikt nie wierzy, że coś jest nie tak. I dopiero z tego niezrozumienia – w rodzinie, w pracy, u lekarzy – rodzi się PTSD. Współczesne badania nad operatorami i tzw. breacherami (żołnierzami wielokrotnie narażonymi na podmuchy) traktują takie mikrourazy jako odrębne ryzyko zawodowe; to wciąż młody, pilotażowy kierunek nauki, ale przesuwa myślenie z „to tylko nerwy” ku mierzalnej neurobiologii.

Jak z tym radzi sobie świat

Najwięksi sojusznicy zbudowali systemy, które łączy jedna zasada: opieka wbudowana, a nie dosyłana po fakcie. W amerykańskim dowództwie operacji specjalnych (USSOCOM) od 2013 roku działa program POTFF (Preservation of the Force and Family) – psychologów, fizjoterapeutów i specjalistów wydolności umieszcza się blisko jednostek, żeby obniżyć barierę wstydu przed szukaniem pomocy. To kosztowny, rozbudowany system (wg raportu kongresowego GAO – rzędu 80 mln USD i ponad 800 świadczeniodawców w dziesiątkach lokalizacji), który ten sam audyt krytykuje za nierówny dostęp. Nawet najlepsze programy mają luki – i są publicznie rozliczane.

Wielka Brytania uruchomiła w 2021 roku Op COURAGE – bezpłatną, dedykowaną weteranom usługę zdrowia psychicznego w ramach NHS, z personelem rozumiejącym realia wojska. A samo leczenie PTSD ma uzgodniony, oparty na dowodach standard: wytyczne amerykańskie (VA/DoD) i brytyjskie (NICE) niezależnie wskazują te same metody – terapię przedłużonej ekspozycji (PE), terapię przetwarzania poznawczego (CPT) i EMDR. To nie improwizacja, tylko „złoty standard”, a jego dostępność wymaga masowego szkolenia kadr (amerykańska administracja weteranów przeszkoliła w jednej z tych metod tysiące terapeutów).

Jest jeszcze jeden wątek, który łączy świadectwa polskich weteranów z doświadczeniem Zachodu. Wielu rozmówców fundacji przyznaje, że nie ufali „cywilnym” psychologom przysyłanym z góry – woleli wygadać się koledze, który „jechał na tym samym wózku”. To nie jest argument przeciw profesjonalnej pomocy. To dokładnie diagnoza, na którą odpowiada model POTFF: pomoc musi być blisko, dyskretna i wolna od stygmatu, żeby żołnierz w ogóle po nią sięgnął.

Jak radzi sobie Polska – system

Polska ma ramy prawne i instytucje. Fundamentem jest ustawa o weteranach działań poza granicami państwa (uchwalona 19 sierpnia 2011, w życie weszła 30 marca 2012). Status weterana przysługuje po co najmniej 60 dniach służby na misji; ustawa gwarantuje m.in. bezpłatną pomoc psychologiczną w pierwszej kolejności – także najbliższej rodzinie. Dla jednego z weteranów z serii fundacji ta właśnie ustawa okazała się ratunkiem: po ciężkim zranieniu nie został zwolniony do cywila, lecz dostał stanowisko w jednostce.

Łańcuch instytucji jest na papierze spójny: Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa w Warszawie (pomoc prawna i psychologiczna), Klinika Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii Wojskowego Instytutu Medycznego, działające przy WIM Centrum Leczenia Weterana (od 2021), 14-dniowe turnusy leczniczo-profilaktyczne oraz trójetapowy model osłony psychologicznej misji (kwalifikacja przed wyjazdem, wsparcie w trakcie, kontrola po powrocie). Dowódca wysokiego szczebla, gen. bryg. Rafał Miernik, w rozmowie z fundacją otwarcie chwali rozwój tego wsparcia i rolę psychologów na misji – to ważny głos, bo pokazuje, że system realnie się poprawił.

Najnowszy krok to nowelizacja z 5 sierpnia 2025 roku (w życie od 10 września 2025): jednorazowa, nieopodatkowana rekompensata 6 000 zł za każdy procent uszczerbku na zdrowiu weterana poszkodowanego – obejmująca także PTSD i choroby nabyte na misji, również dla poszkodowanych w przeszłości, z prostą i szybką procedurą. To bezpośrednia odpowiedź na realny problem, o którym mówią weterani: latami ciągnące się batalie o odszkodowanie.

