🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

Delta Force: amerykańska Delta, na której wzorował się GROM

HISTORIA I PAMIĘĆ ·
SilentHeroes
SilentHeroes
| 9 min czytania | | aktualizacja

Otwieramy cykl o zagranicznych jednostkach specjalnych – tych, do których polskie Wojska Specjalne się porównują i z których czerpią wzorce. Zaczynamy od jednostki, która dla GROM-u ma znaczenie szczególne: amerykańskiej Delta Force. To najsłynniejsza jednostka kontrterrorystyczna armii USA i jedno z dwóch – obok morskiej DEVGRU – ostrzy Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych (JSOC). I to właśnie na Delcie, obok brytyjskiego SAS, wzorowano polski GROM.

Delta Force – amerykańska odpowiedź na SAS

Delta powstała 19 listopada 1977 roku w Fort Bragg, a jej ojcem był płk Charles „Charging Charlie” Beckwith – oficer Zielonych Beretów, który na przełomie 1962 i 1963 roku odbył staż wymiany w brytyjskim 22 Pułku SAS. To doświadczenie ukształtowało całą jego późniejszą koncepcję: jednostkę zbudował na modelu SAS, z selekcją mierzącą charakter i odporność zamiast stopnia, oraz z małymi, samodzielnymi zespołami. Tłem był narastający terroryzm lat 70. (masakra na olimpiadzie w Monachium w 1972 roku), a bezpośrednim impulsem do zatwierdzenia projektu – udane odbicie zakładników przez niemiecką GSG-9 w Mogadiszu jesienią 1977 roku.

Formalna nazwa brzmi 1. Operacyjny Oddział Sił Specjalnych „Delta” (1 SFOD-D); „Delta Force” to określenie potoczne, a na przestrzeni lat jednostka używała też nazw-przykrywek, m.in. Combat Applications Group (CAG). Bojowy chrzest okazał się katastrofą: operacja Eagle Claw (24 kwietnia 1980), próba odbicia amerykańskich zakładników w Iranie, załamała się w punkcie „Desert One”, gdzie w kolizji śmigłowca z samolotem zginęło ośmiu Amerykanów, a żadnego zakładnika nie uwolniono. Porażka stała się katalizatorem reform – to po niej, 15 grudnia 1980 roku, utworzono JSOC, a z czasem całe Dowództwo Operacji Specjalnych USA.

„Tier 1″ – co to naprawdę znaczy

Delta podlega operacyjnie JSOC i występuje w nim jako Task Force Green (morska DEVGRU to Task Force Blue). W mediach i popkulturze przylgnęła do tych jednostek etykieta „Tier 1″ – i tu trzeba uczciwie powiedzieć: „Tier 1″ nie jest oficjalną rangą ani rankingiem „najlepszych”. To termin nieoficjalny, wywodzący się z priorytetu finansowania zadań kontrterrorystycznych. W doktrynie amerykańskiej właściwym pojęciem jest Special Mission Unit (SMU) – jednostka o zadaniach specjalnych. Gry i filmy zrobiły z „Tier 1″ prestiżową drabinę, ale formalnie tak to nie działa.

Struktura JSOC: Delta Force (Task Force Green), DEVGRU (Task Force Blue) i pozostałe jednostki Tier 1
JSOC i jego jednostki o najwyższym priorytecie. Delta to Task Force Green – jedna z pięciu; „Tier 1″ to termin nieoficjalny.

Selekcja i struktura

Selekcja do Delty trwa około miesiąca i odbywa się w górach Wirginii Zachodniej – to przede wszystkim nawigacja terenowa z mapą i busolą oraz coraz dłuższe marsze z obciążeniem. Punktem kulminacyjnym jest tzw. „Long Walk”, liczony na czas marsz na dystansie rzędu 40 mil z plecakiem około 20 kg, przy czym kandydatom nie podaje się ani dokładnego dystansu, ani limitu czasu. Kto przejdzie, trafia na półroczny kurs operatorski (OTC): walka w pomieszczeniach, materiały wybuchowe, odbijanie zakładników, ochrona VIP i tzw. tradecraft. Rekrutów ściąga się z całej armii, historycznie głównie z Zielonych Beretów i 75. pułku Rangersów. Odsiew jest wysoki, ale konkretne liczby pozostają anegdotyczne. Strukturę tworzą szwadrony szturmowe A-D oraz element rozpoznawczy (tzw. „Funny Platoon”, rozrośnięty do szwadronu G); siłę jednostki szacuje się na około tysiąca ludzi, z czego operatorów jest 250-300.

