Ćwiczenia, podczas których pokonujesz dwa kilometry pod wodą, w pełnym sprzęcie bojowym ważącym kilkadziesiąt kilogramów, bez jednego punktu odniesienia. Na końcu trzeba wyjść na brzeg – z całym tym obciążeniem – i dopiero zacząć właściwe zadanie. Tak wygląda robota, którą Jednostka Wojskowa Komandosów opisuje krótko: „cisza, koncentracja, precyzja”.
Nurek bojowy to jedna z najsłabiej opisanych specjalności w polskich Wojskach Specjalnych. Krąży wokół niej sporo mitów – o nawigacji satelitarnej pod wodą, o tym, że „woda to tylko Formoza (i GROM)”. Materiał Polski Zbrojnej skłonił nas żeby się temu bliżej przyjrzeć. Poniżej rozkładamy to na części: co mówi rozporządzenie, co mówią same jednostki i co mówią ludzie, którzy przez to przeszli.
Nurek bojowy to kwalifikacja, nie określenie
W potocznym języku „nurek bojowy” brzmi jak etykieta. W rzeczywistości to kwalifikacja zapisana w rozporządzeniu – z konkretnymi warunkami wejścia i konkretnym zakresem uprawnień. Reguluje to rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z 13 lipca 2005 roku o wykonywaniu prac podwodnych w jednostkach podległych MON, znowelizowane w 2025 roku.
Kolejność nie jest zwyczajem ani tradycją. Jest wymogiem prawnym – każdy kolejny poziom formalnie wymaga posiadania poprzedniego:
- Młodszy nurek – kurs plus praktyka pod wodą. Uprawnienia: sprzęt zasilany powietrzem do 20 metrów.
- Nurek bojowy – wymaga kwalifikacji młodszego nurka oraz praktyki w tym charakterze w wymiarze co najmniej 45 godzin łącznego pobytu pod wodą. Szkolenie obejmuje sprzęt zasilany powietrzem do 50 metrów (plus pięć zanurzeń głębszych), sprzęt tlenowy do 6 metrów oraz dodatkowo w przedziale od 6 do 15 metrów, mieszaniny oddechowe do 50 metrów i pracę z materiałami wybuchowymi – w tym zaliczenie pięciu nurkowań z ich użyciem.
- Starszy nurek bojowy – wymaga kwalifikacji nurka bojowego oraz dwuletniej praktyki zawodowej w tym charakterze, w tym 40 godzin pod wodą na tlenie i mieszaninach oraz dziesięciu nurkowań z użyciem materiałów wybuchowych. Szkolenie obejmuje sprzęt tlenowy w przedziale od 6 do 15 metrów i mieszaniny oddechowe do 80 metrów.
Nowelizacja z 2025 roku sporo tu zmieniła: w miejsce wymogu rocznej praktyki i 60 godzin pod wodą wprowadziła co najmniej 45 godzin praktyki, przeredagowała zakresy głębokości dla sprzętu tlenowego, zastąpiła „test wydolności psychofizycznej organizmu” testem sprawności fizycznej oraz dodała do systemu nurka saturowanego i kierownika nurkowań saturowanych. Kwalifikacje potwierdza egzamin kwalifikacyjny, a dokument potwierdzający ich nabycie wydaje Minister Obrony Narodowej lub dowódca rodzaju Sił Zbrojnych.
Warto zwrócić uwagę na jeden szczegół: materiały wybuchowe i sprzęt tlenowy pojawiają się dopiero na poziomie nurka bojowego. Młodszy nurek pracuje na powietrzu, płytko – do 20 metrów. Cała reszta przychodzi później.
Linia „bojowa” nie jest przy tym jedyną ścieżką. Rozporządzenie opisuje równolegle inne kwalifikacje wojskowe – między innymi nurka minera, wyspecjalizowanego w poszukiwaniu i usuwaniu spod wody niebezpiecznych ładunków wybuchowych – które również wyrastają z poziomu młodszego nurka. Nurek bojowy to gałąź związana z działaniami bojowymi, a nie jedyny możliwy kierunek rozwoju.
