🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
JWK

„Bądź absolutnie uczciwy wobec siebie”. Wywiad z dowódcą JWK płk. Marcinem Suszko

JWK ·

„Bądź absolutnie uczciwy wobec siebie”. Wywiad z dowódcą JWK płk. Marcinem Suszko

Ekskluzywny wywiad SilentHeroes z dowódcą Jednostki Wojskowej Komandosów płk. Marcinem Suszko: o etosie, selekcji i tym, kogo naprawdę szuka Lubliniec.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 22 min czytania |

65 lat od sformowania protoplasty i 15 lat pod nazwą Jednostka Wojskowa Komandosów. W roku podwójnego jubileuszu (Jednostka powstała w 1961 r., a pod obecną nazwą działa od 1 października 2011 r.) na pytania SilentHeroes odpowiedział dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów – o tym, co w Lublińcu niezmienne od 1961 roku, kogo naprawdę szuka selekcja i jaką jedną radę powinien usłyszeć każdy, kto za pół roku stanie na jej starcie.

Rozmowa otwiera nasz cykl na Święto Jednostki Wojskowej Komandosów – publikujemy go do 8 października.

Płk Marcin Suszko jest absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu, związany z Lublińcem od 2004 roku. Ma za sobą siedem misji poza granicami kraju – dwie w Iraku i pięć w Afganistanie. W Jednostce przeszedł drogę od dowódcy grupy specjalnej, przez zastępcę dowódcy, po dowódcę zespołu bojowego; służył też w Dowództwie Komponentu Wojsk Specjalnych w Krakowie. Dowodzenie JWK objął 11 grudnia 2023 r., zastępując płk. Wojciecha Danisiewicza.

Zdjęcia: Daniel Dmitriew / Jednostka Wojskowa Komandosów.

Bądź absolutnie uczciwy wobec siebie i wobec innych. W JWK nie przetrwa ani człowiek, który oszukuje zespół, ani ten, który oszukuje samego siebie.

płk Marcin Suszko, Dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów

Tradycja i standard

Operatorzy JWK z noktowizją na stadionie
Operator przyszłości: technologia zwiększa możliwości, ale nie zastąpi charakteru · fot. Daniel Dmitriew / Jednostka Wojskowa Komandosów

Najważniejsze z tej części: Kryteria oceny kandydata są niezmienne od 1961 roku: determinacja, wierność przysiędze, lojalność i gotowość do poświęcenia. Nowoczesny trening podniósł poziom przygotowania fizycznego, ale zbudował też mit, że sprawność gwarantuje sukces – tymczasem selekcja „weryfikuje przede wszystkim charakter, odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania w zespole pod długotrwałą presją”.

Redakcja Silent Heroes: W roku dwóch ważnych rocznic – 65 lat od powstania protoplasty Jednostki i 15 lat JWK – dużo mówi się o historii. Jakie cechy i wartości, obecne od czasów 1. Samodzielnego Batalionu Szturmowego, pozostają niezmienne w ocenie kandydatów także dziś?

Płk Marcin Suszko, Dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów: Od czasów sformowania 1. Samodzielnego Batalionu Szturmowego w 1961 roku niezmienne pozostają podstawowe wartości: absolutna determinacja w dążeniu do celu, wierność złożonej przysiędze, lojalność wobec towarzyszy broni oraz gotowość do największego poświęcenia. Dla nas komandos to nie tylko wyszkolony żołnierz, ale przede wszystkim człowiek o silnym charakterze – honorowy, odpowiedzialny i gotowy działać w interesie zespołu nawet w najtrudniejszych warunkach. Te cechy stanowią rdzeń etosu Lublińca i są kluczowym elementem oceny każdego kandydata, niezależnie od zmieniających się czasów.

[Przypis redakcji: linia tradycji jednostki zaczyna się w 1961 r. od 1. Batalionu Szturmowego; nazwa „1. Samodzielny Batalion Szturmowy” funkcjonowała od 1964 r.]

Czym z perspektywy selekcji i szkolenia jest dziś „duch Lublińca”? Czy można go opisać jako konkretny zestaw postaw?

