🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
JWK

To nie jest decyzja jednej osoby. Służba w Wojskach Specjalnych a rodzina

JWK ·
Czterech rozmówców serii jubileuszowej, pytanych osobno i o różne rzeczy, wróciło do tego samego: bez oparcia w domu i w zespole tej służby nie da się udźwignąć. Dowódca jednostki mówi o tym wprost jako o decyzji.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 7 min czytania |

Rozmówcom serii jubileuszowej zadawaliśmy różne pytania, osobno i w różnych miesiącach. Czterech z nich, nie znając nawzajem swoich odpowiedzi, wróciło do tego samego: służby w zespole bojowym nie da się udźwignąć bez oparcia w domu i w zespole. Dowódca jednostki mówi o tym wprost jako o decyzji — takiej, którą trzeba podjąć, zanim w ogóle wyśle się ankietę.

8 października Jednostka Wojskowa Komandosów obchodzi podwójny jubileusz: 65 lat od powstania formacji, której jest kontynuatorką, i 15 lat pod obecną nazwą. W cyklu rozmów na tę okazję oddaliśmy głos ludziom, którzy patrzą na tę jednostkę z czterech różnych miejsc: zza biurka dowódcy, z sali wykładowej instruktora, z trasy selekcji i spoza bramy — od strony rodzin.

Ten materiał zbiera to, co powiedzieli o jednej rzeczy.

Dowódca: „służba wymaga wyrzeczeń nie tylko od żołnierza”

Płk Marcin Suszko dowodzi Jednostką Wojskową Komandosów od grudnia 2023 roku. Zapytaliśmy go, co dla kandydata oznacza świadoma decyzja o służbie w Wojskach Specjalnych — zwłaszcza w kontekście życia rodzinnego.

To decyzja o zupełnie innym stylu życia — wysokiej dyspozycyjności, ciągłym szkoleniu, częstych rozłąkach i świadomości, że służba wymaga wyrzeczeń nie tylko od żołnierza, ale także od jego najbliższych.

Pytany, co kandydat powinien uczciwie ocenić u siebie, zanim się w ogóle zgłosi, wymienił rodzinę w jednym szeregu z motywacją i determinacją.

Powinni szczerze ocenić swoją motywację, gotowość do wieloletniego poświęcenia, konsekwencje dla życia rodzinnego oraz prawdziwą determinację do służby, a nie tylko do krótkiego „testu”.

I to samo, kiedy mówi o tym, co jednostka robi po swojej stronie.

Mamy świadomość, że służba w Wojskach Specjalnych angażuje nie tylko żołnierza, ale również jego najbliższych. Dlatego staramy się utrzymywać stały kontakt z rodzinami, organizujemy przedsięwzięcia integracyjne i zapewniamy wsparcie w sytuacjach, które tego wymagają.

Silna rodzina jest jednym z filarów stabilnej i skutecznej służby.

Instruktor po siedemnastu latach: „jaki ciężar będzie musiała nieść jego rodzina”

Mł. chor. rez. Krystian Wójcik, instruktor szkolenia górskiego i wysokościowego Wojsk Specjalnych, przeszedł drogę od poborowego w 1. Pułku Specjalnym Komandosów do instruktora w Pionie Szkolenia JWK. Zapytaliśmy go, czego człowiek myślący o tej służbie zwykle nie docenia.

Może nie tyle nie docenia, co nie zdaje sobie sprawy z tego, jak tak naprawdę wygląda służba w jednostce. Ile czasu na nią poświęci, ile wysiłku, jaki ciężar będzie musiała nieść jego rodzina.

Nie jest też w stanie wycenić tego, jaką satysfakcję będzie mu to sprawiać, jak zżyje się z całą społecznością — zespołu bojowego czy innej struktury, w której będzie pracował. To grupa niesamowitych pasjonatów, zawiązują się tam niesamowite przyjaźnie.

Wydaje mi się, że taki kandydat nie zdaje sobie sprawy, jak będzie wyglądało jego życie później. Bo na pewno będzie bardzo mocno odbiegać od doświadczeń chociażby filmowych, które ma, zanim zostanie żołnierzem.

W jednej odpowiedzi są obie strony tego rachunku. Rodzina płaci — i to ona niesie ciężar, nie tylko żołnierz. A po stronie zysków nie ma ani sprzętu, ani stopnia, tylko ludzie: zespół, w którym się przez lata pracuje.