Gdzie się tego uczy
Szkolenie nurkowe dla Wojsk Specjalnych prowadzi Ośrodek Szkolenia Nurkowego Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych w Gdyni. To jeden z pięciu ośrodków CSzWS – obok Ośrodka Szkolenia Lądowego w Lublińcu, Spadochronowego w Krakowie i Poligonowego w Strzepczu.
W Gdyni działa także Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego na Oksywiu – ale to odrębna instytucja Marynarki Wojennej, z własną ścieżką awansu prowadzącą do specjalizacji minerskiej, ratowniczej czy inżynieryjnej. To nie jest ta sama droga co nurek bojowy Wojsk Specjalnych.
Pod wodą nie ma się na czym zawiesić oka
Jednostka Wojskowa Komandosów opisała szkolenie swoich nurków bojowych na oficjalnym profilu. Operatorzy pokonywali pod wodą dystans około 2 kilometrów, korzystając z aparatów o zamkniętym obiegu czynnika oddechowego, a zadaniem było skryte przemieszczenie i taktyczne rozpoznanie miejsca desantowania.
I to właśnie nawigacja, nie sam wysiłek, jest tu wąskim gardłem. Jednostka ujmuje to wprost: „największym wyzwaniem jest nawigacja podwodna. Niestety pod wodą nie ma możliwości znalezienia punktów odniesienia, jak przykładowo podczas nawigacji na lądzie. Nurek bojowy musi polegać na konsoli nawigacyjnej i każdy popełniony błąd może spowodować, że nie trafi w wyznaczone miejsce”.
Na lądzie zgubiony azymut koryguje się, patrząc na charakterystyczny punkt terenu. Pod wodą takiego punktu nie ma. Błąd nie ujawnia się od razu – kumuluje się przez całą trasę i wychodzi dopiero na końcu, kiedy grupa wynurza się w niewłaściwym miejscu.
Dwa różne sposoby nawigacji – i tu rodzi się mit
W obiegu funkcjonuje przekonanie, że komandosi nawigują pod wodą GPS-em. To uproszczenie, które warto rozłożyć, bo prawda jest ciekawsza.
Nurek płynący o własnych siłach nie ma GPS-u. Ma konsolę nawigacyjną i busolę – pływa na azymut, licząc czas i kontrolując głębokość. Tak wyglądały opisane wyżej 2 kilometry.
Elektronika wchodzi do gry dopiero z pojazdem podwodnym. Jednostka Wojskowa Komandosów wymienia je wprost wśród technik przerzutu drogą wodną, obok nurkowania, łodzi i kajaków. W materiale „Polski Zbrojnej” żołnierz JWK mówi, że do pojazdu można wprowadzić współrzędne punktów docelowych i nawigować do nich bez wynurzania.
Tylko że – i to jest sedno – sygnał GPS nie przechodzi przez wodę. Fizyka na to nie pozwala. Rozwiązanie stosowane w tej klasie sprzętu polega na tym, że powierzchnię przebija sama antena – producenci pojazdów podwodnych oferują ją na składanym maszcie albo na niewielkiej boi wypuszczanej na kablu. Pod wodą zostaje nurek i pojazd; na wierzch wychodzi tylko antena.
Do tego GPS pełni tu rolę korekty, a nie głównego systemu. Pojazd liczy swoją pozycję na podstawie czujnika prędkości względem dna i żyrokompasu; satelita służy do skasowania błędu, który narósł po drodze. Różnica wobec potocznego wyobrażenia jest zasadnicza: to nie jest „samochodowa nawigacja pod wodą”, tylko liczenie drogi z okresowym meldunkiem z powierzchni.

Kilkadziesiąt kilogramów, które trzeba wynieść na brzeg
Wymagania fizyczne wobec nurka bojowego bierze się często za standardowy wojskowy frazes o „dobrej kondycji”. Jednostka tłumaczy jednak konkretnie, skąd się biorą.
Nurkowie pracują „w pełnym sprzęcie bojowym, który waży kilkadziesiąt kilogramów”. I dalej: „Pod wodą nie ma to aż takiego znaczenia, ale już podczas taktycznego rozpoznania miejsca desantowania operatorzy wychodzą z wody w całym tym sprzęcie. I oczywiście z pełnym obciążeniem”.
