🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
FORMOZA

Kto w Polsce szturmuje statek. Wojska Specjalne, policja i Straż Graniczna szykują się na zagrożenia na Bałtyku

FORMOZA ·

Kto w Polsce szturmuje statek. Wojska Specjalne, policja i Straż Graniczna szykują się na zagrożenia na Bałtyku

SilentHeroes
SilentHeroes
| 19 min czytania |

Latem 2026 roku trzy polskie formacje niemal równocześnie zaczęły dokupywać to, co potrzebne do wejścia na pokład statku, który znalazł się w niepowołanych rękach. GROM kupuje skafandry abordażowe. Jednostka Wojskowa Komandosów rozstrzygnęła właśnie przetarg na tyczkę abordażową. Komenda Główna Policji zamówiła dla kontrterrorystów z BOA szkolenie z działań bojowych na obiektach pływających. FORMOZA – jedyna morska jednostka polskich Wojsk Specjalnych – ma to w opisie zadań, odkąd istnieje. A Straż Graniczna wchodzi na pokłady statków z urzędu i uczy się tego od Wojsk Specjalnych.

Każdy z tych zakupów z osobna jest rutyną. Ale w maju 2026 roku FORMOZA i GROM odbijały prom pasażerski w Gdyni, a miesiąc później ten sam scenariusz – uprowadzoną jednostkę pasażerską – ćwiczyły na Zatoce Gdańskiej Straż Graniczna, BOA i Żandarmeria Wojskowa. Dwa ćwiczenia z uprowadzonym promem, w dwa miesiące, w dwóch różnych konstelacjach służb. Razem układa się z tego obraz państwa, które przygotowuje się na konkretny scenariusz: uprowadzony prom na Bałtyku. Dla opinii publicznej brzmi to jak fabuła filmu. Dla mundurowych jest od dawna pozycją w planie ćwiczeń.

Bałtyk przestał być spokojnym akwenem

Tło znamy z ostatnich lat: uszkodzenia kabli podmorskich i gazociągów, tak zwana flota cieni, incydenty wokół infrastruktury energetycznej. Bałtyk jest dziś akwenem, na którym linia między incydentem żeglugowym a działaniem wrogiego państwa bywa celowo zacierana.

Wojsko mówi o tym otwarcie. W maju 2026 roku, przy okazji sesji ministerialnej Rady Państw Morza Bałtyckiego w Sopocie i Gdyni, FORMOZA i GROM pokazały publicznie ćwiczenie „Orkan”. Scenariusz: odbicie promu pasażerskiego z rąk uzbrojonych napastników działających pod fałszywą flagą. Nie abstrakcyjny trening, tylko sytuacja skrojona pod realne zagrożenie regionu.

Warto zapamiętać podział ról z tamtego pokazu: na pokład weszli operatorzy FORMOZY, a GROM zapewnił śmigłowce S-70i Black Hawk wraz z załogami. Media pisały wtedy nieprecyzyjnie o „operatorach GROM-u” na promie – szturm wykonała jednostka morska.

Pokaz na nabrzeżu był jednak tylko widoczną częścią. Jak opisuje na łamach Defence24 Jacek Marcin Raubo, pod spodem odbyło się „pięć godzin ćwiczenia sztabowego, pierwsze w historii RPMB ćwiczenia w formacie scenariuszy hybrydowych” – z udziałem państw regionu, Unii Europejskiej i NATO. W scenariuszu wystąpiło „dwadzieścia jeden jednostek pływających o niejasnym statusie własności, gdzie każda z osobna zgodna z prawem morskim”, rozstawionych przy kablach energetycznych, gazociągach i terminalach LNG. Jedna z nich inscenizowała fałszywe zdarzenie medyczne, które eskalowało do przejęcia promu „z 340 cywilami na pokładzie”.

I zdanie, które tłumaczy, po co w ogóle ćwiczy się takie scenariusze: „reagować trzeba na wzorzec, nie na pojedynczy incydent”. Pojedynczy statek wleczący kotwicę zawsze da się wytłumaczyć awarią. Dopiero wzór, który się powtarza, przestaje być zbiegiem okoliczności.