„Duch Lublińca” to coś więcej niż legenda – to żywa postawa, którą rozpoznajemy u najlepszych. To wewnętrzna siła pozwalająca przetrwać, gdy ciało i umysł krzyczą „dość”. To zestaw cech: nieustępliwość, pokora wobec zadania, braterska troska o kolegów i głęboka duma z przynależności do formacji. Operator Wojsk Specjalnych z prawdziwego zdarzenia nigdy nie zostawia swojego w potrzebie i znajduje w sobie rezerwy nawet wtedy, gdy inni już ich nie mają. Bardzo ważny jest również szacunek dla innych i rozumienie potrzeby ciągłego rozwoju.

Zostańmy przy tradycji, bo rok 2026 jest dla Lublińca wyjątkowy. Jak Jednostka zamierza uczcić tegoroczny, podwójny jubileusz – i co te obchody znaczą dla żołnierzy?

To przede wszystkim okazja do oddania szacunku wszystkim, którzy przez lata tworzyli historię Lublińca – zarówno tym, którzy nadal pełnią służbę, jak i tym, którzy budowali renomę Jednostki w poprzednich dekadach. Dla obecnych żołnierzy jubileusz jest przypomnieniem, że są częścią większej historii i że spoczywa na nich odpowiedzialność za kontynuowanie tradycji oraz utrzymanie najwyższych standardów służby.

Ta ciągłość ma też bardzo konkretny wymiar: oficerowie wywodzący się z Lublińca obejmowali w ostatnich latach najwyższe stanowiska w Siłach Zbrojnych. Co to mówi o Jednostce jako szkole dowódców?

To najlepszy dowód na to, że JWK rozwija nie tylko doskonałych specjalistów, ale również liderów przygotowanych do podejmowania odpowiedzialności na najwyższych szczeblach dowodzenia. Służba w Wojskach Specjalnych wymaga samodzielności, inicjatywy, umiejętności współpracy i podejmowania decyzji w sytuacjach o dużej złożoności. To kompetencje, które pozostają cenne niezależnie od zajmowanego stanowiska. Dla młodego żołnierza oznacza to możliwość rozwoju zarówno jako operatora, jak i przyszłego dowódcy.

Skoro etos i standardy trwają – co zmieniło się po drugiej stronie? Od formalnego powstania JWK minęło 15 lat. Jak w tym czasie zmienił się profil kandydata: jego przygotowanie, motywacja, wiedza o służbie oraz oczekiwania wobec niej?

Przez te 15 lat kandydaci stali się lepiej przygotowani fizycznie i mają znacznie szerszą wiedzę teoretyczną. Motywacja jest często bardziej świadoma – wielu przychodzi z realną refleksją nad służbą. Jednocześnie zauważamy więcej oczekiwań ukształtowanych przez media i popularną kulturę, co wymaga od nas dodatkowej pracy nad weryfikacją ich wyobrażeń o realiach służby w Wojskach Specjalnych. Mniejsze obycie z terenem pozamiejskim i bez komfortu zdobyczy cywilizacji również potrafi być wyzwaniem.

A patrząc w drugą stronę – jak, Pana zdaniem, zmieni się profil operatora i kandydata do JWK w perspektywie najbliższych 10-15 lat, biorąc pod uwagę rozwój technologii i charakter współczesnych konfliktów?

Operator przyszłości będzie musiał sprawnie funkcjonować w środowisku nasyconym nowoczesnymi technologiami – od systemów bezzałogowych, przez zaawansowane środki łączności, po narzędzia wspierające analizę informacji. To jednak nie oznacza, że zmienią się fundamenty naszej służby. Nadal będziemy szukać ludzi odpowiedzialnych, odpornych psychicznie, potrafiących samodzielnie myśleć i skutecznie działać w zespole. Technologia zwiększa możliwości żołnierza, ale nie zastąpi jego charakteru, doświadczenia ani umiejętności podejmowania właściwych decyzji pod presją.

Czy dostęp do nowoczesnych metod treningu, technologii i informacji podniósł jakość przygotowania kandydatów, czy też stworzył nowe błędne wyobrażenia o selekcji i służbie w Wojskach Specjalnych?

Zdecydowanie podniósł poziom przygotowania fizycznego i taktycznego. Kandydaci przyjeżdżają coraz lepiej wytrenowani. Niestety, równolegle pojawiły się nowe mity – wielu uważa, że wysoka sprawność automatycznie gwarantuje sukces. Tymczasem selekcja weryfikuje przede wszystkim charakter, odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania w zespole pod długotrwałą presją.

Skoro jesteśmy przy wyobrażeniach – jaki jeden mit na temat JWK chciałby Pan raz na zawsze sprostować?

