We wrześniu 2026 roku Pentagon udostępnił jawną wersję kieszonkowego przewodnika o zwalczaniu małych dronów. Blisko połowę jego 89 stron zajmuje katalog amerykańskiego sprzętu, ale część taktyczna opisuje to, co zależy od każdego żołnierza: jak nie zdradzić pozycji, jak wypatrywać drona i co robić, gdy się go wykryje.
Stąd tytuł. Dwadzieścia stopni nad horyzontem to górna granica przeszukiwania nieba, a pół boiska — wyprzedzenie przy strzelaniu do małego drona lecącego w poprzek.
Podręcznik, który nie chce być doktryną
2026 Counter-Small Unmanned Aircraft Systems Quick Reference Guide wydała Joint Interagency Task Force 401 — komórka spinająca amerykańskie wysiłki antydronowe między rodzajami sił zbrojnych i agencjami federalnymi. To wersja czwarta dokumentu i pierwsza jawna edycja.
Przewodnik otwiera zastrzeżenie: nie zastępuje doktryny, wytycznych dowódcy ani procedur jednostki. Ma być narzędziem, nie przepisem. Dyrektor task force, gen. bryg. Matthew Ross, pisze we wstępie, że na drona nie ma jednego skutecznego środka — obrona musi być warstwowa i łączyć sensory, dowodzenie, efektory kinetyczne i niekinetyczne oraz, na równi z nimi, szkolenie, taktykę, uprawnienia i zasady ich użycia.
Katalog sprzętu zajmuje strony od 10 do 47: radary, zagłuszacze, interceptory, systemy stałe i przewoźne. Część taktyczna zaczyna się od obrony warstwowej i planowania, a potem schodzi do poziomu drużyny i pojedynczego żołnierza.
Jak działa przeciwnik
Przewodnik opisuje trzy schematy użycia dronów przez przeciwnika. Pierwszy, nazwany klasycznym, to podział pracy: dron rozpoznawczy wykrywa cel i przekazuje współrzędne operatorowi FPV, który wykonuje uderzenie, a rozpoznanie nagrywa skutek. Drugi to „wolne polowanie” — FPV uderza samodzielnie w obiekty rozpoznane wcześniej. Trzeci to rój: rozpoznanie otwiera cel, po czym uderza grupa dronów kamikadze, z reguły od pięciu do dwunastu sztuk, często razem z ogniem artylerii i moździerzy.
We wszystkich trzech schematach pierwszy jest dron rozpoznawczy. Dlatego tak dużą część przewodnika zajmuje to, jak nie dać mu nic do zobaczenia.
Co zdradza żołnierza przed kamerą drona
Lista jest krótka i prozaiczna. Połysk zegarka, okularów i optyki. Opakowania po racjach żywnościowych i inne śmieci, bo tworzą kontrast wizualny w terenie. Zapalony papieros, latarka, ekran telefonu i reflektory pojazdu — sensory elektrooptyczne drona wyłapują je nocą bez trudu.
Do tego dochodzi geometria. Ślady kołowe mają prowadzić jednym torem, a nie wachlarzem ku ukrytemu rejonowi — przewodnik pokazuje to na parze rysunków „dobrze” i „źle”. Pozycje wymagają przykrycia od góry, nawet doraźnego. Maskowanie odświeża się, kiedy zerwana roślinność zaczyna więdnąć i zmieniać kolor. O świcie i zmierzchu trzeba trzymać się nisko, żeby nie rzucać długiego cienia. Najprostsza kontrola to obejrzenie własnego stanowiska z góry — własnym dronem.
W części o maskowaniu wizualnym jest też technika, która wygląda na obozowy patent: dwie plandeki rozpięte jedna nad drugą z sześciocalową szczeliną albo podwojona wkładka poncho z plandeką.
Szyfrowanie nie chroni przed namierzeniem
Przewodnik zaznacza wprost: radiostacja szyfrowana i pracująca ze skakaniem po częstotliwościach nie chroni przed namierzeniem kierunkowym. Przeciwnik nie musi rozumieć, co mówisz, żeby ustalić, skąd mówisz. Drony z ładunkiem rozpoznania elektromagnetycznego wykrywają i lokalizują źródło transmisji, a część z nich ma wyposażenie do namierzania emiterów na poziomie drużyny.
