🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
GROM

Technik EOD i breacher w GROM – od torowania do rozbrajania bomb

GROM ·

Technik EOD i breacher w GROM – od torowania do rozbrajania bomb

W GROM materiały wybuchowe obsługują dwie profesje: breacher (torowanie) i technik EOD (rozbrajanie IED). Relacja mjr. rez. Dominika Klimasa „Armaty" - szósta odsłona cyklu „Miesiąc z GROM".
SilentHeroes
SilentHeroes
| 4 min czytania | | aktualizacja

W „Miesiącu z GROM” pokazaliśmy już snajpera – dziś czas na jego konferencyjnego kolegę i drugą cichą profesję: człowieka od materiałów wybuchowych. Z tą różnicą, że w GROM to nie jedna, lecz dwie różne specjalności.

Na VII Konferencji Eksperckiej „Zostań Żołnierzem WS” na Uniwersytecie Wrocławskim (maj 2026) o swojej robocie opowiedział mjr rez. Dominik Klimas „Armata” – technik EOD JW GROM.

Breacher czy technik – dwie różne profesje

Wbrew obiegowej nazwie „saper”, materiały wybuchowe obsługują w jednostce dwie osobne specjalności. Breacher to specjalista od torowania – robienia przejść przez drzwi, ściany i przeszkody (mechanicznie, ładunkiem albo ze strzelby). Technik EOD zajmuje się drugą stroną: rozpoznaniem i neutralizacją ładunków, zwłaszcza improwizowanych (IED). Ogólną rolę pirotechnika na misji opisaliśmy osobno; tu skupiamy się na tym, co o obu profesjach powiedział sam Armata – który przeszedł kurs breachera, a potem z kolegami zbudował komórkę techniczną jednostki.

Ta profesja towarzyszy GROM-owi właściwie od początku istnienia jednostki. Wyszkolenie zdobywa się nie tylko w kraju – inny pirotechnik jednostki w rozmowie z „Polską Zbrojną” wskazywał kursy EOD między innymi na Słowacji i u polskiej Policji, a swoją robotę podsumował krótko: „W tej robocie trzeba być bardzo skrupulatnym, tu nie ma miejsca na błędy”.

Torowanie – sztuka liczenia

Robienie przejść w budynku to nie wysadzanie na oślep – źle przeliczony ładunek może zawalić całą ścianę. Najlepiej oddaje to anegdota Armaty: na kursie breacherskim jeden z kursantów do późnej nocy dopasowywał ładunek liniowy do konkretnego zamka, wycinał kształty. Armata wziął zwykły, standardowy ładunek i wrzucił do torby. Nazajutrz zamek na egzaminie okazał się inny – dopasowany ładunek tamtego nie pasował, a standardowy Armaty otworzył drzwi bez problemu. Morał: doświadczenie i prostota biją nadmierne kombinowanie.

Rozbrajanie – myśleć jak konstruktor

Przy standardowych zagrożeniach – rozsypanej amunicji, niewybuchach z dawnych wojen, znanych minach – technik działa według procedur. Ale IED to inna liga. „Nigdy nie wiem, jak takie urządzenie działało, bo to konstruktor decydował, jak je złożył” – tłumaczył Armata. Dlatego na szkoleniu technik sam buduje takie urządzenie, żeby nauczyć się myśleć jak konstruktor i rozszyfrować logikę inicjacji: sterowanej przez zamachowca, uruchamianej przez ofiarę, czasowej albo zabezpieczonej przed rozbrojeniem. Bywa, że pozornie widoczny ładunek jest tylko wabikiem – ma uruchomić główny przy podejściu.

Robot, dron i kombinezon, który „daje poczucie”

Kiedyś zostawały intuicja i procedury; dziś technik ma roboty, drony i obraz z powietrza, żeby nie podchodzić fizycznie. Ale to nie magia. Robot bywa mało precyzyjny – przy delikatnym celu (port, fabryka, gęsta zabudowa) sam może wywołać detonację, i wtedy zostaje neutralizacja ręczna, z większym ryzykiem dla człowieka. Słynny kombinezon EOD – około trzydziestu kilogramów – w ocenie Armaty chroni głównie przed podmuchem, słabiej przed odłamkami, i daje przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa: „w takim kombinezonie zrobię dwadzieścia kroków”. Decyzję, czy w ogóle go zakładać, najczęściej podejmuje sam technik.

Dlaczego dowódca słucha technika

To prowadzi do czegoś, co odróżnia tę specjalność od innych: tam, gdzie jest ryzyko, dowódca słucha technika. Ocena, którędy i jak bezpiecznie podejść, bywa najbardziej ryzykowną częścią całej operacji – dlatego najwięcej decyduje się już na etapie planowania, gdy dobre rozpoznanie podpowiada, gdzie przeciwnik mógł podłożyć ładunek.

„Nie wiecie, jak się zachowacie”

Armata zostawił słuchaczy z lekcją wykraczającą poza materiały wybuchowe. Wspominał bazę pod ostrzałem, gdzie obserwował reakcje ludzi na atak: część zamierała, część próbowała działać, część uciekała. „Nie wiecie, jak się zachowacie, dopóki nie zostaniecie wystawieni na takie zagrożenie” – mówił. W fachu, w którym błąd kosztuje najwięcej, to zdanie jest najlepszym podsumowaniem.

Galeria: technicy i pirotechnicy GROM

W kolejnej odsłonie cyklu – skok: spadochroniarstwo GROM, od HALO/HAHO po rekordy.

Źródła

  • VII Konferencja Ekspercka „Zostań Żołnierzem WS”, UWr, 28.05.2026 – wystąpienie mjr. rez. Dominika Klimasa „Armaty” (technik EOD JW GROM)
  • Magdalena Kowalska-Sendek, „Pirotechnik nie może być ryzykantem”, Polska Zbrojna – relacja pirotechnika JW GROM
  • Pirotechnik / EOD w Wojskach Specjalnych (silentheroes.pro)
  • Fot. Jednostka Wojskowa GROM

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się