🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

Biesłan 2004 — trzy dni w sali gimnastycznej i pytanie bez odpowiedzi

HISTORIA I PAMIĘĆ ·
SilentHeroes
SilentHeroes
| 13 min czytania | Obserwuj nas w Google

Obserwuj nas w Google

1 września 2004 roku, pierwszy dzień roku szkolnego w Rosji. Dzieci przyszły do Szkoły nr 1 w Biesłanie w Osetii Północnej z kwiatami. Rano na dziedziniec weszło ponad trzydziestu uzbrojonych napastników. Do południa w sali gimnastycznej zamknięto ponad 1100 osób – ponad 800 dzieci i około 300 dorosłych. Napastnicy odcięli prąd. Pierwszego dnia część zakładników mogła jeszcze napić się wody, ale od 2 września zakaz stał się faktycznie pełny. W przepełnionej sali panował duszny, skrajnie gorący mikroklimat – świadkowie opisywali temperaturę sięgającą około 40 stopni.

Trzy dni później było po wszystkim. Bilans zależy od przyjętej kategorii ofiar – źródła różnie ujmują zakładników, cywilów spoza szkoły, funkcjonariuszy i ratowników. Powszechnie przywołuje się około 331–334 zabitych, w tym 186 dzieci – różnice biorą się z metodologii, kolejnych aktualizacji bilansu i odmiennego ujmowania kategorii ofiar. Szczegółowym badaniom sądowo-lekarskim poddano 331 ciał: przyczynę śmierci ustalono w 215 przypadkach, a w 116 nie było to możliwe – między innymi z powodu rozległych oparzeń. To ostatnie stało się jednym z najcięższych zarzutów wobec rosyjskiego śledztwa.

Basajew, Chuczbarow i Czeczenia

Operacją w terenie dowodził Rusłan Chuczbarow, ps. „Pułkownik”. Odpowiedzialność za atak wziął na siebie Szamil Basajew – jeden z najważniejszych przywódców czeczeńskiego podziemia zbrojnego, wcześniej związany także z atakiem na teatr na Dubrowce. Żądania: wycofanie wojsk rosyjskich z Czeczenii, uznanie niepodległości. Rozmowy podejmowano – działał negocjator FSB, próbowano kontaktów pośrednich – ale nie powstał trwały kanał negocjacyjny, a rosyjskie władze nie przyjęły politycznych warunków napastników.

Przez dwa dni zakładnicy siedzieli w upale bez wody, otoczeni ładunkami wybuchowymi zawieszonymi pod sufitem sali gimnastycznej. Terroryści rozstrzelali kilku mężczyzn uznanych za potencjalne zagrożenie i wyrzucili ciała przez okno. Leonidowi Roszalowi, lekarzowi, który pośredniczył także podczas kryzysu na Dubrowce, odmówiono wejścia. Nie znaczy to, że do środka nie wszedł nikt: 2 września napastnicy dopuścili Rusłana Auszewa, byłego prezydenta Inguszetii. Po rozmowie z Chuczbarowem wyprowadził 26 matek karmiących i niemowląt.

Trzeci dzień: wybuchy i chaos

3 września, po południu, w sali gimnastycznej eksplodowały ładunki. Źródło pierwszych eksplozji pozostaje sporne. Rosyjskie śledztwo przypisało je napastnikom. Odrębny raport parlamentarny Jurija Sawieljewa przedstawił konkurencyjną hipotezę o ostrzale z zewnątrz. ETPC nie przesądził, co je wywołało – uznał natomiast, że śledztwo nie zabezpieczyło i nie zbadało materiału w sposób pozwalający tę kwestię rzetelnie rozstrzygnąć. Dach sali gimnastycznej zawalił się na dzieci.

Po pierwszych eksplozjach setki zakładników zaczęły uciekać przez wyrwy w ścianach i okna. Napastnicy prowadzili ogień do uciekających, a siły rosyjskie rozpoczęły działania ratunkowe i walkę o budynek. Wokół szkoły przez całe oblężenie pozostawali także miejscowi, w tym ludzie uzbrojeni – mimo podejmowanych prób oczyszczenia strefy. Trybunał uznał, że struktura dowodzenia i kontrola operacji były wadliwe. Z ustaleń wyroku wynika chronologia, która jest tu najważniejsza. Eksplozje w sali nastąpiły o 13:03. Granatniki RPG i miotacze ognia Szmel użyto po raz pierwszy dopiero po godzinie 18:00, a czołg T-72 – jeden z trzech przekazanych pod dowództwo funkcjonariuszy FSB – o 21:00, do wybijania otworów w ścianach. Ciężka broń weszła do gry wiele godzin po rozpoczęciu walk – wobec budynku, w którym mogły wciąż znajdować się zarówno osoby ukrywające się, jak i napastnicy. Sam Trybunał podkreślał przy tym, że ewidencja i zbadanie użytej broni były wadliwe.