W wodzie ciężar jest w dużej mierze niwelowany przez wypór. Problem zaczyna się w chwili wyjścia na brzeg – wtedy cały ładunek wraca, a organizm ma za sobą kilka godzin wychłodzenia i wysiłku. Stąd sformułowanie jednostki, że nurek musi być gotów działać „zarówno w wodzie, jak i na lądzie”.
Żołnierz JWK w materiale „Polski Zbrojnej” dorzuca do tego trzeci warunek, obok zdrowia i kondycji: „dobrze poukładana głowa” – bo, jak tłumaczy, płynie się kilka godzin pod wodą, nie widząc światła dziennego.
Formalnie zdrowie weryfikuje komisja lekarska. Orzeczenie o zdolności do nurkowania jest wymagane dla kandydatów do Formozy, do zespołu wodnego GROM oraz do grup wodnych JWK – to jedna z tych rzeczy, które odsiewają kandydatów jeszcze przed rozpoczęciem szkolenia.

Morze i jeziora – czyli dlaczego „Formoza od morza” to skrót myślowy
Popularny podział mówi: Formoza pilnuje morza, JWK zajmuje się wodami śródlądowymi. W tym podziale jest sporo prawdy, ale traktowany dosłownie prowadzi na manowce.
Rdzeniem JW Formoza rzeczywiście jest domena morska – otwarte akweny, działania na jednostkach pływających, nurkowanie w warunkach, których żadna inna polska jednostka nie realizuje na taką skalę. Widać to choćby po jej udziale w ćwiczeniach BALTOPS.
Ale JWK nie jest z morza wyłączona. Były operator tej jednostki, który przesłużył w niej 21 lat, wylicza wprost: „Nurkowania na morzu i jeziorach, nurkowanie na azymut, głębokie, nocne i dzienne, skryte wyjścia na ląd lub pokład statku, zakładanie ładunków pod wodą i wysadzanie, skoki do wody ze śmigłowców, pływanie dystansów, strzelanie z wody czy też z łodzi”.
„Wyjście na pokład statku” to opis wejścia na jednostkę pływającą – zdolność, którą w polskich służbach dzieli kilka formacji. Trafniejsza rama jest więc taka: to kwestia ciężaru specjalizacji, a nie rozdzielonych terytoriów. Formoza ma domenę morską jako swój rdzeń. JWK traktuje działania wodne jako jedną ze zdolności jednostki operującej w wielu środowiskach – i obejmuje ona również morze. GROM utrzymuje własny komponent wodny, o którym pisaliśmy przy okazji taktyki niebieskiej.
Samo pojęcie „taktyki niebieskiej” JWK definiuje na swojej stronie jako działania w środowisku wodnym, których zasadniczymi elementami są techniki przerzutu drogą wodną – nurkowanie, łodzie, kajaki i pojazdy podwodne – działania na obiektach pływających i nadbrzeżnych oraz morskie operacje przeciwterrorystyczne.

Woda jako droga, nie jako cel
Najczęstsze nieporozumienie dotyczące nurków bojowych polega na tym, że traktuje się nurkowanie jako samo zadanie. Tymczasem w Wojskach Specjalnych woda jest przede wszystkim drogą dojścia.
Żołnierz JWK w materiale „Polski Zbrojnej” mówi, że zadania grupy wodnej to te same zadania co reszty jednostki – akcje bezpośrednie i rozpoznanie specjalne – a różnica polega na tym, że podwodne działania bojowe są wykorzystywane jako sposób przerzutu, infiltracji lub eksfiltracji ze środowiska wodnego.
Sama jednostka ujmuje to jeszcze zwięźlej: „Często sam »epizod« w wodzie jest tylko częścią innego zadania bojowego”.
To wyjaśnia, dlaczego nurek bojowy musi być sprawny także na lądzie i dlaczego w zestawieniu umiejętności obok nurkowania stoi strzelanie z wody i z łodzi. Zejście pod wodę jest środkiem transportu – a właściwa robota zaczyna się po wyjściu na brzeg.
