DKWS

Drony nie zabiły wojsk specjalnych. Gdzie naprawdę walczą specjalsi

DKWS ·

Drony nie zabiły wojsk specjalnych. Gdzie naprawdę walczą specjalsi

Gen. Strzelecki w wywiadzie dla didaskaliów: dlaczego drony nie odebrały wojskom specjalnym przewagi, gdzie naprawdę walczą specjalsi i na jakim etapie kryzysu jest Polska.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 6 min czytania | | aktualizacja

Drony zmieniły wojnę w Ukrainie nie do poznania. Tysiące tanich maszyn nad linią frontu sprawiły, że nic się nie ukryje — a skoro tak, to siły specjalne miały stracić swój największy atut: niewidzialność. Dowódca polskich Wojsk Specjalnych, gen. dyw. Michał Strzelecki, w rozmowie na kanale didaskalia odpowiada na to wprost: drony i wojska specjalne walczą dziś w dwóch różnych światach.

W niespełna dwugodzinnym wywiadzie dowódca komponentu liczącego kilka tysięcy żołnierzy tłumaczy, gdzie naprawdę działają specjalsi, na jakim etapie kryzysu jest dziś Polska i dlaczego o gotowości wojska współdecyduje odporność całego społeczeństwa. Zebraliśmy najważniejsze wątki.

Drony nie sięgają tam, gdzie działają wojska specjalne

Powszechna teza brzmi: skoro pole walki w Ukrainie jest naszpikowane dronami, era cichego podejścia małych zespołów się skończyła. Strzelecki rozkłada to na czynniki. Ogromne nasycenie dronami dotyczy przede wszystkim strefy bezpośredniego styku — wąskiego pasa, w którym ścierają się siły konwencjonalne własne i przeciwnika. Tymczasem wojska specjalne w pełnoskalowym konflikcie działają gdzie indziej: w strefie działań głębokich, daleko na tyłach wroga, gdzie takiego nasycenia sensorami praktycznie nie ma.

To nie jest pocieszający wybieg, lecz opis podziału ról. Specjalsi nie mają zastępować piechoty na linii styku — ich wartość polega na sięganiu tam, dokąd inni nie dotrą: do węzłów dowodzenia, logistyki i infrastruktury głęboko za frontem. Drony zmieniły strefę styku, ale nie unieważniły logiki działań głębokich.

Pięć jednostek, pięć specjalności

Dowódca przypomina, z czego składa się komponent. GROM specjalizuje się w zwalczaniu terroryzmu i odbijaniu zakładników. JW Komandosów z Lublińca ma ogromne doświadczenie we wsparciu militarnym i pracy z lokalnymi partnerami. Formoza odpowiada za morskie operacje specjalne. AGAT to jednostka wsparcia bojowego o profilu uderzeniowym, a NIL zapewnia logistykę oraz wsparcie informacyjne i rozpoznawcze. Razem to kilka tysięcy ludzi — etatowo dziś 3 707 żołnierzy w pięciu jednostkach.

Ten podział to nie biurokracja, lecz logika działań głębokich w praktyce: do każdego zadania — abordaż, odbicie zakładników, praca z partnerem, uderzenie, rozpoznanie — wchodzi jednostka, która robi to najlepiej.

„Jesteśmy we wczesnej fazie kryzysu”

Najczęściej cytowane zdanie z wywiadu dotyczy nie taktyki, lecz nastrojów. Strzelecki uspokaja: na drabinie eskalacyjnej Polska jest dziś na wczesnym etapie. To, czego doświadczamy — cyberataki, prowokacje na granicy, akty dywersji — mieści się w kategorii działań poniżej progu otwartej wojny.

Dowódca przesuwa jednak ciężar odpowiedzialności poza koszary. Czy kryzys będzie eskalował, zależy w dużej mierze od odporności całego społeczeństwa — przede wszystkim na rosyjską wojnę kognitywną, czyli dezinformację. To, co dzieje się w infosferze, ma według niego bezpośredni wpływ na to, jak będą działać wojska. Innymi słowy: pierwszy front bywa w głowach, nie w okopach.