Że do Wojsk Specjalnych trafiają wyłącznie ludzie o ponadprzeciętnej sprawności fizycznej. Wysoka forma jest konieczna, ale sama w sobie nie daje powodzenia. O tym, kto zostaje operatorem, decydują przede wszystkim charakter, odpowiedzialność, umiejętność współpracy i gotowość do wieloletniej, wymagającej służby.

Niejednokrotnie zdarzyło się, że kandydaci świetnie przygotowani kondycyjnie nie przechodzili selekcji, ponieważ zabrakło im odporności psychicznej, determinacji czy umiejętności funkcjonowania pod presją. Z drugiej strony byli też tacy, którzy na pierwszy rzut oka nie wyróżniali się ponadprzeciętną formą, ale mieli w sobie mentalność wojownika – wytrwałość, odporność na presję, umiejętność działania mimo zmęczenia i gotowość, by nie zrezygnować, kiedy robi się naprawdę trudno, w tych kryzysowych momentach. I to właśnie ta mentalność często okazuje się kluczowa.

Kim jest właściwy kandydat

Najważniejsze z tej części: Jednostka szuka dojrzałego „indywidualisty, który świetnie współpracuje w zespole”. Selekcja mierzy charakter w długotrwałym zmęczeniu, a instruktorzy najwięcej dowiadują się z zadań grupowych i pozornie „luźniejszych” momentów – stąd paradoks, w którym świetny sportowiec może odpaść, a mniej widowiskowy kandydat przechodzi.

Gdyby odłożyć na bok wyniki sprawnościowe, jak wygląda profil kandydata, którego naprawdę szukacie?

Szukamy człowieka dojrzałego emocjonalnie, odpowiedzialnego, zdyscyplinowanego wewnętrznie i inteligentnego. Kluczowe są: umiejętność oceny sytuacji, pokora, prawdziwa troska o zespół oraz odporność na stres. Najlepszy kandydat to ktoś, kto potrafi słuchać, wspierać innych i w decydującym momencie wziąć odpowiedzialność na siebie. Niezależny ale doskonale odnajdujący się w pracy zespołowej.

W jakim stopniu o powodzeniu decyduje umiejętność pracy w grupie – także gotowość do podporządkowania indywidualnej ambicji potrzebom zespołu?

To jeden z najważniejszych czynników. W JWK nie ma miejsca na indywidualnych bohaterów. Powodzenie misji zależy od spójności zespołu, dlatego gotowość do podporządkowania własnych ambicji celowi wspólnemu jest absolutnie kluczowa i weryfikowana na każdym etapie. Jednakże równoległe zachowanie własnej tożsamości i samodzielności jest niezbędne do rozwoju i działania w najtrudniejszych, złożonych sytuacjach.

Służba w JWK opiera się na zaufaniu i wzajemnej odpowiedzialności. Najlepszy operator to ten, na którym koledzy i przełożeni mogą polegać w każdej sytuacji.

płk Marcin Suszko o właściwym nastawieniu na starcie selekcji

Kreatywność i nieszablonowe myślenie zwykle nie kojarzą się ludziom z wojskową dyscypliną. Dlaczego w Wojskach Specjalnych potrzebne są jednocześnie ścisłe procedury oraz zdolność samodzielnego, twórczego rozwiązywania problemów?

Ścisłe procedury dają ramy bezpieczeństwa i skuteczności w chaosie walki. Jednak współczesne pole walki jest dynamiczne i niepewne – dlatego operator musi umieć działać kreatywnie, gdy standardowe rozwiązania przestają wystarczać. Łączymy dyscyplinę z inicjatywą – to cecha najlepszych żołnierzy jednostek specjalnych.

Niepewność i dynamicznie zmieniająca się sytuacja mogą generować stres. Co w takim razie w praktyce oznacza „wysoka odporność na stres”? Czy bardziej chodzi o niewzruszoność, czy o zdolność do racjonalnego działania?

Chodzi przede wszystkim o zdolność zachowania jasności umysłu, skutecznej komunikacji i podejmowania racjonalnych decyzji mimo skrajnego zmęczenia, presji i niepewności. Nie chodzi o bycie „nieczłowiekiem”, lecz o kontrolowanie emocji i działanie na korzyść zespołu nawet w najtrudniejszych warunkach.

