W pierwszej odsłonie cyklu pokazaliśmy taktykę czarną – walkę w terenie zurbanizowanym. Dziś przechodzimy do żywiołu, który w GROM uchodzi za najtrudniejszy: do wody. To taktyka niebieska – działania na morzu i z morza, którymi zajmuje się przede wszystkim Zespół Bojowy B, czyli wodny pododdział jednostki stacjonujący w bazie WEST – na Westerplatte.
Zespół Bojowy B – wodny GROM
W żargonie jednostki łodzie i śmigłowce to „środki przerzutu” – bez nich operatorzy nie dotrą tam, gdzie trzeba. Sam Zespół Bojowy B budowano od końca lat 90. jako pododdział wyspecjalizowany w morskich operacjach antyterrorystycznych: abordażach i odbijaniu zakładników na wodzie. Jak tłumaczył w programie „GROM. Tworzymy Historię” jeden z jego prekursorów, to inna specyfika niż w Formozie – morscy komandosi z Gdyni są jednostką dywersyjną, a Zespół B od początku tworzono pod kątem działań kontrterrorystycznych.
Każdy operator GROM przechodzi zresztą część wodną szkolenia już na kursie podstawowym – obok zielonej (las, góry) i czarnej (teren zurbanizowany). Ale pełne działanie w tym żywiole to domena zespołu wodnego.
Bałtyk – najtrudniejszy poligon
Morze, na którym ćwiczy GROM, nie ma nic wspólnego z wakacyjnym Bałtykiem. Przez około dziewięć miesięcy w roku średnia siła wiatru wynosi tu 6 i więcej stopni w skali Beauforta – to znaczy stała fala i zimno. „Ciężki kawałek chleba” – tak ujął to weteran zespołu. Skala trudności jest taka, że spośród kandydatów do zespołu wodnego odpada średnio jedna trzecia.
Paradoksalnie ma to swoją zaletę: kto przejdzie szkolenie na Bałtyku, na cieplejszych akwenach radzi sobie znacznie łatwiej.
Nurek bojowy – skrycie, nocą, na tlenie
GROM szkoli nurków według tzw. szkoły angielskiej: żołnierza uczy się od razu nurkowania na obiegu zamkniętym (rebreatherze). Kluczowa jest tu skrytość – wydychane powietrze wraca przez pochłaniacz, więc na powierzchni nie pojawiają się bąbelki, które zdradziłyby nurka. Na czystym tlenie operatorzy schodzą do około 10-12 metrów, a na mieszance nitrox – głębiej; przemieszczają się zwykle na około sześciu metrach.

Najtrudniejsze jest to, że nurkują głównie w nocy i bez latarek – jedynym światłem bywa chemiczny lightstick podświetlający kompas. Wymaga to opanowania i odporności; część kandydatów odpada właśnie tu. Jak mówił w programie jeden z operatorów, na kursie nurka bojowego potrafił wytrzymać pod wodą na bezdechu 4 minuty i 15 sekund – efekt treningu, w którym instruktorzy raz po raz „wybijają” szkolonego z rytmu oddechu.
Najwyższa cena
O tym, jak wymagający jest to żywioł, najlepiej świadczy gorzki fakt, który padł w programie z ust weterana: w całej historii szkolenia bojowego jednostki śmiertelne wypadki zdarzały się wyłącznie na wodzie – przy nurkowaniu i działaniach ze śmigłowcem. Woda, jak mówią sami operatorzy, „nie wybacza błędów”.
Łodzie i abordaż
Do działań na powierzchni służą szybkie łodzie. Załoga takiej łodzi to zwykle trzech, optymalnie czterech ludzi: sternik (zwykle dwóch, na zmianę, bo to mordercza praca), nawigator, łącznościowiec i operator uzbrojenia.

Najtrudniejszą z operacji jest abordaż – wejście na pokład płynącego statku. Przy fali sięgającej dwóch metrów łódź pędząca 40-45 węzłów musi podejść do burty statku idącego z prędkością kilkunastu–dwudziestu węzłów, w kilka sekund „przeciąć” wał wodny i bezpiecznie stanąć przy burcie, by operatorzy mogli postawić sprzęt do wejścia. To moment, w którym nie ma miejsca na błąd.
Łodzie z imionami poległych
Jest w tym zespole tradycja, która mówi o GROM więcej niż niejeden opis sprzętu. Bojowe łodzie noszą imiona poległych kolegów – „Gienek”, „Diabeł”, „Poziom”, „Witek”. To znak pamięci o tych, którzy służyli i zginęli; zwyczaj sięga 1994 roku. Grupa łodzi, jak podkreślał weteran, szczególnie pielęgnuje historię jednostki.
W kolejnej odsłonie cyklu zajrzymy za kulisy selekcji do GROM i tego, jak w ogóle trafia się do jednostki. Zobacz „Święto JW GROM”.
Źródła
- Program „GROM. Tworzymy Historię” (Polsat Sport) – relacje operatorów i weteranów Zespołu Bojowego B
- grom.wp.mil.pl – historia i struktura jednostki
- Fot. P. Andrews, JW GROM