Pięć formacji, pięć dróg do tej samej umiejętności

Ogłoszenia o zamówieniach publicznych to nudna lektura, ale bywają najuczciwszym źródłem wiedzy o wojsku. Nie mówią, co jednostka chciałaby umieć – mówią, za co realnie płaci. Oto co widać w rejestrach w czerwcu i lipcu 2026 roku.

FORMOZA – ma to z definicji

Morska Jednostka Działań Specjalnych (JW 4026) nie musi kupować abordażu, bo abordaż jest jej racją bytu. Jak opisuje jej zadania branżowy serwis Special-Ops.pl, morscy komandosi mogą „przeprowadzać abordaże podejrzanych statków na pełnym morzu”, ochraniać szlaki żeglugowe narażone na ataki oraz „reagować w przypadku porwania jednostek pływających przez piratów lub zamachów terrorystycznych na promy”.

To nie jest teoria. Jak podaje Special-Ops.pl, w latach 2018-2019 FORMOZA wystawiała zespół abordażowy w unijnej operacji na Morzu Śródziemnym, kontrolując wskazane jednostki pływające. Rodowód jednostki sięga Wydziału Działań Specjalnych powołanego w 1975 roku; dzisiejsza Morska Jednostka Działań Specjalnych powstała w 2007 roku. To pół wieku budowania jednej, wąskiej specjalizacji.

GROM – kupuje sprzęt do zdolności, którą już ma

24 czerwca 2026 roku Jednostka Wojskowa nr 2305 ogłosiła w unijnym rejestrze przetargów postępowanie zatytułowane wprost: „Dostawa skafandrów abordażowych”. Termin składania ofert upływa 24 lipca 2026.

Byłoby błędem odczytać to jako naukę nowego rzemiosła. GROM ma własny Zespół Wodny, a morska kontrterrorystyka od dawna jest jednym z jego obszarów działania – jednostka ćwiczyła odbijanie promu jeszcze w ramach ćwiczenia „Kaper” dekadę temu. Zakup skafandrów to raczej wymiana i unowocześnienie sprzętu dla zdolności, którą jednostka już ma.

JWK – dokłada narzędzie wejścia na burtę

29 czerwca 2026 roku Jednostka Wojskowa nr 4101 z Lublińca opublikowała informację o rozstrzygnięciu postępowania na „dostawę tyczki abordażowej elektrycznej”. To postępowanie jest już zamknięte – wykonawca został wybrany, a nie dopiero poszukiwany.

Tyczka abordażowa to narzędzie wejścia na burtę, a nie broń – sprzęt, którym zespół abordażowy pokonuje różnicę wysokości między małą łodzią a pokładem większej jednostki. Sam w sobie zakup jest drobny. Ciekawy jest dlatego, że JWK to jednostka lądowa z Lublińca, która konsekwentnie utrzymuje komponent wodny – w tym samym roku kupowała też mokre skafandry nurkowe i sonary.

BOA – kupuje umiejętność, u najtańszego wykonawcy

Tu robi się najciekawiej. 2 lipca 2026 roku Komenda Główna Policji ogłosiła przetarg zatytułowany: „Organizacja usługi szkoleniowej dla zespołów bojowych w symulowanych działaniach bojowych na obiektach pływających w ramach projektu pn. R.I.K.O – Rozpoznanie, Interwencja, Kontrterroryzm, Operacje”. W samym ogłoszeniu nazwa jednostki nie pada – mowa jest o „zespołach bojowych”. Że chodzi o kontrterrorystów z Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji „BOA”, podaje serwis InfoSecurity24. Termin składania ofert minął 10 lipca, wynik nie został jeszcze ogłoszony.

Różnica wobec wojska jest zasadnicza. GROM i JWK kupują sprzęt – ludzi i procedury mają u siebie. Policja kupuje natomiast samo szkolenie: zamawia usługę u zewnętrznego, cywilnego wykonawcy, który ma nauczyć jej zespoły bojowe wchodzenia na pokład.