Gdzie wciąż są luki

Pierwsza luka jest pojęciowa, ale ma realne skutki. TBI długo nie istniało w polskim orzecznictwie – i stąd ta komisja, na której „improwizowanego ładunku wybuchowego nie ma w przepisach”. Na sympozjach organizowanych przez fundację padło wprost, że urazowe uszkodzenie mózgu to „problem, którego nie ma w przepisach”. Skoro orzecznik nie ma rubryki, poszkodowany dostaje kilka procent uszczerbku – a fala uderzeniowa, która naprawdę go zmieniła, znika z dokumentów.

Druga luka dotyczy ran ujawniających się z opóźnieniem. PTSD czy następstwa TBI często „wychodzą” miesiące po powrocie – a wtedy trudno wykazać bezpośredni związek z konkretnym zdarzeniem bojowym, którego wymaga status weterana poszkodowanego. Trzecia to koszt: kilku rozmówców fundacji opowiada, że połowę leczenia i rehabilitacji musieli opłacić z własnej kieszeni, a o odszkodowanie sądzili się latami. Reforma z 2025 roku adresuje część tych problemów, ale wyodrębnionej, nazwanej ścieżki TBI – takiej jak w amerykańskim systemie – Polska wciąż nie ma.

Głosy weteranów – czego nie widać w statystykach

Dziewięć rozmów z serii Sprzymierzonych z GROM układa się w mapę doświadczeń, których żadna tabela nie odda. Najpierw cena prywatna. Niemal każdy mówi o tym samym: ciągłe wyjazdy – po sześć, osiem miesięcy w roku – rozsadzają życie rodzinne. Jeden z weteranów GROM wprost nazywa rozpad rodziny ceną, której „już nie odkupi”. Inni opisują, jak okłamywali bliskich dla ich spokoju – zmyślali, że są w bezpiecznej bazie „bez zasięgu”, a byli na wielodniowym patrolu.

Potem powrót – opisywany jako wejście do „obcego kulturowo świata”. W bazie liczyła się każda decyzja; w domu nagle trzeba wybierać kolor kuchni, a żona dawno przejęła obowiązki, których nie było komu zostawić. Stąd „głód misji”: tęsknota nie za wojną, lecz za poczuciem, że jest się ważnym ogniwem zespołu. Część weteranów szuka tego adrenalinowego „pełnego obrotu” w sporcie – część w hazardzie, alkoholu, ryzyku. Dowódca, gen. Miernik, nazywa zaniedbanie takich sygnałów błędem kolektywu – dowódców i kolegów, którzy nie zauważyli w porę.

Najcięższe świadectwo serii to historia weterana, który po ciężkim ostrzale, czterech operacjach i siedmioletniej batalii o odszkodowanie zsunął się w depresję i uzależnienia, a w końcu – w kryzys zagrażający życiu. Podniósł się dzięki rodzinie; żonę nazywa po prostu „bohaterem”. I to jest sedno wszystkich tych rozmów: z najgłębszego dna można wyjść – ale prawie nigdy w pojedynkę. Tam, gdzie zawodzi system albo duma nie pozwala prosić o pomoc, ratunkiem okazują się najbliżsi i koledzy, którzy nie odpuszczają.

Jeśli potrzebujesz wsparcia

  • Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego – 800 70 2222 (czynne całą dobę, bezpłatne)
  • Telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym – 116 123
  • Numer alarmowy – 112 (gdy życie jest zagrożone)
  • Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa oraz Fundacja Sprzymierzeni z GROM – pomoc psychologiczna i wsparcie dla weteranów i ich rodzin

Prośba o pomoc to nie słabość. W formacjach, w których liczy się zespół, dbanie o siebie jest częścią dbania o kolegów.

Rola środowiska – Fundacja Sprzymierzeni z GROM

Tam, gdzie państwo długo nie nadążało, środowisko wzięło sprawy w swoje ręce. Fundację Sprzymierzeni z GROM założyli 1 grudnia 2010 roku w Warszawie weterani jednostki; to organizacja pożytku publicznego, niosąca pomoc medyczną, psychologiczną, prawną i socjalną poszkodowanym żołnierzom sił specjalnych oraz innych służb mundurowych i ich rodzinom. Od 2016 roku fundacja organizuje Międzynarodowe Sympozja TBI oraz PTSD (do 2023 roku odbyło się pięć edycji) – i to ona, oddolnie, zbudowała w Polsce środowisko ekspertów zajmujących się urazami, których system sam nie chciał zauważyć. Film i seria rozmów z weteranami to ta sama misja prowadzona innym językiem: kampania świadomości.