Stąd reszta zaleceń: skracać czas nadawania, schodzić z mocą do niezbędnego minimum, używać anten kierunkowych, a tam gdzie się da — łączności przewodowej i gońców. Do tego zakaz używania prywatnych urządzeń. Telefon, smartwatch i opaska fitness emitują sygnaturę radiową, którą da się wykorzystać.
Dwadzieścia stopni i pół boiska
Obserwator, który wpatruje się w horyzont, przegapi drona nad sobą. Ten, który patrzy za wysoko, przegapi drona lecącego nisko. Przewodnik podaje rozstrzygnięcie: górna granica przeszukiwania to dwadzieścia stopni, a szacuje się ją rozstawioną dłonią wyciągniętą przed siebie — czubek kciuka wyznacza limit.
Przy strzelaniu do drona z broni strzeleckiej wraca metoda „długości boiska”. Chodzi o to, żeby cały pododdział celował mniej więcej w to samo miejsce w powietrzu. Błędy poszczególnych żołnierzy w ocenie tej odległości się równoważą, więc ogień trafia w przestrzeń przed celem, a nie w jeden punkt. Punkty celowania są zapisane wprost:
- dron Grupy 1 lecący w poprzek — pół boiska przed nim;
- dron Grupy 2 lub 3 w poprzek — półtora boiska;
- dron lecący wprost na ciebie albo wiszący w miejscu — tuż nad kadłubem.
Za najważniejsze kryterium podziału bezzałogowców na grupy przewodnik przyjmuje maksymalną masę startową. Grupa 3 obejmuje przedział od 56 do 1320 funtów, więc — jak zaznacza dokument — jej dolny kraniec często przypomina drony z Grup 1 i 2, a górny maszyny z Grup 4 i 5.
Dwa dryle i procedura SCAN
Reakcja na drona rozpoznawczego zaczyna się od założenia: jeśli ty widzisz drona, dron widzi ciebie. Dalej idzie sekwencja — alarm, rozproszenie, przykrycie i maskowanie, przemieszczenie nieregularną trasą, zwalczanie, jeśli cel jest w zasięgu i jest zgoda. Na końcu: spodziewaj się, że zaraz przyleci uderzenie albo spadnie ogień pośredni.
Przy dronie uderzeniowym na końcowym podejściu czas jest minimalny, więc lista się skraca: alarm, rozproszenie, najbliższe dostępne przykrycie — najlepiej od góry — zwalczanie wszystkim, co pod ręką, a jeśli nie ma gdzie się schować, położyć się jak najniżej.
Do tego dochodzi SCAN — dryl natychmiastowego działania, który przewodnik opisuje jako adaptację znanej z zagrożenia minowo-pułapkowego kontroli „5 i 25” na trzeci wymiar. Najpierw przykrycie, potem szybki przegląd niskiego nieba od horyzontu do czterdziestu pięciu stopni, meldunek przez radio w formacie „kierunek, odległość, typ”, na końcu systematyczny przegląd wysokiego nieba przez optykę. Dokument podpowiada, gdzie patrzeć: w blask słońca, w chmury i za „obiektami podobnymi do ptaka, które nie zachowują się jak ptak”.
Jednostka ma mieć ustalony sygnał alarmowy znany każdemu żołnierzowi — przewodnik podaje przykład hasła „Hawkeye” i sygnał ręczny na sytuacje wymagające ciszy. Po opanowaniu sytuacji idą meldunki: SPOTREP z kierunkiem, odległością i opisem drona oraz, po starciu, AEDAC z wynikiem. Wzór AEDAC podaje jako przykład cztery quadkoptery zniszczone ogniem 5,56 i płatowiec zmuszony do lądowania przez zagłuszacz.
