🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
PJOS

Strzelec pokładowy: najbardziej myląca nazwa w załodze Wojsk Specjalnych

PJOS ·
W Mi-17 7. Eskadry Działań Specjalnych latało pięciu ludzi, a w relacji z 2012 roku – sześciu. Strzelanie to „może 10, 20 procent” zadań strzelca pokładowego. Reszta to obserwacja, liny i meldunki, bez których pilot nie widział połowy sytuacji.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 10 min czytania | Obserwuj nas w Google

Obserwuj nas w Google

W śmigłowcu Mi-17 7. Eskadry Działań Specjalnych – jednostki, która w latach 2010–2023 woziła operatorów polskich Wojsk Specjalnych, a 1 lutego 2023 r. stała się zalążkiem Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych – latało pięciu ludzi: dwóch pilotów, technik pokładowy i dwóch strzelców pokładowych.

Zdanie, które potrafiło przerwać podejście do lądowania, wypowiadał w tej kabinie nie pilot, tylko człowiek, którego nazwa stanowiska nie mówi o jego pracy prawie nic.

Kto siedział w kabinie Mi-17

3. Skrzydło Lotnictwa Transportowego, któremu eskadra podlegała, opisywało to tak: „personel latający eskadry (wyposażonej w śmigłowce Mi-17) składa się z pilotów, techników i strzelców pokładowych”. Trzy osobne specjalności – nie załoga pilotów z obsługą.

Pilotka Mi-17 pytana w 2010 roku przez dziennikarkę resortu obrony o skład załogi w Afganistanie wyliczała: „dwóch pilotów, technik pokładowy, oraz strzelcy” – i dodawała, żeby nie zapominać o serwisie technicznym, który zabezpieczał śmigłowce. Komunikat Sekcji Prasowo-Informacyjnej polskiego kontyngentu z 2012 roku opisuje z kolei skład sześcioosobowy: dowódca, drugi pilot, technik pokładowy i trzech strzelców. Liczba strzelców na pokładzie nie była więc stała.

Strzelec pokładowy: najbardziej myląca nazwa w tej załodze

Tekst „Polski Zbrojnej” o tej specjalności zaczyna się zdaniem: „Chyba nie ma w wojsku bardziej mylącej nazwy stanowiska niż strzelec pokładowy”. Gdyby oceniać po nazwie, strzelec siedzi przy broni i strzela. Instruktor strzelców pokładowych eskadry mówił o swojej specjalności tak:

Funkcja typowo strzelca pokładowego to jest raptem ułamek tego, co wykonujemy na pokładzie śmigłowca. Jest to może 10, 20 procent naszych zadań.

A pozostałe osiemdziesiąt procent?

Głównym zadaniem strzelca pokładowego w eskadrze jest tak zwane skanowanie — polega na obserwacji przestrzeni powietrznej przed śmigłowcem, pod śmigłowcem, w rejonie wykonywanego zadania. Jesteśmy dodatkowymi oczami załogi. Obserwujemy swoje strefy odpowiedzialności, przekazujemy pilotom zauważone zagrożenia.

Pilot Mi-17, który latał w tej jednostce, mówi o strzelcach to samo: to „para dodatkowych oczu”.

Do tego dochodzi praca, której w nazwie stanowiska nie ma wcale. Podczas zadań z operatorami Wojsk Specjalnych strzelcy obsługiwali na pokładzie liny – szybkie i alpinistyczne. Przy desancie naprowadzali śmigłowiec na cel albo na lądowisko o ograniczonych wymiarach i sprowadzali maszynę na małą wysokość.

„Jeśli strzelec mówi: odchodzimy, to odchodzimy”

Pilot – dowódca statku powietrznego, odpowiedzialny za wszystko, co się na pokładzie wydarzy – mówił o swoich strzelcach tak:

To są nasze dodatkowe oczy, którym jako pilot ufam bezgranicznie. Jeśli strzelec mówi: odchodzimy, to odchodzimy.

Za tym zdaniem stoi podział pracy, który opisują same załogi: pilot prowadzi maszynę, strzelcy obserwują otoczenie i przekazują mu informacje o zagrożeniach. Meldunek strzelca nie jest opinią zgłoszoną do rozważenia.

Ostatnie metry na ślepo

Najlepiej widać to przy lądowaniu w pyle. W Afganistanie wzbity przez wirnik tuman zasłaniał ziemię na ostatnich metrach – pilot schodził w dół, nie widząc, gdzie ląduje. Wtedy, jak opisują pilotki Mi-17, strzelec pokładowy meldował głosem, że ziemia „dogania”.

Sama decyzja o przyziemieniu w nieprzygotowanym terenie należała do dowódcy załogi. Komunikat polskiego kontyngentu opisuje, z czego się składała: trzeba było wybrać w miarę płaski teren, dogodny dla żołnierzy na ziemi, którzy potem musieli pokonać pieszo spory dystans w pełnym rynsztunku. Podstawą były informacje od strzelców pokładowych o potencjalnym zagrożeniu ostrzałem oraz dane od technika pokładowego o parametrach maszyny.