Walki i operacja ratunkowa trwały do wieczora 3 września. Według ustaleń przywołanych w sprawie rany odniosło 728 zakładników oraz 55 żołnierzy i funkcjonariuszy. Zginęli wszyscy napastnicy poza jednym. Nur-Paszi Kulajew został pojmany żywy i skazany na dożywotnie pozbawienie wolności.

W bezpośrednich działaniach w budynku uczestniczyły przede wszystkim pododdziały Alfa i Wympieł – jednostki kontrterrorystyczne FSB. W rejonie szkoły obecne były także inne formacje, w tym OMON, a terenu nie odizolowano skutecznie od miejscowych, wśród których znajdowały się osoby uzbrojone. Trybunał uznał organizację dowodzenia, koordynację działań i kontrolę strefy za wadliwe.

Ustalenia przytoczone w wyroku mówią o dziesięciu zabitych funkcjonariuszach FSB. Podział – trzech z Alfy i siedmiu z Wympieła – oraz relacje wiążące śmierć części z nich z osłanianiem uciekających zakładników pochodzą z publikacji prasowych, opracowań branżowych i wspomnień uczestników, nie z dokumentu urzędowego. Odtworzenie pełnego przebiegu operacji jest zresztą utrudnione także dlatego, że Trybunał uznał śledztwo dotyczące jej prowadzenia i użycia broni za nieskuteczne.

Broń, której użycie przy zakładnikach wymaga skrajnego uzasadnienia

Problem nie polega na tym, że w operacji z zakładnikami państwo nigdy nie może użyć ciężkiej broni. Polega na tym, że gdy napastnicy i zakładnicy są przemieszani, broń rażąca obszarowo niemal z definicji przenosi śmiertelne ryzyko na ludzi, których operacja ma ratować. RPO-A Szmel to jednorazowy rakietowy miotacz ognia piechoty z głowicą termobaryczną. Jego działanie opisuje ekspertyza, której ustalenia przytoczono w wyroku: głowica zawiera ponad 2 kilogramy mieszaniny termobarycznej, a przy detonacji tworzy strefę spalania – kulę ognia o średnicy 5–7 metrów o temperaturze około 1800°C – z towarzyszącą jej falą uderzeniową wywołaną całkowitym wypaleniem tlenu w strefie detonacji. Biegły opisał skutki wobec ludzi jako ciężkie złamania od fali uderzeniowej i zapadnięcie się płuc, a wobec budynków – jako wypchnięcie ścian zewnętrznych i zawalenie konstrukcji. W ramach śledztwa przeprowadzono zresztą dwa eksperymenty: w październiku 2005 roku ostrzelano z RPO-A nieużywane budynki.

Do tego czołgi. Do budynku, w którym wciąż mogły przebywać dzieci, strzelano także z armaty czołgowej. Władze rosyjskie twierdziły, że ciężkiej broni użyto dopiero po ewakuacji zakładników z tych części szkoły. Relacje ocalałych, zebrany materiał i ustalenia Trybunału nie pozwoliły jednak uznać śledztwa za wystarczające, by wiarygodnie odtworzyć czas i skutki jej użycia.

Co ustalił Trybunał w Strasburgu

W 2017 roku sprawa znalazła finał, którego nie doczekała się w Rosji. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał 13 kwietnia 2017 roku wyrok w sprawie Tagajewa i inni przeciwko Rosji – jeden z najobszerniejszych, jakie napisał w sprawach dotyczących prawa do życia.

Trybunał stwierdził cztery odrębne naruszenia artykułu 2 Konwencji – dwa jednomyślnie, dwa stosunkiem pięciu głosów do dwóch. Po pierwsze: władze miały informacje o przygotowywanym ataku i nie podjęły działań zapobiegawczych. Po drugie: śledztwo nie było skuteczne. Po trzecie: planowanie i kontrola operacji ratunkowej były wadliwe – zabrakło jednolitego dowodzenia i jasnego podziału odpowiedzialności. Po czwarte: użycie siły śmiercionośnej – wprost wymienione zostały miotacze ognia i czołgi – było nieproporcjonalne.

Skargę wniosło 409 osób – ocalałych i bliskich ofiar. O broni użytej podczas szturmu napisał, że „użycie takiej wybuchowej i niedyskryminującej broni, z towarzyszącym jej ryzykiem dla życia ludzkiego, nie może być uznane za bezwzględnie konieczne w tych okolicznościach”. W części dotyczącej wykonania wyroku – na gruncie artykułu 46 Konwencji, pod nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy – wskazał, że Rosja powinna przeprowadzić dalsze skuteczne czynności wyjaśniające dotyczące użycia siły i zapewnić skarżącym odpowiedni dostęp do materiałów sprawy. Nie był to natomiast wyrok ustalający indywidualną odpowiedzialność karną konkretnych dowódców ani ekspertyza rozstrzygająca źródło pierwszych eksplozji.

