🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

26. batalion rozpoznawczy. Krakowskie początki JWK sprzed 65 lat

HISTORIA I PAMIĘĆ ·
Jesień 1961, krakowska Wola Justowska: powstaje 26. batalion rozpoznawczy, od którego JWK liczy rodowód. Pierwsze dowództwo, przenosiny nad morze i płk Edwin Rozłubirski, który chciał zatrzymać batalion w Krakowie.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 8 min czytania | Obserwuj nas w Google

Obserwuj nas w Google

„Podstawą powstania tej jednostki był rozkaz 01214 z dnia 3 listopada 1961 r. Warszawskiego Okręgu Wojskowego”. To zdanie padło w 1996 r. na łamach miesięcznika „Komandos”, w relacji chor. Bolesława Prusa — żołnierza, który przeszedł z batalionem całą drogę z Krakowa nad morze. Mowa o 26. batalionie rozpoznawczym, formowanym jesienią 1961 r. w koszarach na krakowskiej Woli Justowskiej. Od niego Jednostka Wojskowa Komandosów liczy swój rodowód, a w tym roku — 65 lat.

Całą drogę od kompanii rozpoznawczej do Lublińca opisaliśmy przy okazji Święta Jednostki Wojskowej Komandosów. Tu zostajemy w latach 1961–1963: przy ludziach, którzy batalion składali, i przy jednym oficerze, który chciał, żeby jego historia potoczyła się inaczej.

Jesień 1961: jeden batalion, kilka dokumentów

Jednostka wojskowa nie powstaje jednym podpisem. Oficjalna historia JWK zaczyna od zarządzenia Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z 13 września 1961 r., które poleciło sformować 26. batalion rozpoznawczy (w części dokumentów: dywersyjno-rozpoznawczy) na bazie kompanii rozpoznawczej 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej — w terminie do 1 października 1961 r. Tę datę jednostka przyjmuje za swój początek jako JW 4101 — pod tym numerem jednostki wojskowej działa do dziś.

Monografia płk. Andrzeja Hermanna, wydana przez Akademię Obrony Narodowej w 2000 r., przytacza zarządzenie z 31 października 1961 r. i podaje etat: 213 żołnierzy i dwóch pracowników cywilnych. Batalion pozostawał w składzie dywizji, ale był przewidziany do działań specjalnych na korzyść frontu i armii i mógł wystawić 24 sześcioosobowe drużyny rozpoznawcze.

Prus zapamiętał jeszcze inny dokument — rozkaz nr 01214 Warszawskiego Okręgu Wojskowego z 3 listopada 1961 r. Znamy go wyłącznie z tej relacji — to jedyna wzmianka, która podaje numer i wystawcę. Nie zmienia ona daty rozpoczęcia formowania, ale dokłada do historii powstania batalionu jeszcze jeden dokument, zapamiętany przez jego żołnierza.

Kogo i po co formowano 26. batalion rozpoznawczy

Pierwszym dowódcą batalionu był mjr Czesław Mitkowski — ten sam oficer, który dziesięć lat wcześniej dowodził plutonem rozpoznawczym w Opolu (pisaliśmy o tym w tekście „Zwiadowcy z Opola”). Według relacji Prusa szefem sztabu został mjr dypl. Roman Reguła, zastępcą do spraw politycznych kpt. T. Tworzydło, kwatermistrzem kpt. P. Tomasik, a służbą spadochronową kierował por. Siemień.

Batalion miał trzy kompanie rozpoznawcze, pluton łączności, pluton transportowo-gospodarczy oraz pluton płetwonurków, który szkolił się na jeziorze Świętajno. Prus nazywa go „pierwszym tego typu oddziałem w Wojsku Polskim”. To linia wojsk lądowych, z której wyrosła później kompania płetwonurków w Dziwnowie — inna niż ta, od której pochodzi dzisiejsza Formoza.

Ludzi brano z innych pododdziałów 6. PDPD. Formowanie trwało około roku i, jak wspominał Prus, szło opornie:

„Było to trudne o tyle, że ich dowódcy ukrywali co lepszych żołnierzy i oficerów.”

chor. Bolesław Prus, „Komandos” 4/1996

Przeznaczenie batalionu inny tekst „Komandosa” (nr 6/1998) opisuje tak: działanie na rzecz frontu, na głębokich tyłach przeciwnika, w odległości 350–500 km, w całkowitym oderwaniu od sił własnych. Trzeba to czytać w realiach epoki — była to jednostka Ludowego Wojska Polskiego, przygotowywana do wojny Układu Warszawskiego w Europie Zachodniej.