Jak podaje serwis InfoSecurity24, jedynym kryterium wyboru w tym postępowaniu jest cena – w stu procentach. Wygrywa najtańszy. Ten sam serwis podaje, że wykonawca ma zapewnić między innymi instruktorów-sterników łodzi RIB, a szkolenia zaplanowano na sierpień i wrzesień 2026 roku.

Straż Graniczna – ma to od dawna i uczy się od Wojsk Specjalnych

Jest jeszcze piąta formacja, o której łatwo zapomnieć, bo nie jest ani wojskiem, ani policją. Wydział Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej wchodzi na pokłady statków z urzędu – ochrona morskiej granicy państwowej i kontrola ruchu granicznego na morzu należą do ustawowych zadań SG, a jej funkcjonariusze ćwiczą abordaż z łodzi RIB na Zatoce Gdańskiej.

Warto przy okazji wyjaśnić pojęcie, które przewija się w komunikatach wszystkich tych służb: „niebieska taktyka”. To nie jest nazwa własna Straży Granicznej ani synonim abordażu, tylko element ogólnego, kolorowego podziału stosowanego w polskich służbach: czarna taktyka to działania kontrterrorystyczne w mieście, zielona – w lesie i w górach, a niebieska – w środowisku wodnym. Definicja ze strony Morskiego Oddziału SG brzmi: „prowadzenie działań w środowisku wodnym, w tym w szczególności techniki przerzutu grup specjalnych, działania na obiektach pływających i nadbrzeżnych”. Abordaż jest więc częścią niebieskiej taktyki, obok nurkowania bojowego, działań z łodzi i ze śmigłowców. Podziału tego używa też GROM, dzieląc szkolenie operatorów na część czarną, zieloną i wodną.

I tu robi się naprawdę ciekawie, bo Straż Graniczna od lat uczy się abordażu tam, gdzie mogłaby uczyć się i policja: u Wojsk Specjalnych. Szkolenie WZD Morskiego Oddziału z niebieskiej taktyki prowadzili instruktorzy Jednostki Wojskowej GROM; ćwiczono, jak podaje SG, „abordaże oraz scenariusze taktyczne na jednostkach pływających”, a razem z pogranicznikami trenowali operatorzy policyjnego pododdziału kontrterrorystycznego z Gdańska. Funkcjonariusze WZD szkolili się też u instruktorów FORMOZY i w Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych.

Czerwiec 2026: drugi uprowadzony prom w dwa miesiące

Najmocniejszy sygnał, że nie mamy do czynienia ze zbiorem przypadków, przyszedł miesiąc po „Orkanie”. W czerwcu 2026 roku na Bałtyku i Zatoce Gdańskiej odbyło się ćwiczenie zorganizowane przez CPKP „BOA” oraz Biuro Zabezpieczenia Działań Komendy Głównej Straży Granicznej. Wzięli w nim udział funkcjonariusze WZD Morskiego Oddziału SG, policyjni kontrterroryści i żołnierze Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej z Warszawy. Wsparcie dały pełnomorski patrolowiec SG-301 „gen. Haller” oraz ORP „Albatros” Marynarki Wojennej w roli ruchomego centrum koordynacji.

Ćwiczono – cytując Straż Graniczną – „szybkie podejścia do jednostek pływających, abordaże zespołów bojowych, działania na pokładach statków oraz neutralizację zagrożeń”. Scenariusz? Odbicie promu pasażerskiego opanowanego przez uzbrojonych napastników.

Czyli: w maju prom odbijały FORMOZA i GROM, w czerwcu – Straż Graniczna, BOA i Żandarmeria. Dwa ćwiczenia z uprowadzonym promem, w dwa miesiące, w dwóch różnych konstelacjach służb. A cel tego drugiego Straż Graniczna nazywa wprost: „doskonalenie umiejętności reagowania na zagrożenia terrorystyczne i hybrydowe„.