Rzecznik Kremla odrzucił wyrok jako całkowicie bezpodstawny i nie do przyjęcia (za omówieniem Strasbourg Observers). Wyrok pozostaje punktem odniesienia dla oceny rosyjskiego śledztwa, które Trybunał uznał za nieskuteczne.

Dubrowka i Biesłan: dwie lekcje z Rosji

Dwa lata po Dubrowce Rosja stanęła przed podobnym dylematem — i rozwiązała go podobnie: siłą, bez transparentności, z ofiarami po obu stronach wybuchu. W Dubrowce ETPC operuje liczbą 125 zabitych zakładników (w obiegu spotyka się 129–130, zależnie od metodologii), których zgony Trybunał wiązał przede wszystkim ze skutkami działania gazu oraz z wadami ewakuacji i pomocy medycznej. W Biesłanie śmierć setek osób nastąpiła podczas eksplozji, pożaru, zawalenia dachu, ostrzału i szturmu – dla znacznej części ofiar dokładnej przyczyny nie ustalono.

Komisja parlamentarna stwierdziła błędy operacyjne. Niezależni eksperci wskazywali na użycie broni ciężkiej w budynku pełnym dzieci. Raport Sawieljewa sugerował, że pierwsze eksplodowały rosyjskie rakiety, nie bomby terrorystów. Rosyjskie śledztwo i dostęp rodzin do pełnej dokumentacji przez lata pozostawały przedmiotem krytyki; Trybunał uznał postępowanie wyjaśniające za nieskuteczne.

Czego Biesłan uczy o szturmie na obiekt z zakładnikami

Biesłan bywa opisywany jako operacja, która „wymknęła się spod kontroli”. Ustalenia Trybunału pokazują coś innego: większość problemów powstała, zanim padł pierwszy strzał.

Kordon. Przez trzy doby wokół szkoły gromadzili się uzbrojeni mieszkańcy. Gdy zaczęła się strzelanina, w strefie działania znaleźli się ludzie, nad którymi nikt nie panował, i którzy strzelali w stronę budynku pełnego zakładników.

Jedno dowodzenie. Trybunał wprost wskazał brak jednolitej struktury decyzyjnej. Przy operacji, w której o użyciu broni obszarowej decydują minuty, rozmyta odpowiedzialność oznacza, że nikt nie zatrzymuje decyzji złej.

Plan na scenariusz, którego się nie wybiera. Szturm nie zaczął się z rozkazu – zaczął się od eksplozji w sali. Zdolność do reagowania na moment, w którym przeciwnik decyduje za nas, jest częścią planu, a nie improwizacją po fakcie.

Biesłan nie dowodzi, że w kryzysie zakładniczym nie wolno użyć siły. Dowodzi czegoś trudniejszego: decyzję o użyciu siły trzeba przygotować, zanim kryzys wymusi ją w najgorszym możliwym momencie. Trybunał przyjął, że po eksplozjach i rozpoczęciu walk interwencja z użyciem siły była co do zasady uzasadniona. Nie uznał jednak, by Rosja wykazała bezwzględną konieczność użycia broni wybuchowej i niedyskryminującej wtedy, gdy napastnicy i zakładnicy pozostawali przemieszani. To są pytania, które wracają przy każdej operacji ratunkowej: co wolno zrobić, żeby uratować zakładników, i w którym momencie ratunek przestaje nim być.

Dziedzictwo: co Biesłan zmienił

Biesłan stał się symbolem granicy, której przekraczać nie wolno — i która została przekroczona. Pozostaje jednym z najbardziej drastycznych studiów przypadku dla analityków kryzysów zakładniczych. Nie daje prostych recept, ale stawia pytanie, którego nie da się ominąć: jak oceniać powodzenie operacji, w której zakładnicy zostają uwolnieni, a ceną są masowe ofiary wśród ludzi, których miała ocalić?

Szkoła w Biesłanie stoi do dziś jako muzeum-pomnik. Sala gimnastyczna z dziurą po wybuchu w dachu, buty dziecięce, zdjęcia. Trybunał odpowiedział na pytanie o odpowiedzialność państwa za naruszenie prawa do życia. Nie odpowiedział – bo wobec wadliwego śledztwa nie mógł – na pytania o źródło pierwszych eksplozji, o decyzje podejmowane w kluczowych minutach i o indywidualną odpowiedzialność kierujących operacją.

We showed ourselves to be weak. And the weak get beaten.

— Władimir Putin, przemówienie do narodu, 4 września 2004
„Children of Beslan” — dokument BBC/HBO (2005), nagroda Peabody. Relacje dzieci, które przeżyły oblężenie.