Sprzymierzeni nie są sami. Obok nich działają wyspecjalizowane organizacje – jak Fundacja „Wspieram Cicho i Skutecznie” (przy JW Komandosów), Szarik (terapia z udziałem psów) czy Salut (rehabilitacja). Wspólny mianownik jest wymowny: inicjatywa wychodzi od samego środowiska wojsk specjalnych i jego otoczenia, a nie z centralnego programu – co najlepiej pokazuje skalę luki, którą sektor obywatelski wypełnia.

Powrót przez sport – Invictus Games

Niewidzialne rany można też pokonywać. Pokazuje to opublikowany 31 maja 2026 roku reportaż Polskiej Zbrojnej „Ślady, których nie widać” – opowieść o weteranach misji w Iraku i Afganistanie, którzy po ciężkich obrażeniach i traumie odnaleźli drogę powrotną m.in. w sporcie. To, co badania nazywają „opieką wbudowaną” i niskim progiem stygmatu, w ich historiach przybiera prostą formę: znów mieć cel, znów być w drużynie.

Symbolicznym finałem tej drogi bywają Invictus Games – międzynarodowe igrzyska dla rannych i poszkodowanych żołnierzy, zainicjowane przez księcia Harry’ego. Na edycji 2025 w Kanadzie (pierwszej zimowej) polska reprezentacja – Team Invictus Poland – zdobyła sześć medali. Dla wielu uczestników liczył się jednak nie krążek, lecz przełamanie własnych barier i oddanie hołdu poległym. Jeden z bohaterów reportażu ujął to tak: na start zabrał ze sobą „ludzi, których nie było widać”, ale których nosił w sobie.

To dopełnia obraz. Niewidzialne rany są realne i ciężkie – ale przy wsparciu bliskich, środowiska i sensownej terapii (w tym ruchu) można z nich wychodzić.

Co to znaczy

Świat daje gotową lekcję: opieka wbudowana w jednostkę, oparta na dowodach, pozbawiona stygmatu i publicznie rozliczana – plus uznanie, że uraz od fali uderzeniowej to mierzalny, zawodowy problem, a nie „tylko nerwy”. Polska ma ramy, instytucje i – od 2025 roku – konkretny krok naprzód w odszkodowaniach. Brakuje wciąż dwóch rzeczy: wyodrębnionego uznania TBI w orzecznictwie oraz pomocy zbudowanej tak, by weterani naprawdę jej zaufali.

Niewidzialne rany dotyczą też tych, którzy zostają. Dowódca z serii, gen. bryg. Rafał Miernik, do dziś utrzymuje serdeczne więzi z rodzicami dwóch poległych podwładnych – st. szer. Pawła Poświata (†28 lipca 2011) i sapera Szymona Sitarczuka (†18 sierpnia 2011, pośmiertnie awansowanego na sierżanta). Pamięć o nich jest częścią tej samej ceny.

Ci weterani opowiedzieli swoje historie nie po to, by się żalić – lecz żeby następny, który poczuje, że „coś jest nie tak”, wiedział, że nie jest sam i że można wyjść. To być może najważniejsze, co możemy zrobić: patrzeć, słuchać i nie zostawiać ich samych.

Posłuchaj całej serii

Pełna seria rozmów z weteranami oraz dokument „Cena jaką płacę” dostępne są na oficjalnym kanale Fundacji Sprzymierzeni z GROM. Rozmowę z Grzegorzem Wydrowskim o komisji lekarskiej i TBI opublikował też kanał NaJaremu (Prześwietlenie) Jaremy Jamrożka.

Czytaj również

Źródła

  • Polska Zbrojna – reportaż „Ślady, których nie widać” (kanał YouTube Polskiej Zbrojnej, 31 maja 2026)
  • Defence24 / Centrum Weterana – Invictus Games 2025 (Kanada): sześć medali Team Invictus Poland
  • Fundacja Sprzymierzeni z GROM – dokument „Cena jaką płacę” oraz seria rozmów z weteranami (oficjalny kanał YouTube); strona fundacji (KRS 0000375883)
  • NaJaremu / Prześwietlenie (Jarema Jamrożek) – rozmowa z Grzegorzem Wydrowskim, 13 maja 2026
  • USSOCOM (program POTFF) + raport GAO; VA / National Center for PTSD; NHS England (Op COURAGE); wytyczne VA/DoD i NICE; „Journal of Neurotrauma” (2024, badanie pilotażowe nad ekspozycją na podmuch)
  • Ustawa o weteranach działań poza granicami państwa (2011) i nowelizacja z 5 sierpnia 2025 r.; gov.pl, Defence24, prawo.pl, Polska Zbrojna; Wojskowy Instytut Medyczny; Centrum Weterana
  • Dane o poległych: wojsko-polskie.pl/weterani (Centrum Weterana)

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się