Człowiek ważniejszy niż sprzęt

Wbrew obrazom z filmów, operator to nie przede wszystkim mięśnie. Strzelecki obala mit czystej sprawności fizycznej: w doborze liczy się intelekt i profil psychologiczny. Jednostki szukają ludzi dojrzałych, zdolnych do samodzielnego działania bez nadzoru i odnajdujących się w obcych kulturach — bo tego wymaga praca z partnerami na drugim końcu świata.

„Ludzie nadal pozostają najważniejsi”

gen. dyw. Michał Strzelecki, dowódca DKWS

Dowódca nie ukrywa, że w wojskach specjalnych płaci się wyraźnie lepiej niż w jednostkach konwencjonalnych. Ale od razu stawia ostrzeżenie: kto przychodzi po pieniądze, prawdopodobnie więcej zarobi w cywilu. Szukają tych, którzy chcą się rozwijać i służyć w najbardziej elitarnych jednostkach Wojska Polskiego — a nie tych, którzy przyszli po prostu zarabiać.


MINDSET OPERATORA

„Sprawny fizycznie intelektualista” — tak idealnego kandydata opisał adm. William McRaven (były dowódca USSOCOM, wykład w PISM, 2012); polscy dowódcy powtarzają to do dziś. Selekcję przechodzi się głową: dojrzałością, samodzielnością i odpornością na stres, których nie zbudujesz w tydzień. Zacznij od głowy, zanim zaczniesz od nóg.

Trening mentalny kandydata →

Co to znaczy dla kandydata

Z wywiadu da się wyciągnąć kilka twardych wniosków dla każdego, kto myśli o służbie:

  • Głowa przed nogami. Sprawność to warunek wstępny, nie przewaga. Decyduje intelekt, dojrzałość i profil psychologiczny.
  • Samodzielność jest walutą. Działania głębokie to praca małych zespołów bez nadzoru, często wśród obcych kultur — liczy się ten, kto potrafi sam podejmować decyzje.
  • Motywacja ma znaczenie. Pieniądze są lepsze niż w wojsku konwencjonalnym, ale to zły powód, by przyjść. Po kasę lepiej iść do cywila.
  • Odporność na dezinformację to też obronność. Wojna kognitywna toczy się już teraz — a odporne społeczeństwo to część systemu odstraszania.

Aktywna rezerwa i to, co dalej

Wywiad potwierdza też kierunek, o którym dowódca mówił wcześniej w „Polsce Zbrojnej”: w wojskach specjalnych powstaje pododdział dla żołnierzy aktywnej rezerwy — z identycznymi standardami naboru i szkolenia, ale w trybie godzącym służbę z życiem zawodowym i rodzinnym. Pisaliśmy o tym osobno w tekście o gotowości komponentu na każdy scenariusz. Dla cywilów, którzy nie mogą zostać żołnierzami zawodowymi, to realna ścieżka do munduru — bez taryfy ulgowej.

Obraz, który wyłania się z rozmowy, jest spójny: technologia zmienia pole walki, ale nie zmienia istoty rzemiosła. Wojska specjalne nadal opierają się na właściwym człowieku we właściwym miejscu — głęboko tam, gdzie inni nie dosięgną.

Słowniczek pojęć

Strefa działań głębokich
obszar daleko na tyłach przeciwnika, poza pasem bezpośredniego styku wojsk; naturalne środowisko działań sił specjalnych.
Strefa styku
wąski pas, w którym bezpośrednio ścierają się siły własne i przeciwnika; dziś najgęściej nasycony dronami.
Drabina eskalacyjna
model stopniowania konfliktu: od działań poniżej progu wojny (cyber, dywersja, prowokacje) po otwarty konflikt zbrojny.
Wojna kognitywna
oddziaływanie na świadomość i decyzje społeczeństwa (dezinformacja, manipulacja w infosferze) bez użycia siły fizycznej.

Źródła

  • Kanał didaskalia — rozmowa Patrycjusza Wyżgi z gen. dyw. Michałem Strzeleckim, dowódcą Komponentu Wojsk Specjalnych (YouTube)
  • WP.pl — „Jesteśmy we wczesnej fazie kryzysu”. Dowódca o widmie wojny
  • Rzeczpospolita — gen. Michał Strzelecki o doktrynie obronnej, roli WS i wnioskach z wojny w Ukrainie
  • Polska Zbrojna — rozmowa o gotowości komponentu i aktywnej rezerwie WS

Powiązane wpisy


Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się