Materiały wybuchowe pod wodą
Praca z materiałami wybuchowymi to uprawnienie, które w rozporządzeniu pojawia się dopiero na poziomie nurka bojowego. Żołnierz JWK opisuje ją jako jedno z najbardziej niebezpiecznych zadań w tej specjalności – i podaje konkretny powód.
Na lądzie przed falą uderzeniową można się schować. Pod wodą nie – fala rozchodzi się w każdym kierunku, a woda przenosi ją znacznie skuteczniej niż powietrze. Jak tłumaczy żołnierz JWK, dlatego po założeniu i uzbrojeniu ładunku nurkowie opuszczają wodę, zanim dojdzie do detonacji. Konsekwencje błędu nazywa wprost: śmierć albo ciężkie urazy. To zadania obwarowane formalnymi uprawnieniami i procedurami, w których nie ma miejsca na improwizację.
Że nie jest to element pokazowy, potwierdza relacja cytowanego wyżej weterana JWK, który wymienia zakładanie ładunków pod wodą i wysadzanie wśród rutynowych elementów swojego szkolenia. O nauce dobierania ilości materiału wybuchowego do celu – podwodnego lub nawodnego – mówili też nurkowie JWK w rozmowie z „Polską Zbrojną” w 2019 roku.
30 metrów pod Hańczą. Historia, która tłumaczy, po co ten zespół
Żołnierz JWK, opisując pracę z materiałami wybuchowymi, kończy zdaniem, które brzmi jak formułka: praca ta „wymaga bardzo dużego opanowania i zaufania między partnerami”. Łatwo je przeczytać i pominąć.
Trudniej, kiedy zestawić je z relacją Piotra Tomasza Soyersa – byłego operatora Zespołu Bojowego A Jednostki Wojskowej Komandosów, z ponad 21-letnim stażem i, jak sam podaje, ponad 1200 godzinami spędzonymi pod wodą.
Podczas nurkowania głębokiego na jeziorze Hańcza, na głębokości 30 metrów, jego aparat oddechowy zaczął podawać wodę. Zaczerpnięcie powietrza udawało się z najwyższym trudem. Soyers podjął decyzję o przerwaniu nurkowania – i wtedy doszedł drugi problem: pękła kryza skafandra, do środka zaczęła wlewać się woda, a on sam zaczął opadać coraz głębiej.
Jak relacjonuje: „Tylko zachowanie zimnej krwi, szybkie przekazanie sygnałów do kolegów sprawiło, że przy ich pomocy udało mi się bezpiecznie wynurzyć”. Post kończy zdaniem, które jest właściwie odpowiedzią na pytanie, po co w tej robocie zespół: „Wojska Specjalne to przede wszystkim zespół ludzi, którzy mogą nawzajem na siebie liczyć!” – i podziękowaniem imiennym dla kolegi, który go wyciągnął.
Warto dodać kontekst: Hańcza to najgłębsze jezioro w Polsce, o głębokości przekraczającej 100 metrów, i z tego powodu bywa wykorzystywana do nurkowań głębokich. Awaria wypadła więc w miejscu, gdzie do powierzchni jest daleko – a wynurzenie przestało być kwestią samej decyzji nurka.
Jak się nim zostaje
Nurkiem bojowym nie zostaje się z naboru – to specjalizacja, do której dochodzi się już w służbie. Droga zaczyna się od wejścia do Wojsk Specjalnych, a dla cywila bez przeszkolenia wojskowego prowadzi przez kurs JATA albo dobrowolną zasadniczą służbę wojskową.
Już na tym etapie pojawia się filtr, który dla kandydatów na nurków jest kluczowy: orzeczenie wojskowej komisji lekarskiej o zdolności do nurkowania. Jest ono wymagane od kandydatów do JW Formoza, do zespołu wodnego GROM i do grup wodnych JWK. Bez niego ta ścieżka jest zamknięta niezależnie od wyniku testów sprawnościowych.
Potem jest kurs młodszego nurka, praktyka pod wodą, kurs nurka bojowego – i dopiero po dwóch latach praktyki otwiera się poziom starszego nurka bojowego. Jak widać po zestawieniu Soyersa, do tego dochodzą kursy uzupełniające, choćby nurkowanie na mieszaninach wzbogaconych.