Najczęstsze pytania

Ile osób zginęło w Biesłanie?

Najczęściej podaje się około 331–334 zabitych, w tym 186 dzieci. Różnice wynikają z metodologii, kolejnych aktualizacji bilansu i odmiennego ujmowania kategorii ofiar – zakładników, cywilów spoza szkoły, funkcjonariuszy i ratowników. W aktach sprawy przed ETPC odnotowano badania sądowo-lekarskie 331 ciał: w 215 przypadkach ustalono przyczynę śmierci, w 116 nie było to możliwe z powodu rozległych oparzeń – co Trybunał uznał za jedną z poważnych wad śledztwa. Rany odniosło 728 zakładników oraz 55 żołnierzy i funkcjonariuszy.

Kto przeprowadził atak na szkołę w Biesłanie?

Około trzydziestu uzbrojonych napastników. Operacją na miejscu dowodził Rusłan Chuczbarow, ps. „Pułkownik”. Odpowiedzialność za atak wziął na siebie Szamil Basajew, jeden z przywódców czeczeńskiego podziemia zbrojnego, wcześniej związany także z atakiem na teatr na Dubrowce. Żywy został ujęty jeden z napastników, Nur-Paszi Kulajew, skazany na dożywocie.

Czy ktoś poniósł odpowiedzialność za przebieg szturmu?

W Rosji nie zapadło publicznie znane rozstrzygnięcie przypisujące indywidualną odpowiedzialność karną osobom kierującym operacją. Odpowiedź na poziomie odpowiedzialności państwa przyszła ze Strasburga: 13 kwietnia 2017 roku ETPC stwierdził cztery naruszenia prawa do życia – niewystarczające działania zapobiegawcze, nieskuteczne śledztwo, wadliwe planowanie i kontrolę operacji oraz nieproporcjonalne użycie siły. W części dotyczącej wykonania wyroku Trybunał wskazał potrzebę dalszych skutecznych czynności wyjaśniających dotyczących użycia siły i odpowiedniego dostępu skarżących do akt.

Czym Biesłan różni się od Dubrowki?

Na Dubrowce w 2002 roku rosyjskie służby użyły gazu i przejęły kontrolę nad przebiegiem szturmu – ETPC operuje liczbą 125 zabitych zakładników, a ich zgony wiązał przede wszystkim ze skutkami działania gazu oraz z wadami ewakuacji i pomocy medycznej. W Biesłanie szturm nie zaczął się z rozkazu, tylko od eksplozji w sali gimnastycznej, a walka toczyła się wśród uciekających dzieci i nieopanowanego tłumu. Obie sprawy mają osobne wyroki ETPC – Dubrowki dotyczy Finogenow i inni przeciwko Rosji.

Powiązane wpisy

  • Operacja Entebbe 1976 – odbicie zakładników, które stało się wzorcem tego, jak taka operacja może wyglądać.
  • Mirbat 1972 – dziewięciu żołnierzy SAS i obrona, która weszła do kanonu.
  • Red Wings 2005 – jak jedna decyzja w terenie przeważyła o losie całej operacji.

Źródła

  • Europejski Trybunał Praw Człowieka, Tagajewa i inni przeciwko Rosji (skarga nr 26562/07 i inne), wyrok z 13 kwietnia 2017 – pełny tekst orzeczenia; ustalenia faktyczne dotyczące przebiegu oblężenia i szturmu, bilans ofiar, ocena planowania operacji i użycia broni obszarowej.
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka, Finogenow i inni przeciwko Rosji – sprawa dotycząca szturmu na teatr na Dubrowce w 2002 roku, punkt odniesienia dla oceny Biesłanu.
  • J. Gavron, J. Clifford (European Human Rights Advocacy Centre), Victims placed at the centre in Beslan School Siege Judgment, Strasbourg Observers, 24.05.2017 – omówienie wyroku przez prawników reprezentujących część skarżących.
  • M. Milanović, Strasbourg Judgment on the Beslan Hostage Crisis, EJIL: Talk!, 13.04.2017 – komentarz prawny, umiejscowienie wyroku obok sprawy Dubrowki.
  • Raport Jurija Sawieljewa („Chronologia i logika wydarzeń”) – odrębne stanowisko członka komisji parlamentarnej, przedstawiające hipotezę o ostrzale z zewnątrz. Nie jest ustaleniem sądowym ani rozstrzygnięciem śledztwa – przywołany jako strona sporu, nie jako dowód.
  • Rights in Russia, omówienie wyroku Tagajewa i inni – źródło bilansu „około 334 zabitych, w tym 186 dzieci” i liczby 409 skarżących.
  • Zdjęcie główne: Szkoła nr 1 w Biesłanie rok po oblężeniu, 31 sierpnia 2005, fot. Siergiej Uzakow/TASS, licencja CC BY 4.0.