Strzelcy wnosili obraz tego, co dzieje się wokół maszyny, technik – jej parametry, a pilot składał to w decyzję. I ją firmował – jak mówi jedna z pilotek, „dowódca załogi odpowiada niestety za wszystko”.

Dzień zaczynał się od przeglądu

Przed lotem pracowała cała załoga razem. Jak opisuje to materiał resortu obrony: najpierw przegląd śmigłowca zewnętrzny i wewnętrzny, potem uruchomienie silnika rozruchowego i dwóch głównych, dalej pozostałe urządzenia – systemy radiowe, łączności i nawigacji. Na koniec przychodziła próba śmigłowca, wykonywana każdego dnia – i „następnie dopiero on jest dopuszczony do lotów”.

Technik pokładowy był w tym układzie najmniej widoczny, ale to przez niego szły dane o parametrach maszyny, na których opierała się potem decyzja o lądowaniu.

Kto mógł w tej załodze usiąść

Eskadra nie budowała załóg z ludzi prosto po szkole. Jak mówił jej przedstawiciel, „w zasadzie nie nabieramy młodych lotników zaraz po szkole (…) staramy się pozyskiwać ochotników, którzy posiadają pewien poziom wyszkolenia lotniczego”. Większość personelu miała za sobą misje – Irak, Afganistan, Czad.

Droga na fotel strzelca pokładowego nie była krótka: badania w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej, kurs CRM (Crew Resource Management, czyli współpracy i komunikacji w załodze), kurs noktowizyjny, podstawy medycyny lotniczej, szkolenie naziemne z przepisów lotniczych, loty podstawowe w dzień, w nocy i w goglach, a na koniec lot egzaminacyjny: rozpoznanie i lądowanie w terenie przygodnym – czyli poza przygotowanym lądowiskiem, w miejscu wybranym z powietrza. Od przyjścia do jednostki do samodzielnych lotów mogły minąć – jak mówią sami strzelcy, „jeśli ktoś ma pecha” – nawet dwa lata.

To stanowisko nie było zarezerwowane dla mężczyzn. Pilot Mi-17 pytany o strzelców odpowiada: „była jedna dziewczyna, wiem, że może będzie następna”, a tekst „Polski Zbrojnej” pisze konsekwentnie o „idealnym kandydacie lub kandydatce”.

Program szkolenia eskadra napisała sama. W 2012 roku jej specjaliści razem z dowództwem 3. Skrzydła Lotnictwa Transportowego przygotowali „Program Specjalistycznego Szkolenia Lotniczych Pododdziałów Specjalnych”, który stał się podstawą wyszkolenia strzelców pokładowych. Pod koniec września 2013 roku na poligonie w Nadarzycach, podczas lotów specjalnych zarządzonych przez Dowódcę Sił Powietrznych – ze strzelaniami w nocy i w goglach noktowizyjnych – eskadra wyszkoliła dwóch własnych instruktorów-strzelców i od tej pory mogła szkolić kolejnych sama. Skrzydło nazwało to wprost: „instruktorzy-strzelcy pokładowi są istotną nowością w naszym rodzaju sił zbrojnych”.

Kilka lat później sami strzelcy zwracali uwagę, że w Polsce nie powstał kurs przeznaczony wyłącznie dla tej specjalności – własny program eskadry tej luki nie zamykał.

Po co ta cała załoga

Odpowiedź, którą formułowali sami lotnicy, nie dotyczy śmigłowca. Personel eskadry od początku uczono, że wymagane będzie „ponadprzeciętne zaangażowanie”, bo – jak ujmował to jej przedstawiciel – trzeba zdawać sobie sprawę, jak cenny ładunek się wozi. Cel był jeden: „bezpiecznie tych operatorów zawieźć na miejsce operacji, jak również bezpiecznie ich później dostarczyć do domu”. Stąd też zwyczaj, że po dniu lotnym z sekcją Wojsk Specjalnych załoga i operatorzy wspólnie omawiali błędy.

Jak powstawała sama eskadra i kogo do niej przyjmowano, opisaliśmy w tekście Pilotka, której nie chciano. Jak powstawała 7. Eskadra Działań Specjalnych. Skąd w polskich Wojskach Specjalnych wzięły się własne śmigłowce i czym latają dziś – w artykule Śmigłowce wojsk specjalnych: PJOS, Black Hawki GROM i świat. Drogę do służby w Powietrznej Jednostce Operacji Specjalnych opisuje Święto PJOS. Tradycje, służba i droga do Powietrznej Jednostki Operacji Specjalnych.

Śmigłowce wiozą operatorów – a jak zostaje się jednym z nich?