Jak już jesteśmy przy kontrolowaniu emocji, co obecnie częściej eliminuje kandydatów: niedostateczne przygotowanie fizyczne, nieumiejętne zarządzanie własnym organizmem, błędy w nawigacji i organizacji działania czy trudności mentalne?

Najczęściej decyduje nie jeden czynnik, lecz ich połączenie. W pierwszych dniach selekcji największym wyzwaniem okazują się niewystarczające przygotowanie fizyczne, niedoleczone kontuzje oraz brak umiejętności właściwego zarządzania własnym organizmem podczas długotrwałego wysiłku. Jednocześnie narastające zmęczenie, brak snu i presja kolejnych zadań weryfikują odporność psychiczną oraz determinację. O powodzeniu decyduje zdolność do utrzymania sprawności fizycznej i mentalnej przez cały czas trwania selekcji.

Skąd więc bierze się znany paradoks selekcji: bardzo sprawny kandydat może odpaść, a osoba mniej widowiskowa sportowo potrafi przejść cały proces?

Selekcja nie ocenia wyłącznie sprawności fizycznej. Przede wszystkim weryfikuje sposób działania kandydata w warunkach długotrwałego zmęczenia, presji i niepewności, ponieważ to właśnie wtedy najlepiej ujawniają się charakter, odpowiedzialność, determinacja oraz umiejętność współpracy. Instruktorzy obserwują kandydatów od pierwszych chwil, zwracając uwagę nie tylko na wykonanie zadań, ale również organizację pracy, dbałość o sprzęt i postawę wobec innych. W uzasadnionych przypadkach obraz ten uzupełniają także informacje z dotychczasowej służby lub pracy.

Ujawniają prawdziwą hierarchię jego wartości – czy jest w stanie myśleć kategoriami „my” zamiast „ja”, czy potrafi zachować dyscyplinę i lojalność, gdy nikt nie patrzy. Tego nie pokażą żadne standardowe testy sprawnościowe.

płk Marcin Suszko o tym, co o kandydacie mówią zmęczenie i presja

Jaki element selekcji kandydaci najczęściej bagatelizują, a dla instruktorów jest szczególnie ważnym źródłem informacji?

Często bagatelizują zadania grupowe oraz okresy regeneracji i pozornie „luźniejsze” momenty. Dla nas są to kluczowe obserwacje pokazujące prawdziwą postawę kandydata.

Jak odróżniacie zdrową determinację od brawury?

Zdrowa determinacja łączy się z rozsądną oceną ryzyka, troską o zespół i dbałością o własny organizm. Brawura to ignorowanie sygnałów zmęczenia, zdrowia lub potrzeb kolegów w imię pokazania swojej „twardości”.

Drogi do Jednostki

Nurkowie JWK z aparaturą oddechową pod wodą
„Skuteczność Jednostki zależy nie tylko od operatorów” · fot. Daniel Dmitriew / Jednostka Wojskowa Komandosów

Najważniejsze z tej części: Wielość ścieżek to elastyczność, nie chaos – „o sukcesie nie decyduje sposób wejścia do Jednostki, lecz postawa, zaangażowanie i gotowość do ciągłego rozwoju”. Wszystkie drogi kończą się identycznymi wymaganiami, a Jednostka to nie tylko operatorzy: bez łączności, informatyki, medycyny i logistyki nie ma powodzenia zadań.

Krajobraz rekrutacji do Wojsk Specjalnych zmienia się na naszych oczach. Czy z perspektywy Dowódcy ta wielość dróg pomaga kandydatom, czy raczej ich gubi — i którą ścieżkę poleciłby Pan osobie zupełnie spoza wojska, która myśli o służbie w Lublińcu?

Mnogość ścieżek daje kandydatom większą elastyczność i możliwość wyboru drogi najlepiej odpowiadającej ich doświadczeniu oraz sytuacji życiowej. Dla osoby spoza wojska najważniejsze jest świadome określenie celu i konsekwentne przygotowanie się do służby. Niezależnie od wybranej ścieżki wszyscy trafiają ostatecznie do tego samego miejsca – rzetelnej weryfikacji swoich predyspozycji. O sukcesie nie decyduje sposób wejścia do Jednostki, lecz postawa, zaangażowanie i gotowość do ciągłego rozwoju.

JWK prowadzi w ramach DZSW wyłącznie szkolenie specjalistyczne. Czym w praktyce różni się kandydat, który trafia do Was tą drogą, od uczestnika kursu JATA — i jak sprawdzają się dotychczasowi absolwenci ścieżki „z cywila do komandosa”?