Miejsce Delty wśród amerykańskich jednostek specjalnych – i różnice względem morskiej DEVGRU – przystępnie tłumaczy poniższy materiał:

Operacje, które przeszły do historii

Najbardziej znana karta Delty to bitwa o Mogadiszu (3-4 października 1993) – „Black Hawk Down”. To zarazem jeden z nielicznych przypadków, gdy dokumenty oficjalnie wymieniają 1 SFOD-Delta; sierżanci Gary Gordon i Randy Shughart zginęli, broniąc zestrzelonej załogi, i pośmiertnie otrzymali Medale Honoru. Wcześniej, w 1989 roku w Panamie (operacja Acid Gambit), Delcie przypisuje się brawurowe uwolnienie więzionego Amerykanina Kurta Muse’a przy użyciu śmigłowców MH-6 Little Bird. Później jednostka miała brać udział w schwytaniu Saddama Husajna (operacja Red Dawn, grudzień 2003) oraz w likwidacji lidera Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Baghdadiego (październik 2019) w Syrii.

Tu konieczne jest ważne zastrzeżenie: poza Mogadiszu Pentagon niemal nigdy nie potwierdza oficjalnie udziału Delty w konkretnych akcjach. Rząd przyznaje, że operacja się odbyła, ale nazwę jednostki podają media, nie komunikaty wojska. Tę zasadę trzeba mieć z tyłu głowy przy każdej „pewnej” atrybucji.

Co dziś – jednostka wciąż w grze

Delta pozostaje narzędziem najwyższego szczebla do kontrterroryzmu, odbijania zakładników i polowania na cele o znaczeniu strategicznym. Jej status jest niejawny – rząd USA do dziś formalnie nie potwierdził nawet istnienia jednostki, a Pentagon nie podaje jej liczebności ani struktury.

Najświeższy przykład to operacja Absolute Resolve z 3 stycznia 2026 roku. Amerykanie uderzyli w Wenezueli i pojmali prezydenta Nicolása Maduro wraz z żoną w Caracas – uderzenie zaczęło się około 2 w nocy, ponad 150 maszyn obezwładniło obronę przeciwlotniczą, a siły szturmowe dotarły do miasta na pokładach śmigłowców 160. pułku lotnictwa specjalnego, przy rozpoznaniu CIA. Maduro przewieziono do Nowego Jorku, by stanął przed sądem pod zarzutem handlu narkotykami; ranych zostało siedmiu amerykańskich żołnierzy. Według doniesień medialnych (m.in. Air & Space Forces Magazine, Task & Purpose, NPR) szturm wykonała właśnie Delta Force – choć, zgodnie z regułą powyżej, rząd USA opisywał „miesiące planowania” bez nazwania jednostki. Atrybucja pozostaje więc dziennikarska.

Polski ślad – czego GROM nauczył się od Delty

Dla polskiego czytelnika to nie jest opowieść „zza oceanu”. GROM, tworzony od 1990 roku przez Sławomira Petelickiego, wzorowano wprost na dwóch jednostkach: brytyjskim SAS i amerykańskiej Delcie – od filozofii selekcji, przez używanie pseudonimów zamiast nazwisk, po strukturę. Wczesne wsparcie szkoleniowe szło między innymi od Delty; jednym z instruktorów pierwszych GROM-owców był snajper Delty Larry Freedman, który zginął w 1992 roku w Somalii. Na Haiti w 1994 roku GROM zmieniał na posterunkach elementy 1 SFOD-D, a w Iraku po 2003 roku obie jednostki prowadziły wspólne działania, dzieląc bazę w Bagdadzie.

