Trzy nieudane szturmy. Potem do akcji weszło ośmiu komandosów – i po kilkunastu minutach było po wszystkim. 10 stycznia 2012 r. w Sharanie, stolicy afgańskiej prowincji Paktika, żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów przeprowadzili operację „Sledgehammer” – pierwsze w historii polskiego wojska odbicie zakładników przetrzymywanych przez zamachowców-samobójców.
Co się stało w Sharanie
Rankiem 10 stycznia grupa terrorystów przebranych w afgańskie mundury uderzyła na siedzibę gubernatora Paktiki. Plan zakładał wzięcie zakładników spośród zaproszonych na naradę VIP-ów i wysadzenie się razem z nimi. Napastnicy zostali jednak rozpoznani na jednym z miejskich punktów kontrolnych; gdy policja otworzyła ogień, wpadli do najbliższego dwupiętrowego budynku rządowego, zabarykadowali się i wzięli zakładników.
Na miejsce ściągnięto siły koalicji i afgańską policję (ANP). Pierwsze trzy próby opanowania budynku – prowadzone siłami amerykańskimi i afgańskimi – nie powiodły się. Terroryści skutecznie ostrzeliwali się z broni maszynowej i granatników. Dopiero wtedy o pomoc poproszono Polaków.
Kto wszedł do akcji
Zadanie przejął polski Task Force 50 – zgrupowanie zbudowane wokół Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, działające wówczas w prowincjach Ghazni i Paktika. Szturm przeprowadziło ośmiu operatorów JWK. Wsparli ich żołnierze Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej z Warszawy – sześciu operatorów i dwóch snajperów – oraz przeszkoleni przez Polaków afgańscy antyterroryści.
Ci ostatni to nie przypadkowi sojusznicy. Jednym z głównych zadań JWK w Afganistanie było mentorowanie i szkolenie pododdziałów specjalnych afgańskiej policji – m.in. Provincial Response Company („Afgańskich Tygrysów”) z prowincji Ghazni. W Sharanie afgańscy kursanci weszli do akcji ramię w ramię ze swoimi instruktorami.
Kilkanaście minut
Polacy weszli do budynku od strony schodów przeciwpożarowych i opanowywali go piętro po piętrze – od góry w dół, pod palącym się dachem podpalonym wcześniejszym ostrzałem. Sytuacja była skrajnie ryzykowna: terroryści byli ubrani podobnie jak zakładnicy, a snajperzy nie mieli czystego pola do strzału. Kluczowy moment oddają wspomnienia jednego z operatorów:
Z pokoju po lewej wychodzi jeden z nich i rzuca się w naszym kierunku z okrzykiem „Allah akbar!”. Ma na sobie kamizelkę z materiałami wybuchowymi i telefon w lewej dłoni. (…) Gdy mijam go bezwładnie leżącego, kątem oka widzę palce zaciśnięte na klawiaturze telefonu – było blisko.
wspomnienia operatora JWK, „Cisi i skuteczni”
Tak przebieg operacji podsumowało w komunikacie Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych:
Budynek został opanowany od najwyższej kondygnacji do piwnicy. Podczas działania Grupy Szturmowej uwolniono trzech przetrzymywanych zakładników oraz zneutralizowano wszystkich terrorystów. Jeden z terrorystów ubrany w policyjny mundur i kamizelkę samobójcy z zamiarem zdetonowania jej poległ, zanim zdążył dokonać detonacji.
Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych
Całość trwała kilkanaście minut. Uwolniono wszystkich przetrzymywanych, a żaden z polskich ani afgańskich żołnierzy nie został ranny.
Dlaczego operacja była bezprecedensowa
„Sledgehammer” przeszła do historii jako pierwsza w dziejach polskiego wojska operacja odbicia zakładników przetrzymywanych przez terrorystów-samobójców. Odbicie zakładników to jedno z najtrudniejszych zadań sił specjalnych – margines błędu jest minimalny, a obecność ładunków na ciele napastników zmienia każdą sekundę w grę o życie. Polskie Wojska Specjalne mierzyły się z takim scenariuszem po raz pierwszy.
Operację wykonali komandosi z Task Force 50 – polskiego komponentu sił specjalnych działającego wówczas w Afganistanie. „Sledgehammer” uchodzi za pierwsze duże uwolnienie zakładnika w wykonaniu polskich komandosów w Afganistanie.
Najczęstsze pytania
Kiedy i gdzie przeprowadzono operację Sledgehammer?
10 stycznia 2012 r. w Sharanie, stolicy prowincji Paktika w Afganistanie, podczas misji ISAF.
Która jednostka odbiła zakładników?
Szturm przeprowadziła Jednostka Wojskowa Komandosów (Task Force 50) – ośmiu operatorów, wspartych przez Oddział Specjalny Żandarmerii Wojskowej oraz przeszkolonych przez Polaków afgańskich antyterrorystów.
Czy ktoś zginął podczas szturmu?
Wszyscy zakładnicy odbici przez Grupę Szturmową przeżyli, a żaden z polskich ani afgańskich żołnierzy nie został ranny. Wszyscy terroryści zostali zneutralizowani.
Źródła
- Jednostka Wojskowa Komandosów, Operacja Sledgehammer, jwk.wp.mil.pl/aktualnosci (oficjalna strona jednostki).
- Komunikat Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych (2012).
- Special-Ops.pl – cykl rocznicowy „Operacja Sledgehammer”.
- Jarosław Rybak, Task Force 50. Operacja Sledgehammer, Wydawnictwo Ender, 2013.
- Wspomnienia operatora JWK – profil „Cisi i skuteczni”.
Powiązane wpisy
- „Bardziej poczułem, niż zobaczyłem eksplozję” – fragment książki Jarosława Rybaka „Ból” o zasadzce w Ghazni
- 82. rocznica Akcji „Stamm”. Żołnierze JWK przy tablicy pamięci Pegaza Kedywu KG AK
- Krzysztof „Wir” Pluta – pierwszy polski medyk po amerykańskim SOCM
- „Jak się szkolić, to z najlepszymi”. Taktycy KAS z Zespołem Bojowym B JWK
Sprostowanie z 26 sierpnia 2026. Pierwotnie napisaliśmy, że operacją dowodził płk Marcin Suszko. Autoryzowana wersja wywiadu, którego Dowódca JWK udzielił Silent Heroes, nie przypisuje mu dowodzenia tą operacją, dlatego usunęliśmy to zdanie. Sama operacja pozostaje udokumentowana.