Na Zachodzie to już nie ćwiczenia

Najmocniejszy argument za tym, że polskie zakupy nie są ćwiczeniem wyobraźni, leży poza Polską. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zachodnie i nordyckie służby weszły na pokład kolejnych statków tak zwanej floty cieni – jednostek, które wożą rosyjską ropę wbrew sankcjom, pływają pod wątpliwą banderą, a bywa, że wleką kotwicę po dnie dokładnie tam, gdzie leżą kable.

Finlandia: na tankowiec zjeżdżają policyjni antyterroryści

W Boże Narodzenie 2024 roku tankowiec Eagle S zerwał kotwicą kabel energetyczny Estlink 2 i cztery kable telekomunikacyjne. Reakcja przyszła tej samej nocy. Fińska policja opisała ją bez owijania w bawełnę: „policyjna jednostka specjalna Karhu oraz jednostka specjalna Straży Granicznej zjechały na linach ze śmigłowców, aby przejąć kontrolę nad tankowcem”. Śmigłowce dały Straż Graniczna i wojsko, ale na pokład wszedł policyjny kontrterroryzm – fiński odpowiednik naszego BOA. Rok później, w sylwestra 2025, ta sama Karhu w ten sam sposób weszła na drobnicowiec Fitburg po uszkodzeniu kolejnego kabla.

Historia Eagle S ma jednak zakończenie, które warto znać. W październiku 2025 roku sąd w Helsinkach umorzył sprawę: uznał, że Finlandia nie ma jurysdykcji, bo do zerwania kabla doszło w jej strefie ekonomicznej, a nie na wodach terytorialnych. Zatrzymanie się udało, ukaranie nie. To jest właśnie ta luka, o której pisze Raubo, nazywając Bałtyk „akwenem pełnym luk: w prawie, w procedurach, w architekturze wymiany informacji”. Zdolność do wejścia na pokład jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym.

To jest kontekst, o którym warto pamiętać, wracając do polskiego przetargu. Komenda Główna Policji nie kupuje egzotycznej fanaberii. Kupuje umiejętność, której fińska policja użyła w praktyce już dwukrotnie – nocą, ze śmigłowca, na statku wleczącym kotwicę po dnie Bałtyku.

Francja i Wielka Brytania: wchodzą komandosi

Tam, gdzie w grę wchodzą sankcje i pełne morze, do akcji idą siły specjalne. We wrześniu 2025 roku francuscy commandos marine przejęli tankowiec Boracay – kapitan odmówił podporządkowania się, komandosi weszli mimo to. W styczniu 2026 francuscy komandosi ponownie weszli do akcji: wysadzeni ze śmigłowca NH90, opanowali tankowiec Grinch na Morzu Śródziemnym; decyzja zapadła na szczeblu prezydenckim.

14 czerwca 2026 roku Royal Navy przeprowadziła pierwsze brytyjskie przejęcie statku floty cieni: na tankowiec Smyrtos w kanale La Manche zjechali na linach ze śmigłowców komandosi 42 Commando Royal Marines wraz z funkcjonariuszami krajowej agencji do walki z przestępczością. Operacja trwała sześć godzin.

Nie zawsze potrzeba do tego wojska. Szwecja prowadzi takie zatrzymania niemal seryjnie i rękami Straży Wybrzeża – w 2026 roku jej funkcjonariusze weszli między innymi na tankowce Sea Owl I, Flora 1 i Jin Hui, najczęściej z powodu fałszywej bandery.

Ten sam kadłub, dwa państwa, pięć miesięcy różnicy

Skalę zjawiska najlepiej pokazuje historia jednego statku. W kwietniu 2025 roku estońska marynarka wojenna zatrzymała bezpaństwowy tankowiec Kiwala, doliczając się na nim czterdziestu uchybień. Statek zwolniono, a on zmienił nazwę i banderę. Pięć miesięcy później ten sam kadłub – już jako Boracay – abordowali francuscy komandosi. Jeden statek, dwa państwa, dwie różne służby.