Rozłubirski i ośrodek, który nie powstał

Batalion nie został w Krakowie długo. W sierpniu 1963 r. dywizję objął płk Edwin Rozłubirski — uczestnik Powstania Warszawskiego, który dowodził „czerwonymi beretami” do 1968 r., a później doszedł do stopnia generała dywizji.

Prus wspomina, że Rozłubirski był przenosinom przeciwny. Miał własną koncepcję: stworzyć w Krakowie silny ośrodek „paracommando”, czyli ośrodek komandosów spadochronowych, w którym batalion byłby naturalnym trzonem. Według Prusa rozkaz o przeniesieniu batalionu nad morze już jednak zapadł i nowy dowódca dywizji nie zdołał go cofnąć.

Prus datował wyjazd z Woli Justowskiej na późną jesień 1963 r., trzy miesiące po zmianie dowódcy dywizji. Według jego relacji do Dziwnowa pojechało 24 oficerów, 38 podoficerów i 360 żołnierzy — łącznie 422 osoby — a batalionem dowodził już mjr Reguła. Oficjalna historia jednostki datuje przebazowanie na maj 1964 r., a rozkaz Ministra Obrony Narodowej o zmianie nazwy na 1. Batalion Szturmowy na 8 maja 1964 r. — przejście trwało więc kilka miesięcy i różne źródła zapamiętały różne jego etapy.

Wyspa, most i koszary po szkole SS

Na miejscu czekały poniemieckie koszary — według Prusa po dawnej szkole oficerskiej SS. Dziwnów przecina rzeka Dziwna, a jedynym połączeniem z lądem był most zwodzony. Na skoki jeżdżono na lotnisko w Śniatowie, 35 km od garnizonu — „nikt nam nie przeszkadzał”, zapamiętał Prus. Jak w tych warunkach wyglądało szkolenie, opisaliśmy w tekście o komandosach z Dziwnowa i torze w Jaworzu.

Przy zmianie nazwy batalion przejął — jak pisze Prus — tradycję samodzielnego batalionu specjalnego sformowanego w czasie II wojny światowej przy 1 Korpusie Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. To Polski Samodzielny Batalion Specjalny mjr. Henryka Toruńczyka, utworzony w październiku 1943 r. z rozkazu gen. Zygmunta Berlinga. Dziś zajmuje on pierwsze miejsce na liście tradycji, które Jednostka Wojskowa Komandosów dziedziczy na mocy decyzji Ministra Obrony Narodowej nr 50/MON z 12 lutego 2014 r.

1982: ten sam człowiek, inna epoka

Niespełna dwadzieścia lat później nazwisko Rozłubirskiego wraca w zupełnie innej sprawie. We wrześniu 1982 r. uzbrojona grupa zajęła ambasadę PRL w Bernie. Placówkę odbili Szwajcarzy — Polska nie miała jednostki, którą mogłaby tam wysłać. Jerzy Królikowski w monografii GROM-u odnotowuje, że to właśnie gen. Edwin Rozłubirski sugerował wówczas potrzebę powołania jednostki antyterrorystycznej. Powstała osiem lat później — 13 lipca 1990 r., pod kierunkiem Sławomira Petelickiego.

Krakowski ośrodek „paracommando” z 1963 r. i jednostka antyterrorystyczna z 1982 r. to dwa różne pomysły, na dwa różne zadania — łączy je nazwisko. Pierwszy przegrał z rozkazem, który już zapadł. Drugi zrealizowało w 1990 r. inne pokolenie oficerów.

Od Woli Justowskiej do Lublińca

26. batalion rozpoznawczy, 1. Batalion Szturmowy, 1. Pułk Specjalny Komandosów — dziś Jednostka Wojskowa Komandosów. JWK: Cisi i skuteczni prowadzi od tego rodowodu do dzisiejszej jednostki i jej naboru: struktura, zadania i droga kandydata krok po kroku.

Kup teraz = prosto do kasy, dostęp od razu po opłaceniu. 30 dni na zwrot.

