Egzamin zdany — przed kontrolerami NATO. 21 maja 2026 w Lublińcu zakończyło się międzynarodowe ćwiczenie Sił Specjalnych NATO, podczas którego zespół kontrolny Sojuszu certyfikował dwa polskie elementy: Zespół Bojowy lądowy z Jednostki Wojskowej Komandosów oraz komponent powietrzny z PJOS. Obok Polaków ćwiczyli żołnierze z USA i Czech.
W zakończeniu ćwiczenia uczestniczył podsekretarz stanu w MON Stanisław Wziątek:
„Wspólne szkolenie i certyfikacja potwierdzają wysoką gotowość oraz interoperacyjność sił specjalnych państw sojuszniczych. To ważny element budowania zdolności odstraszania i kolektywnej obrony NATO”.
Wiceminister obrony Stanisław Wziątek (za: gov.pl/MON, 21.05.2026)

Co dokładnie certyfikowano
Zespół kontrolny NATO ocenił dwa elementy polskich Wojsk Specjalnych:
- Zespół Bojowy lądowy z JWK (Lubliniec),
- komponent powietrzny z PJOS (Powietrzna Jednostka Operacji Specjalnych).
Kontrolerzy potwierdzili ich zdolność do prowadzenia operacji specjalnych w środowisku międzynarodowym, zgodnie z najwyższymi standardami NATO dla Sił Specjalnych. W praktyce nie chodzi o sprawdzian sprawności pojedynczego żołnierza, lecz o potwierdzenie, że cały pododdział potrafi wpiąć się w operację sojuszniczą i działać według tych samych procedur co partnerzy — bez okresu docierania.
Scenariusz: obrona kolektywna, nie ekspedycja
Scenariusz ćwiczenia obejmował prowadzenie operacji specjalnych w ramach kolektywnej obrony przed pełnoskalową agresją. To istotny akcent. Przez dwie dekady polskie Wojska Specjalne sprawdzały się przede wszystkim w misjach ekspedycyjnych — Afganistan, Irak. Tutaj punktem odniesienia jest artykuł 5 i odstraszanie: działanie na potencjalnym teatrze w Europie, a nie tysiące kilometrów od kraju.

Polska, USA i Czechy
W ćwiczeniu wzięli udział żołnierze z Polski, Stanów Zjednoczonych oraz Czech. Komunikat MON nie podaje nazw pododdziałów partnerów ani liczby uczestników — i my ich nie dopowiadamy. Sama trójka nie jest jednak przypadkowa: polskie WS od lat ćwiczą z amerykańskimi i czeskimi siłami specjalnymi (m.in. w ramach Cobry ’24), a obecność USA w polskim środowisku operacji specjalnych ma już stały charakter.

JWK i PJOS — kto stanął do egzaminu
Jednostka Wojskowa Komandosów z Lublińca to jednostka, która sama szkoli sojusznicze siły specjalne i działa w strukturze Zespołów Bojowych. PJOS — Powietrzna Jednostka Operacji Specjalnych z Powidza — powstała 1 lutego 2023 r. na bazie 7. Eskadry Działań Specjalnych; w działaniach operacyjnych dowodzi nią Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych. To ona daje polskim WS „własne skrzydła”: przerzut i wsparcie z powietrza. Certyfikacja obu naraz oznacza, że element naziemny i jego lotnicze wsparcie zdały egzamin jako jeden zgrany mechanizm.
Standard NATO zaczyna się od jednego człowieka
Zanim pododdział przejdzie certyfikację Sojuszu, każdy operator musi sam przejść selekcję — a ta zaczyna się w głowie. Jak budować odporność psychiczną kandydata do Wojsk Specjalnych, rozpisaliśmy w MINDSET — mentalnym podręczniku kandydata do WS.
Certyfikacja zespołu to nie to samo co certyfikacja dowództwa
Warto rozróżnić dwa poziomy. To, co działo się w Lublińcu, to certyfikacja konkretnych pododdziałów — zespołu bojowego i elementu lotniczego. Osobną sprawą jest certyfikacja polskich WS jako komponentu dowodzenia (SOCC): w tej roli polskie Wojska Specjalne brały dyżur w Siłach Odpowiedzi NATO już trzykrotnie (2015, 2020, 2024). To dwa różne wymiary tej samej gotowości — od pojedynczego pododdziału po całe dowództwo.
Certyfikacja nie jest metą, tylko biletem wstępu. Potwierdza, że w razie potrzeby polski zespół bojowy i jego lotnicze wsparcie wejdą w sojuszniczą operację od pierwszego dnia. Kolejne ćwiczenia pokażą, jak ta zdolność jest utrzymywana.
Źródła
- Ministerstwo Obrony Narodowej — „Zakończenie międzynarodowego ćwiczenia Sił Specjalnych NATO w Lublińcu”, gov.pl, 21.05.2026.
- MON / gov.pl — sylwetka „Stanisław Wziątek” (podsekretarz stanu w MON).
- Fot.: Ministerstwo Obrony Narodowej (galeria — 4 zdjęcia).