Czego NATO nie robi

Tu trzeba uciąć popularne nieporozumienie. Uruchomione w styczniu 2025 roku natowskie działania pod nazwą Baltic Sentry to okręty, samoloty patrolowe i drony pilnujące kabli oraz gazociągów. NATO zapewnia obecność, rozpoznanie i odstraszanie – ale nie wchodzi na pokład. Abordaż pozostaje decyzją i odpowiedzialnością konkretnego państwa: jego policji, straży granicznej, straży wybrzeża albo marynarki.

I właśnie dlatego ta zdolność musi być krajowa. Sojusz przypilnuje, kto pływa nad kablem. Na pokład wejdą ludzie z Gdyni, Lublińca albo Warszawy.

Co z tego wynika, a czego z tego nie wynika

Zacznijmy od uczciwego zastrzeżenia, bo to jest miejsce, w którym łatwo przesadzić. Nie ma żadnego dokumentu, który łączyłby te trzy postępowania – GROM, JWK i policji – w jeden program. To są odrębne zakupy, prowadzone przez różnych zamawiających, w zbliżonym czasie. Zbieżność terminów jest faktem; wspólna przyczyna tych zakupów to już nasz odczyt, nie oficjalna deklaracja. Z jednym wyjątkiem: przy czerwcowym ćwiczeniu Straż Graniczna sama podała cel – reagowanie na zagrożenia „terrorystyczne i hybrydowe”. Tego akurat nie musimy zgadywać.

Mając to z tyłu głowy, można powiedzieć tyle: zdolność do odbicia statku przestaje być w Polsce niszą jednej jednostki. Jeszcze niedawno „kto wejdzie na pokład” miało jedną odpowiedź – FORMOZA. Dziś sprzęt abordażowy kupują dwie jednostki lądowe Wojsk Specjalnych, szkolenia z działań na obiektach pływających zamawia policja, a Straż Graniczna od lat utrzymuje własny pion, który wchodzi na pokłady z urzędu.

To ma sens operacyjny. Uprowadzony prom na Bałtyku nie jest problemem jednej formacji. W zależności od tego, gdzie i w jakich okolicznościach doszłoby do zdarzenia, reakcja może należeć do Straży Granicznej (statek na wodach, za które odpowiada), do policji (przestępstwo) albo do wojska (działanie o charakterze militarnym). Państwo, które ma tylko jedną jednostkę zdolną wejść na pokład, ma dokładnie jedną odpowiedź – i jeden punkt awarii.

Pytanie, które zostaje bez odpowiedzi

Zostaje jednak zgrzyt, i warto go nazwać precyzyjnie. Fiński przykład rozstrzyga jedną wątpliwość: to, że abordażu uczą się policyjni kontrterroryści, jest normą, a nie kuriozum – w Finlandii na tankowiec zjeżdża dokładnie taka jednostka. Problemem nie jest więc to, kto się uczy, tylko jak to kupujemy. Abordaż to jedna z najniebezpieczniejszych czynności, jakie wykonuje operator: wejście na burtę kołyszącej się jednostki, w kamizelce i z bronią, często nocą i przy fali. Wyłanianie nauczyciela tej czynności w trybie, w którym wygrywa najtańsza oferta, jest rozwiązaniem co najmniej dyskusyjnym. I jest to pytanie raczej do ustawodawcy niż do samych kontrterrorystów, bo kryteria ustawia prawo zamówień publicznych, a nie BOA.

I tu trzeba być sprawiedliwym wobec policji: BOA nie jest odcięte od wojskowej wiedzy – współorganizowało czerwcowe ćwiczenie ze Strażą Graniczną i Żandarmerią, a policyjni kontrterroryści z Gdańska trenowali niebieską taktykę razem z pogranicznikami, których uczyli instruktorzy GROM. Model przekazywania tej wiedzy w Polsce istnieje i działa – korzysta z niego Straż Graniczna. Tym bardziej zastanawia, dlaczego akurat morskie szkolenie bojowe dla BOA idzie ścieżką przetargu, w którym decyduje najniższa cena. Odpowiedzi publiczne dokumenty nie dają.