Jeśli myślisz o tej drodze, punktem wyjścia jest ogólne przygotowanie do służby – opisaliśmy je w przewodniku po rekrutacji do JWK oraz w przewodniku po rekrutacji do Formozy.
Najczęstsze pytania
Czym różni się nurek bojowy od młodszego nurka?
To kolejne stopnie kwalifikacji określone rozporządzeniem MON. Młodszy nurek pracuje na sprzęcie zasilanym powietrzem do 20 metrów. Nurek bojowy ma uprawnienia do 50 metrów na powietrzu, do 15 metrów na tlenie, do mieszanin oraz do pracy z materiałami wybuchowymi. Nurkiem bojowym nie można zostać z pominięciem stopnia młodszego nurka.
Czy nurkowie bojowi nawigują pod wodą przy pomocy GPS?
Nie w taki sposób, jak się to zwykle wyobraża. Sygnał GPS nie przechodzi przez wodę. Nurek płynący o własnych siłach korzysta z konsoli nawigacyjnej i busoli, płynąc na azymut. Nawigacja satelitarna wchodzi w grę przy pojazdach podwodnych, gdzie powierzchnię przebija antena na maszcie lub boi, a sam GPS służy do korygowania błędu narosłego po drodze.
Która jednostka odpowiada za działania pod wodą?
Domeną morską jako rdzeniem swojej specjalizacji zajmuje się JW Formoza. Własne komponenty wodne utrzymują też JW Komandosów i GROM. Nie jest to podział na wyłączne terytoria – były operator JWK wymienia wśród swoich nurkowań zarówno jeziora, jak i morze.
Gdzie szkolą się nurkowie Wojsk Specjalnych?
W Ośrodku Szkolenia Nurkowego Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych w Gdyni – jednym z pięciu ośrodków CSzWS. To inna instytucja niż Ośrodek Szkolenia Nurków i Płetwonurków Wojska Polskiego na gdyńskim Oksywiu, który należy do Marynarki Wojennej i prowadzi odrębną ścieżkę specjalizacji.
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać nurkiem bojowym?
Poza kwalifikacjami nurkowymi konieczne jest orzeczenie wojskowej komisji lekarskiej o zdolności do nurkowania. Żołnierz JWK wymienia trzy warunki: bardzo dobry stan zdrowia, kondycję fizyczną wyższą niż u przeciętnego żołnierza oraz odporność psychiczną – jak to ujmuje, „dobrze poukładaną głowę”, bo płynie się kilka godzin bez dostępu do światła dziennego.
Źródła
- Zdjęcia: D. Dmitriew / Cisi i skuteczni – oficjalny profil Jednostki Wojskowej Komandosów
- Rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z 13 lipca 2005 r. w sprawie wykonywania prac podwodnych w jednostkach organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej (Dz.U. 2005 nr 185 poz. 1547)
- Rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z 27 marca 2025 r. zmieniające powyższe (Dz.U. 2025 poz. 488)
- „Podwodny Komandos. Jak szkolą się nurkowie bojowi?” – materiał wideo, kanał „Polska Zbrojna”, 19.07.2026
- „CISZA, KONCENTRACJA, PRECYZJA – NURKOWIE BOJOWI JWK” – oficjalny profil Jednostki Wojskowej Komandosów „Cisi i skuteczni”
- Magdalena Kowalska-Sendek, „Nurek do zadań specjalnych” – polska-zbrojna.pl, 3.08.2019
- „Trzy kolory – czarny, zielony, niebieski” – Akademia, jwk.wp.mil.pl (dostęp 18.07.2026)
- Relacje Piotra Tomasza Soyersa, byłego operatora Zespołu Bojowego A JWK – profil POL SOF Academy – PSA oraz biogram instruktora
- Maksymilian Dura, „DSEI 2017: Debiut nowej wersji transportera podwodnego DPD2″ – defence24.pl, 24.09.2017
1 komentarz
Warto tu wspomnieć o znaku specjalnym „Nurka Wojsk Specjalnych” ustanowionym w 2024 r. https://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_specjalny_%E2%80%9ENurka_Wojsk_Specjalnych%E2%80%9D