Zestrzelonego drona nie wolno od razu dotykać: może być spułapkowany, nadal nadawać obraz i pozycję albo mieć uszkodzone ogniwa. Obowiązuje pięć kroków — potwierdź z dystansu przez optykę, oczyść teren, opanuj wejścia i wyjścia, zamelduj i wezwij saperów, po czym kontynuuj zadanie. Jeśli pada rozkaz podjęcia sprzętu, wkłada się go do worka Faradaya, żeby operator nie mógł zdalnie skasować pamięci ani zdetonować ładunku.
Co z tego wynika dla polskich jednostek
Przewodnik jest pisany pod amerykańskie procedury, ale problem, który opisuje, dotyczy także polskich Wojsk Specjalnych. Widać to w kilku odrębnych wątkach.
W kwietniu 2026 roku Jednostka Wojskowa Komandosów ogłosiła wstępne konsultacje rynkowe dotyczące amunicji do zwalczania dronów: 5,56 × 45 mm do karabinków HK416 i SIG Sauer MCX oraz śrutowej 12/70 do strzelb. Konsultacje mają rozpoznać rynek i przygotować ewentualne zamówienie z myślą o Wojskach Specjalnych.
Osobno WOT i Wojska Specjalne testują z karabinkiem GROT rozwiązanie celownicze klasy Smart Shooter; o ewentualnym wdrożeniu zdecydują wyniki prób.
Drony są też narzędziem samych specjalsów. Zespół Bojowy A JWK szkoli się z dronami FPV w terenie leśnym, a dowódca JW AGAT wymienia kompleksowe systemy C-UAS wśród kluczowych kierunków pozyskiwania sprzętu.
Drony nie wyparły wojsk specjalnych — zmieniły natomiast cenę błędu w polu. Taktyczna część przewodnika JIATF-401 jest właśnie o tym, jak tych błędów nie popełniać.
Najczęstsze pytania
Czy ten podręcznik jest dostępny publicznie?
Tak. Plik PDF leży na serwerze Departamentu Wojny i jest oznaczony jako UNCLASSIFIED. Rzecznik JIATF-401, ppłk Adam Scher, mówi, że to pierwsza jawna edycja — wersja niejawna wyszła rok wcześniej. Rozdział z wnioskami z działań odsyła do portali wymagających służbowego dostępu.
Czy polski żołnierz może z tego korzystać?
Część zasad — dyscyplina sygnaturowa, wypatrywanie drona, reakcja na wykrycie — ma charakter ogólnowojskowy. Ich wdrożenie wymaga jednak osadzenia w polskich procedurach, zasadach otwarcia ognia i meldowania, bo przewodnik powstał pod amerykański system dowodzenia i sprzęt.
Źródła
- Joint Interagency Task Force 401, 2026 Counter-Small Unmanned Aircraft Systems (C-sUAS) Quick Reference Guide (PDF), wersja 4, sygn. 26-P-1236, UNCLASSIFIED, 89 s. — wstęp dyrektora (s. 2), klasyfikacja grup (s. 5), katalog systemów (s. 10–47), techniki obserwacji i punkty celowania (s. 55–58), maskowanie i zarządzanie sygnaturą (s. 60–66), dryle (s. 69–70), taktyka przeciwnika (s. 72–74), meldunki i procedura SCAN (s. 79–82).
- Departament Wojny USA, komunikat o publikacji przewodnika, wrzesień 2026.
- Task & Purpose, Task force guide tells troops how to identify, react, hide from drones, wrzesień 2026 — wypowiedź ppłk. Adama Schera o pierwszej jawnej edycji.
- Biuletyn informacji publicznej Agencji Uzbrojenia, ZBIAM i MILMAG, kwiecień 2026 — wstępne konsultacje rynkowe JWK dotyczące amunicji do zwalczania bezzałogowców w kalibrach 5,56 × 45 mm i 12/70.
- Defence24, wrzesień 2026 — testy rozwiązania celowniczego klasy Smart Shooter z karabinkiem GROT w WOT i Wojskach Specjalnych.
- SOF MAG nr 100 (2026), wywiad z dowódcą JW AGAT, rozm. Tomasz Łukaszewski — kierunki pozyskiwania sprzętu, w tym systemy C-UAS.