Na co patrzeć dalej

  • 24 lipca 2026 – upływa termin składania ofert na skafandry abordażowe dla GROM-u.
  • Rozstrzygnięcie przetargu KGP – dowiemy się, kto będzie uczył polskich kontrterrorystów abordażu i za ile.
  • Sierpień i wrzesień 2026 – planowane terminy szkoleń dla BOA.
  • Kontrapunkt z Tallina – jak podaje estoński nadawca publiczny ERR, dowódca estońskiej marynarki zapowiedział, że Estonia nie będzie zatrzymywać statków floty cieni, bo ryzyko eskalacji jest zbyt duże. Zdolność to jedno, decyzja polityczna o jej użyciu to drugie.

Abordaż to rdzeń FORMOZY, nie dodatek

Skafander i tyczka to sprzęt – o wejściu na burtę decyduje człowiek, który przeszedł selekcję do jednostki morskiej. FORMOZA – kompletny zestaw 2 ebooki prowadzi przez historię, etos i całą drogę do JW 4026.

Zobacz zestaw FORMOZA →

Najczęstsze pytania

Czym właściwie jest abordaż w dzisiejszym wojsku?

To wejście operatorów na pokład jednostki pływającej wbrew woli osób, które ją kontrolują – z małej łodzi, po drabince zaczepionej na burcie, albo ze śmigłowca techniką zjazdu na linie. W terminologii natowskiej mieści się to w operacjach powstrzymywania na morzu. Celem bywa kontrola podejrzanego statku, odbicie zakładników albo przejęcie jednostki uprowadzonej przez napastników.

Która polska jednostka odbija statki?

Podstawową jednostką jest FORMOZA, czyli Morska Jednostka Działań Specjalnych (JW 4026) z Gdyni – to jej rdzenna specjalizacja. Morską kontrterrorystykę prowadzi także GROM, dysponujący Zespołem Wodnym. Podczas ćwiczenia „Orkan” w Gdyni w maju 2026 roku na pokład promu weszli operatorzy FORMOZY, a GROM zapewnił śmigłowce z załogami. Poza wojskiem abordaże wykonuje Wydział Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej, a policyjni kontrterroryści z BOA ćwiczą je wspólnie z pogranicznikami. Działania na wodzie nazywa się w polskich służbach niebieską taktyką – obok czarnej (miasto) i zielonej (las, góry).

Czy policja też może wejść na statek?

Tak – policyjni kontrterroryści z BOA i pododdziałów wojewódzkich ćwiczą działania na wodzie, a w lipcu 2026 roku Komenda Główna Policji zamówiła dla nich szkolenie z działań bojowych na obiektach pływających. To nie jest wyjątek: w Finlandii na tankowiec Eagle S, który zerwał kotwicą kabel Estlink 2, zjechała ze śmigłowca policyjna jednostka kontrterrorystyczna Karhu – odpowiednik naszego BOA. Różnica polega na tym, że polska policja kupuje tę umiejętność na rynku, podczas gdy Wojska Specjalne utrzymują ją u siebie.

Czy Straż Graniczna może wejść na pokład statku?

Tak, i robi to z urzędu – ochrona morskiej granicy państwowej oraz kontrola ruchu granicznego na morzu należą do ustawowych zadań SG. Odpowiada za to Wydział Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej z Gdańska, dysponujący łodziami RIB i pełnomorskimi patrolowcami. W wielu państwach nadbałtyckich to właśnie straż graniczna lub straż wybrzeża zatrzymuje statki floty cieni – tak działa Szwecja, a w Finlandii jednostka specjalna Straży Granicznej weszła na tankowiec Eagle S razem z policyjnymi antyterrorystami.

Czym jest „flota cieni” i co ma wspólnego z abordażem?

