GROM

Operacja „Little Flower” – jak GROM ujął Slavko Dokmanovicia

GROM ·

Operacja „Little Flower” – jak GROM ujął Slavko Dokmanovicia

27 czerwca 1997 GROM bez jednego strzału ujął zbrodniarza wojennego Slavko Dokmanovicia i dostarczył go do Hagi. Kulisy operacji „Little Flower" - i jej znaczenie dla drogi Polski do NATO.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 5 min czytania | | aktualizacja

27 czerwca 1997 roku na terenie administrowanym przez ONZ we Wschodniej Slawonii rozegrała się jedna z najważniejszych – i najcichszych – operacji w historii JW GROM. Bez jednego strzału komandosi zatrzymali Slavko Dokmanovicia, oskarżonego o jedną z największych zbrodni wojny w Chorwacji, i tego samego dnia dostarczyli go przed trybunał w Hadze. Kryptonim: „Little Flower”.

Kim był cel

Dokmanović, były przewodniczący gminy Vukovar, odpowiadał – według aktu oskarżenia Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii (MTKJ) – za zbrodnię z listopada 1991 roku. Po trzymiesięcznym oblężeniu Vukovaru, nazywanego „chorwackim Stalingradem”, ze szpitala wywieziono rannych i pacjentów na farmę Ovčara i rozstrzelano – co najmniej dwieście, według trybunału blisko dwieście sześćdziesiąt osób. Akt oskarżenia był tajny; Dokmanović do końca nie wiedział, że figuruje na liście.

Problem: był nieuchwytny

Mieszkał po serbskiej stronie Dunaju, gdzie nie sięgał mandat sił międzynarodowych. Żeby go zatrzymać, trzeba było zwabić go na teren kontrolowany przez UNTAES – Tymczasową Administrację ONZ dla Wschodniej Slawonii. Pretekstem stała się jego własna nieruchomość pod Vukovarem: zaproszono go „na rozmowy o odszkodowaniu”. Jak wspominają uczestnicy operacji, to był jedyny temat, który go naprawdę zainteresował – i ten haczyk połknął.

Cicho, nie efektownie

GROM – wówczas jeszcze w strukturach MSW – świadomie wybrał scenariusz możliwie niespektakularny. W regionie wystarczyła iskra, by wybuchły zamieszki, a wśród miejscowych mieszkał cywilny personel misji, którego bezpieczeństwo było stawką. Według relacji weterana, odrzucono warianty z zasadzką na trasie i z ewakuacją śmigłowcem z dachu hotelu – jako zbyt ryzykowne. Wybrano zatrzymanie na terenie bazy. Prokuratorzy MTKJ przewieźli Dokmanovicia jego własnym samochodem przez most na Dunaju; od tej chwili za kierownicą siedział już polski operator.

Gdy auto wjeżdżało do bazy, z naprzeciwka „przypadkiem” wyjechała ciężarówka – kierowca wiozący Dokmanovicia, by uniknąć zderzenia, gwałtownie skręcił do bazy i uderzył w przygotowane worki z piaskiem. W chwili szoku operatorzy wyciągnęli zatrzymanego, zanim zdążył cokolwiek zrobić. Dla niepoznaki tego samego dnia w bazie trwały międzynarodowe zawody sportowe; miejscowi nie mieli pojęcia, co się dzieje.

Lot do Hagi

Dalej był konwój na lotnisko i mały samolot pozostawiony przez brytyjskie lotnictwo. Przed startem zatrzymanego zbadał ratownik – zależało, by „dotarł do Hagi żywy”. Wykrył nierówną pracę serca, co opóźniło odlot. Opóźnienie zwróciło uwagę chorwackich służb, które same chciały dorwać Dokmanovicia; na pasie startowym doszło do przepychanek, zażegnanych dopiero po telefonach na szczeblu rządowym. Dokmanović trafił do aresztu trybunału, ale nie doczekał wyroku – 29 czerwca 1998 roku, krótko przed ogłoszeniem wyroku, popełnił samobójstwo w celi.

Dlaczego to było ważne

Z pozoru epizod, w rzeczywistości przełom. Było to pierwsze ujęcie oskarżonego o zbrodnie wojenne dostarczonego MTKJ w drodze operacji zatrzymania – i pierwsze na terytorium byłej Jugosławii. Sygnał był czytelny: trybunał, rękami polskich komandosów, „może zapukać do waszych drzwi”. Kilkanaście dni później brytyjski SAS przeprowadził podobną akcję w Prijedorze – tym razem ze strzelaniną. A dla Polski była to karta w staraniach o NATO: około dwóch tygodni po operacji prezydent Bill Clinton odwiedził Warszawę, a film z akcji – jak podają polskie źródła – pokazano sceptycznym amerykańskim senatorom. Pełne znaczenie tej cichej operacji, jak przyznają sami jej uczestnicy, dotarło do nich dopiero po latach.

O tym, jak powstała jednostka zdolna do takich zadań, opowiemy w finale cyklu – 13 lipca, w rocznicę powstania GROM.

Najczęstsze pytania

Czym była operacja „Little Flower”?

To akcja GROM z 27 czerwca 1997 roku, w której operatorzy ujęli Slavko Dokmanovicia, byłego burmistrza Vukovaru oskarżonego o zbrodnie wojenne. Było to pierwsze operacyjne zatrzymanie i dostarczenie oskarżonego Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu dla byłej Jugosławii (MTKJ).

Kogo zatrzymano i za co?

Slavko Dokmanovicia, wiązanego z masakrą na Ovčarze pod Vukovarem w 1991 roku, w której zginęło ponad dwustu ludzi wyprowadzonych ze szpitala. Zwabiono go podstępem – pretekstem rozmów o odszkodowaniu. W 1998 roku popełnił samobójstwo w areszcie w Hadze.

Dlaczego ta operacja była ważna?

Była pierwszą tego typu akcją zatrzymania na rzecz międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości i zbudowała wiarygodność GROM-u na arenie międzynarodowej w okresie starań Polski o wejście do NATO. Jednostka działała wówczas w strukturach resortu spraw wewnętrznych.

Źródła

  • Międzynarodowy Trybunał Karny dla b. Jugosławii (MTKJ/ICTY, icty.org) – akt oskarżenia i komunikaty
  • Panel poświęcony operacji „Little Flower” – relacje historyka i weterana jednostki
  • Polska Zbrojna

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się