Strzelcy pokładowi wozili na akcje żołnierzy jednostek specjalnych. Jeśli myślisz o służbie po drugiej stronie kabiny, zacznij od historii i realiów jednej z nich: GROM: Droga do Elity prowadzi od pomysłu Petelickiego przez Haiti i Bałkany po dzisiejszych operatorów – z nazwiskami, datami i kulisami, których nie ma w komunikatach.

Kup teraz = prosto do kasy, dostęp od razu po opłaceniu. 30 dni na zwrot.

Najczęstsze pytania

Ilu ludzi liczyła załoga Mi-17 w 7. Eskadrze Działań Specjalnych?

Najczęściej pięć osób: dwóch pilotów, technik pokładowy i dwóch strzelców pokładowych. Komunikat polskiego kontyngentu w Afganistanie z 2012 roku opisuje skład sześcioosobowy, z trzema strzelcami.

Czy strzelec pokładowy głównie strzela?

Nie. Według instruktora strzelców eskadry strzelanie to „może 10, 20 procent” zadań. Główne zajęcie to skanowanie – obserwacja przestrzeni przed śmigłowcem i pod nim oraz przekazywanie pilotom zauważonych zagrożeń. Do tego dochodzi obsługa lin przy desancie i naprowadzanie maszyny na lądowisko.

Ile trwało przygotowanie strzelca pokładowego?

Od przyjścia do jednostki do samodzielnych lotów mogły minąć nawet dwa lata. Po drodze były badania w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej, kurs CRM, kurs noktowizyjny, podstawy medycyny lotniczej, szkolenie naziemne i loty w dzień, w nocy oraz w goglach noktowizyjnych.

Czy kobieta może być strzelcem pokładowym?

Tak. Według relacji pilota Mi-17 wśród strzelców „była jedna dziewczyna”, a „Polska Zbrojna” pisze o „idealnym kandydacie lub kandydatce”.

Czy 7. Eskadra Działań Specjalnych nadal istnieje?

Nie. 1 lutego 2023 roku na jej bazie sformowano Powietrzną Jednostkę Operacji Specjalnych.

Źródła

  • Materiał filmowy Ministerstwa Obrony Narodowej („Zostań Żołnierzem — 7 eskadra działań specjalnych”, kanał Wojsko Polskie): youtube.com/watch?v=ftUU8ZFnl5g — wypowiedzi instruktora strzelców pokładowych eskadry o skanowaniu i proporcjach zadań [4:26–5:45], procedura przedlotowa całej załogi [7:23–7:51], omawianie błędów z sekcją Wojsk Specjalnych [9:17–9:29].
  • isaf.wp.mil.pl, „Największa pasja? Latanie!”, 9 lipca 2010 — oficjalny serwis Ministerstwa Obrony Narodowej o Polskim Kontyngencie Wojskowym w Afganistanie; rozmowa z por. Joanną Erbetowską i por. Piotrem Walendziakiem. Serwis wygaszony, archiwum: web.archive.org.
  • Sekcja Prasowo-Informacyjna PKW Afganistan (Dominika Karasek), „Polskie śmigłowce Mi-17 w Afganistanie — Wsparcie z powietrza”, 10 sierpnia 2012: wiadomosci.wp.pl — skład sześcioosobowy i opis decyzji o lądowaniu w terenie przygodnym.
  • „Polska Zbrojna”, Ewa Korsak, materiał o specjalności strzelca pokładowego: polska-zbrojna.pl — zdanie o mylącej nazwie stanowiska, droga do stanowiska, brak odrębnego kursu, formuła „kandydat lub kandydatka”.
  • Zdjęcie: U.S. Marine Corps, fot. Lance Cpl. John Allen — polscy piloci Mi-17 podczas kwalifikacji do lądowania na pokładzie USS Mount Whitney (LCC 20), ćwiczenie BALTOPS 25, Kłajpeda, 8 czerwca 2025. Wykorzystanie materiałów wizualnych Departamentu Obrony USA nie oznacza poparcia z jego strony.
  • 3. Skrzydło Lotnictwa Transportowego, „7. eskadra działań specjalnych: wprowadzamy nowości w skali Sił Powietrznych”, Powidz/Nadarzyce, 2 października 2013, tekst kpt. Włodzimierz Baran. Domena wygaszona, archiwum: web.archive.org — skład personelu latającego, autorski program szkolenia z 2012 roku i wyszkolenie własnych instruktorów-strzelców.
  • Podcast AVIATORNIA, odcinek z Joanną Soyką i Magdaleną Pilichowską: youtube.com/watch?v=zpzr9Cv4bZ8 — lądowanie w pyle. Odcinek ze Sławomirem Kalitą, pilotem Mi-17: youtube.com/watch?v=69hqxT9su4w — „para dodatkowych oczu” i kobieta wśród strzelców.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się