Najczęstsze pytania

Kiedy powstał 26. batalion rozpoznawczy?

Jesienią 1961 r. w Krakowie. Oficjalna historia JWK podaje zarządzenie Szefa Sztabu Generalnego z 13 września i termin sformowania do 1 października 1961 r. Monografia Akademii Obrony Narodowej z 2000 r. przytacza zarządzenie z 31 października, a relacja uczestnika w „Komandosie” 4/1996 — rozkaz nr 01214 Warszawskiego Okręgu Wojskowego z 3 listopada 1961 r.

Czy 26. batalion rozpoznawczy to poprzednik JWK?

Tak. Z Krakowa batalion przeniesiono do Dziwnowa, gdzie w 1964 r. przemianowano go na 1. Batalion Szturmowy. W 1986 r. jednostka trafiła do Lublińca, w 1993 r. na jej bazie zaczęto formować 1. Pułk Specjalny, a od 2011 r. działa jako Jednostka Wojskowa Komandosów.

Kim był Edwin Rozłubirski?

Oficerem wojsk powietrznodesantowych, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, w latach 1963–1968 dowódcą 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej, później generałem dywizji. W 1963 r. sprzeciwiał się przeniesieniu 26. batalionu z Krakowa, a w 1982 r., po ataku na ambasadę PRL w Bernie, sugerował powołanie jednostki antyterrorystycznej.

Czy 26. batalion rozpoznawczy miał płetwonurków?

Według relacji chor. Bolesława Prusa — tak: w Krakowie działał pluton płetwonurków, szkolony na jeziorze Świętajno. W Dziwnowie rozwinięto go w kompanię, która w 1965 r. liczyła 64 żołnierzy. To linia wojsk lądowych, odrębna od tej, z której wyrosła Formoza.

Źródła

  • B. Prus, Komandosi z Dziwnowa (relację spisał A. Czerwiński), „Komandos” 1996, nr 4, s. 19–21 — rozkaz nr 01214, pierwsze dowództwo, skład batalionu, stanowisko płk. Rozłubirskiego, przenosiny do Dziwnowa, tradycja batalionu.
  • A. Czerwiński, Nadmorska selekcja, „Komandos” 1998, nr 6 — przeznaczenie batalionu, stan przeniesiony do Dziwnowa.
  • A. Hermann, Działania specjalne w wojskowości polskiej 1918–1989, Akademia Obrony Narodowej, Warszawa 2000, s. 69–71 — zarządzenie z 31.10.1961 r., etat i przeznaczenie 26. batalionu, kompania płetwonurków w 1965 r.
  • Jednostka Wojskowa Komandosów, rys historyczny, jwk.wp.mil.pl — zarządzenie Szefa SG WP z 13.09.1961 r., sformowanie do 1.10.1961 r., przebazowanie do Dziwnowa i zmiana nazwy w 1964 r.
  • J. Królikowski, GROM, 2001, s. 29 — gen. Edwin Rozłubirski i ambasada w Bernie (1982).
  • J. Królikowski, Generałowie i admirałowie Wojska Polskiego 1943–1990, t. III, Toruń 2010, s. 331 — przebieg służby Edwina Rozłubirskiego.
  • Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych, Polski Samodzielny Batalion Specjalny, dkws.wp.mil.pl — PSBS mjr. Henryka Toruńczyka.
  • P. Wronka, artykuł o historii i tradycjach JWK, „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka” 2024, nr 2, DOI 10.48269/2451-0718-btip-2024-2-007 — nazwa 26. batalionu dywersyjno-rozpoznawczego, przemianowania jednostki (1964, 1986, 1993, 2011), lista tradycji z Decyzji nr 50/MON z 12.02.2014 r.

Relacje z miesięcznika „Komandos” pochodzą z naszego archiwum prasowego. Pisownię nazwisk oficerów pierwszego dowództwa podajemy za relacją z 1996 r. Zdjęcie wyróżniające: defilada 6. Pomorskiej Dywizji Powietrznodesantowej, z której wyszedł 26. batalion, Warszawa, 22 lipca 1964 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, Archiwum fotograficzne Lecha Zielaskowskiego, sygn. 3/53/0/2/41/29 (kadr przycięty).

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się