Fundacja: „o tych, którzy stoją za sukcesem i spokojem każdego żołnierza”

Beata Tumidalska jest prezesem Fundacji „Wspieram cicho i skutecznie”, która działa przy Jednostce Wojskowej Komandosów od 2013 roku i pomaga rodzinom żołnierzy Wojsk Specjalnych. Około 60 procent jej wydatków trafia do dzieci żołnierzy. To perspektywa, w której widać, co się dzieje, kiedy oparcia zabraknie.

Służba w Wojskach Specjalnych jest ogromnym wyzwaniem dla młodego człowieka. Z perspektywy Fundacji ważne jest, aby każdy żołnierz pamiętał o wartościach zawartych w złożonej przysiędze — nie zapominając jednak o tych, którzy stoją za sukcesem i spokojem każdego żołnierza, czyli o rodzinie.

W tej samej rozmowie padło zdanie skierowane wprost do drugiej strony — do partnerki albo partnera kogoś, kto właśnie zdał selekcję: „Wspieraj, ale nie zapominaj o sobie”.

Szef selekcji: tę rozmowę trzeba odbyć wcześniej

Mjr rez. Damian Matkowski „Matka” służył w dwóch zespołach bojowych JWK, kierował rocznym Kursem Szkolenia Bazowego, a służbę zakończył jako szef selekcji do zespołów bojowych Wojsk Specjalnych. Jego odpowiedź nie jest o rodzinie — jest o kalendarzu. I dlatego domyka tamte trzy.

Muszę na wstępie dodać, że selekcja nie zaczyna się pierwszego dnia selekcji i nie kończy ostatniego. Zaczyna się wiele miesięcy wcześniej i trwa przez całą służbę.

Myślę, że młody człowiek może nie doceniać tego, że na selekcji nie nadrobi się charakterem miesięcy zaniedbań.

Jeśli selekcja zaczyna się wiele miesięcy wcześniej, to w tych miesiącach mieści się nie tylko trening. Mieści się w nich także rozmowa w domu — bo to wtedy, a nie po przyjściu zaproszenia, ustala się, czy druga osoba na to pisze się razem.

To nie jest decyzja jednej osoby

Cztery głosy, cztery różne miejsca przy tej jednostce i jeden wspólny wniosek: bez oparcia w rodzinie i w zespole tej służby nie da się pogodzić z życiem. Dowódca stawia to jako warunek do przemyślenia przed złożeniem ankiety. Instruktor po siedemnastu latach mówi, że ciężar niesie rodzina. Fundacja, która trzynaście lat pomaga tym rodzinom, prosi, żeby o nich nie zapominać. Szef selekcji dodaje, że na tę rozmowę jest konkretny moment i jest nim „wiele miesięcy wcześniej”.

Warto zauważyć, czego w tych odpowiedziach nie ma. Nie ma kondycji, norm ani sprzętu — rzeczy, o które kandydaci pytają najczęściej. Nie dlatego, że są nieistotne; dlatego, że są najłatwiejsze do nadrobienia i każdy z rozmówców to wie.

Praktyczny wniosek jest prozaiczny. Zanim policzysz, ile brakuje ci do normy, policz, ile masz czasu — i odbądź tę rozmowę w domu. Jeśli decyzja ma być wspólna, to druga osoba musi wiedzieć, na co się pisze: na wysoką dyspozycyjność, ciągłe szkolenie i częste rozłąki, wymienione przez dowódcę po kolei.

Resztę da się policzyć. Gdzie dziś jesteś wobec norm, pokażą nasze kalkulatory sprawnościowe; od czego zacząć i w jakiej kolejności — przewodnik przygotowania do selekcji. O tym, co w tej służbie obciąża najbardziej, a co widać najsłabiej, piszemy osobno w materiale o psychologii selekcji.

Źródła

Wypowiedzi pochodzą z rozmów przeprowadzonych na 65-lecie JW 4101 i 15-lecie Jednostki Wojskowej Komandosów, zebranych między sierpniem a wrześniem 2026 roku i publikowanych w brzmieniu autoryzowanym przez rozmówców. Odpowiedzi Krystiana Wójcika, Fundacji „Wspieram cicho i skutecznie” i mjr. rez. Damiana Matkowskiego padły na to samo pytanie, zadane każdemu osobno w identycznym brzmieniu. Wypowiedzi płk. Marcina Suszki pochodzą z naszego wywiadu z dowódcą jednostki. Zdjęcie: Daniel Dmitriew, materiały Fundacji „Wspieram cicho i skutecznie”, publikowane za jej zgodą.


To materiał zamykający cykl rozmów na 65-lecie JW 4101 i 15-lecie Jednostki Wojskowej Komandosów.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się