Czterdzieści parę kilometrów po górskich szlakach, z dziesięciokilogramowym obciążeniem na plecach. Tak wygląda „Odwet” – najtwardszy dystans Biegu Górskiego Komandosa, który 30 maja 2026 roku po raz kolejny przeszedł przez Beskidy wokół Myślenic. To jeden z tych biegów, które nie sprawdzają nóg, lecz charakter.
Bieg ma wyraźny, wojskowy rodowód – jego założycielem jest były operator Jednostki Wojskowej NIL. Warto jednak od razu rozwiać nieporozumienie, które łatwo tu o sobie przypomina.
Inspiracja, a nie selekcja
Bieg Górskiego Komandosa nie jest selekcją do wojsk specjalnych – i jego twórcy tego nie udają. To cywilna impreza sportowa, która czerpie z jednego elementu przygotowania operatorów: długiego, wytrzymałościowego marszu w górach z obciążeniem. Większość jednostek specjalnych na świecie prowadzi selekcję właśnie w terenie górskim, a wielogodzinny marsz to jej stały składnik. Bieg pozwala cywilowi zmierzyć się z podobnym wysiłkiem – ale nikt tu nikogo nie kwalifikuje, nie ocenia pod kątem służby i nie wystawia „zaliczenia”. Różnica między byciem zainspirowanym selekcją a byciem selekcją jest fundamentalna i twórcy biegu ją szanują.
Cztery dystanse i góry pełne historii
Bieg oferuje kilka tras o rosnącej trudności:
- Odwet – ok. 42-47 km z obciążeniem 10 kg (najtrudniejszy)
- Szkoleniowy – ok. 24-27 km z obciążeniem 10 kg
- Pościg – ok. 24-27 km (bez obciążenia)
- Szczerbiec – ok. 10-12 km
- Mały Komandos – bieg dla najmłodszych

Trasy prowadzą przez beskidzkie szlaki i lasy, w tym miejsca związane z działalnością partyzancką Armii Krajowej – co domyka klamrę między współczesnym etosem a polską tradycją walki w trudnym terenie. Motto imprezy brzmi „Audaces fortuna iuvat” – śmiałym szczęście sprzyja.
„Kornik” – rodowód z Jednostki Wojskowej NIL
Pomysłodawcą biegu jest Robert „Kornik” Kora – były operator Jednostki Wojskowej NIL (krakowskiej jednostki Wojsk Specjalnych) i wiceprezes organizującej imprezę Fundacji Rozwoju Sportu i Promocji Obronności „MURAWA”. Bieg narodził się z prostego spotkania – wojskowego doświadczenia „Kornika” z organizacyjną pasją cywilnych współzałożycieli. To właśnie ten rodowód, a nie jakakolwiek „selekcyjność”, nadaje imprezie autentyczność: pomysł wyszedł od człowieka, który sam przeszedł przez prawdziwe góry służby.
Sylwetkę „Kornika” przybliżaliśmy już na łamach SilentHeroes – zainteresowanych odsyłamy do osobnego portretu (link niżej).
Drugie wydarzenie spod tej samej ręki – Marsz Śladami Generała Nila
Bieg Górskiego Komandosa nie jest jedyną inicjatywą „Kornika” i fundacji MURAWA. To środowisko współtworzy także Marsz Śladami Generała Nila „od zmierzchu do świtu” – nocny, wytrzymałościowy marsz upamiętniający patrona Jednostki Wojskowej NIL, generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, organizatora Kedywu i dowódcy podziemnej organizacji „NIE”. Obie imprezy łączy ten sam pomysł: przez wysiłek w górach przypominać o twardości i pamięci, na których zbudowana jest tradycja polskiego komandosa.
Co to znaczy
Bieg Górskiego Komandosa to dobry przykład tego, jak etos Wojsk Specjalnych przenika do kultury cywilnej – bez przebierania się za żołnierzy i bez udawania selekcji. Dla amatora to uczciwy sprawdzian charakteru w górach; dla środowiska weteranów – sposób na podtrzymanie więzi i pamięci. A dla nas, obserwujących polskie WS, to jeszcze jeden dowód, że ludzie po służbie nie znikają – przenoszą jej wartości tam, gdzie mogą być użyteczne dalej.
Czytaj również
Źródła
- gorskikomandos.pl – strona oficjalna Biegu Górskiego Komandosa (sekcja „O biegu”); Fundacja „MURAWA”
- myslenicka24.pl – relacja z edycji 30 maja 2026
- marsznila.pl oraz Polska Zbrojna / Special-Ops.pl – Marsz Śladami Generała Nila „od zmierzchu do świtu”