Najlepiej oddają to wspomnienia samych operatorów. Były dowódca GROM-u Andrzej „Wodzu” Kruczyński opisał – w cyklu zdjęć na 30-lecie jednostki oraz w książce „72 Godziny” – wyjazd na szkolenie do Fort Bragg w Karolinie Północnej, macierzystej bazy Delty, na początku lat 90. Polacy polecieli cywilnymi liniami z Okęcia przez Londyn do Nowego Jorku, a potem kilkanaście godzin jechali autokarem na południe. Po przekroczeniu zakamuflowanej, naszpikowanej elektroniką bramy jednostki ekipę podzielono na dwa zespoły: szturmowy (żartobliwie „wykopywacze drzwi”) i strzelców wyborowych, do którego trafił sam Kruczyński. Gospodarze pokazali Polakom killing house, strzelnice, spadochroniarnię i obiekt do alpinizmu miejskiego.

Wymiana działała w obie strony. Kruczyński wspomina, że już na początku lat 90. operatorzy Delty i brytyjskiego SAS przylatywali na polskie poligony – głównie na ścianie zachodniej – z własnym sprzętem, śmigłowcami Black Hawk i Little Bird oraz opancerzonymi wozami, by wspólnie ćwiczyć różne scenariusze. Część z nich wydawała się wtedy nieoczywista, jak łączenie śmigłowców z wozami bojowymi – dopiero Irak i Afganistan pokazały, że to realne procedury pola walki.

Wszyscy mieliśmy świadomość, że trenujemy z najlepszymi na świecie żołnierzami sił specjalnych (…). Koledzy z USA byli dla nas niedoścignionym wzorem.

Andrzej „Wodzu” Kruczyński, były dowódca GROM, „72 Godziny”

W historii światowych sił specjalnych trzy jednostki wyróżniły się jako najlepsze: brytyjski SAS, amerykańska Delta Force i polski GROM.

płk Bernard McCabe, były dowódca 1 SFOD-D (Delta Force)

To dlatego cykl o zagranicznych jednostkach zaczynamy właśnie tutaj. Delta nie jest dla GROM-u abstrakcją – jest częścią jego rodowodu i punktem odniesienia, do którego polska jednostka dorosła na tyle, że dziś wymienia się ją jednym tchem obok pierwowzoru.

Najczęstsze pytania

Czym Delta Force różni się od DEVGRU (SEAL Team 6)?

Delta to jednostka Armii USA (w JSOC jako Task Force Green), powstała w 1977 roku i wzorowana na SAS. DEVGRU („SEAL Team 6″) to jednostka Marynarki (Task Force Blue), utworzona w 1980 roku. Obie wykonują podobne zadania, ale wywodzą się z różnych rodzajów sił zbrojnych i tradycji. DEVGRU poświęciliśmy osobny wpis.

Czy „Tier 1″ to oficjalna nazwa?

Nie. „Tier 1″ to termin nieoficjalny, związany z priorytetem finansowania, a nie z rangą czy poziomem umiejętności. W doktrynie amerykańskiej używa się określenia Special Mission Unit (SMU).

Czy USA potwierdzają istnienie Delty?

Nie. Status jednostki jest niejawny, a większość publicznie dostępnych informacji pochodzi z relacji dziennikarskich i książek byłych operatorów, nie z oficjalnych komunikatów Pentagonu.

Jaki jest związek GROM z Deltą?

GROM wzorowano na SAS i Delcie. Amerykanie wspierali szkolenie pierwszych operatorów, obie jednostki zmieniały się na Haiti w 1994 roku i współpracowały w Iraku. Byli dowódcy Delty publicznie zaliczali GROM do światowej czołówki.

Zdjęcie tytułowe: GROM w siedzibie Delta Force, początek lat 90. Fot. Andrzej „Wodzu” Kruczyński.