To setki starych tankowców i drobnicowców, które wożą rosyjską ropę wbrew sankcjom, często pod wątpliwą lub fałszywą banderą i bez wiarygodnego ubezpieczenia. Część z nich podejrzewa się o uszkadzanie kabli i gazociągów wleczoną po dnie kotwicą. Właśnie na takie statki wchodzą dziś służby państw nadbałtyckich i zachodnich – fińska Karhu, francuscy commandos marine, brytyjscy Royal Marines czy szwedzka Straż Wybrzeża. To dlatego zdolność abordażowa przestała być ćwiczeniem teoretycznym.

Skąd wiadomo, co kupują jednostki specjalne?

Z jawnych rejestrów zamówień publicznych. Jednostki wojskowe i Komenda Główna Policji publikują ogłoszenia w Biuletynie Zamówień Publicznych oraz w unijnym Dzienniku Urzędowym. Szczegóły techniczne bywają utajnione, ale sam przedmiot zamówienia i terminy są jawne – i to z nich pochodzą wszystkie dane o polskich przetargach przywołane w tym tekście.

Źródła

  • Ogłoszenie o zamówieniu JW 2305 „Dostawa skafandrów abordażowych” – Dziennik Urzędowy UE / TED, nr 429858-2026, publikacja 24.06.2026.
  • Ogłoszenie o wyniku postępowania JW 4101 „Dostawa tyczki abordażowej elektrycznej WS” – Biuletyn Zamówień Publicznych, nr 2026/BZP 00312454/01, publikacja 29.06.2026.
  • Ogłoszenie o zamówieniu Komendy Głównej Policji, projekt „R.I.K.O.” – Biuletyn Zamówień Publicznych, nr 2026/BZP 00320397/01, publikacja 02.07.2026.
  • InfoSecurity24, „Policyjny abordaż w ramach unijnego projektu” – kryterium ceny, wymagania wobec wykonawcy i terminy szkoleń.
  • Special-Ops.pl, opis zadań JW Formoza (Morska Jednostka Działań Specjalnych).
  • Materiały własne: relacja z ćwiczenia „Orkan” w Gdyni (maj 2026).
  • Policja fińska (poliisi.fi), komunikat w sprawie tankowca Eagle S – opis wejścia na pokład jednostki Karhu i jednostki specjalnej Straży Granicznej.
  • Royal Navy (royalnavy.mod.uk), komunikat z 15.06.2026 – przejęcie tankowca Smyrtos przez 42 Commando Royal Marines.
  • AFP / France24 – abordaż tankowca Boracay przez commandos marine (wrzesień 2025); ERR – zatrzymanie tankowca Kiwala przez marynarkę Estonii (kwiecień 2025).
  • NATO (nato.int) – uruchomienie aktywności Baltic Sentry, styczeń 2025.
  • Morski Oddział Straży Granicznej (morski.strazgraniczna.pl) – „Szkolenie WZD MOSG z niebieskiej taktyki” (instruktorzy JW GROM, operatorzy SPKP Gdańsk) oraz „WZD MOSG doskonalił działania bojowe na morzu” (ćwiczenie z BOA, Żandarmerią i Marynarką Wojenną, czerwiec 2026).
  • Polski Portal Morski – relacja z czerwcowych ćwiczeń Straży Granicznej na Bałtyku (odbicie promu).
  • Jacek Marcin Raubo, „Bałtyk jako pole walki. Kiedy dyplomacja i Wojska Specjalne działają razem” (Defence24, 11.07.2026) – wymiar sztabowy ćwiczenia „Orkan 26″, scenariusz hybrydowy i liczby.
  • Sąd Rejonowy w Helsinkach / fińska prokuratura – umorzenie sprawy tankowca Eagle S (październik 2025, brak jurysdykcji).

Zdjęcie w nagłówku: zespół abordażowy zjeżdża na linie ze śmigłowca na pokład okrętu (ćwiczenia NATO na Morzu Egejskim, 2007). Fot. MC2 Leonardo Carrillo, US Navy – domena publiczna. Zdjęcie ilustruje technikę opisaną w tekście i nie przedstawia polskich jednostek.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się