Każda z tych ścieżek prowadzi do tego samego celu i kończy się identycznymi wymaganiami wobec kandydata. Różnice dotyczą przede wszystkim doświadczeń, z jakimi kandydaci rozpoczynają szkolenie. Osoby trafiające do nas bez wcześniej odbytej służby wojskowej muszą błyskawicznie przejść proces adaptacji, przyswajając wojskowe realia, natomiast często rekompensują dodatkowy wysiłek dużą motywacją, w tym do nauki. Nasze doświadczenia pokazują, że wcześniejsza droga nie przesądza o powodzeniu. Ostatecznie liczy się to, jak kandydat wykorzysta swój potencjał podczas szkolenia.

JWK stale poszukuje również specjalistów do Zespołów Wsparcia i Zabezpieczenia. Co powiedziałby Pan osobom, które nie widzą siebie w roli operatora?

Skuteczność Jednostki zależy nie tylko od operatorów. Równie istotną rolę odgrywają specjaliści odpowiedzialni za łączność, informatykę, zabezpieczenie medyczne, logistykę, transport czy obsługę nowoczesnych systemów. To służba wymagająca wysokich kompetencji i odpowiedzialności, mająca bezpośredni wpływ na powodzenie realizowanych zadań. Nie każdy musi być operatorem, aby mieć realny udział w sukcesach Jednostki.

W tym roku po raz pierwszy w zawodach M.I.R.O.N. mogą wystartować osoby cywilne. Skąd ta decyzja i co udział w memoriale może dać przyszłemu kandydatowi?

Memoriał M.I.R.O.N. jest przede wszystkim wyrazem pamięci o naszych poległych kolegach, ale także okazją do promowania wartości, które od lat budują środowisko Wojsk Specjalnych. Otwarcie zawodów dla osób cywilnych pozwala uczestnikom lepiej poznać charakter tej służby i sprawdzić siebie w wymagających warunkach. Dla wielu kandydatów może być to pierwszy kontakt z atmosferą współpracy, odpowiedzialności i wysiłku, z jakimi spotkają się później podczas selekcji.

Selekcja w praktyce

Kandydaci na selekcji do JWK w podporze, w deszczu
Selekcja weryfikuje charakter w długotrwałym zmęczeniu · fot. Daniel Dmitriew / Jednostka Wojskowa Komandosów

Najważniejsze z tej części: Kandydatki służą w Jednostce w zespołach dowodzenia i zabezpieczenia, oceniane według tych samych zasad; w Zespołach Bojowych kobiety nie pełnią służby. Formalna granica wieku dla ZB to około 40 lat, ale największe szanse mają kandydaci do 25-33 roku życia. Powrót po nieudanej selekcji sam w sobie nie jest ani zaletą, ani wadą – liczy się to, co zrobiłeś z czasem między próbami.

Czy na selekcjach pojawiają się kandydatki i jak radzą sobie z tym sprawdzianem?

Kandydatki biorą udział w postępowaniach kwalifikacyjnych do służby w Jednostce Wojskowej Komandosów na stanowiskach w Zespołach Dowodzenia i Zabezpieczenia. W ramach tego procesu przechodzą procedurę podstawową, grę terenową obowiązującą wszystkich kandydatów do tych zespołów. Są oceniane według tych samych zasad i bardzo często potwierdzają, że odpowiednie przygotowanie, motywacja oraz odporność psychiczna mają większe znaczenie niż stereotypowe wyobrażenia o służbie.

Należy jednak wyraźnie rozróżnić ścieżki służby. Kandydaci do Zespołów Bojowych przechodzą rozszerzony proces selekcji, obejmujący dodatkowe wymagania właściwe dla operatorów Wojsk Specjalnych. Obecnie kobiety pełnią służbę w Jednostce Wojskowej Komandosów jako specjaliści w obszarach wsparcia i zabezpieczenia, natomiast nie pełnią służby w Zespołach Bojowych.

Mamy jasność co do płci, a jak z wiekiem? Mówi się, że górna granica wieku dla kandydatów do Zespołów Bojowych to około 40 lat. Czy pamięta Pan „późne” wejścia do Jednostki?

W praktyce rzeczywiście przyjmuje się, że około 40 roku życia jest to już górna granica wieku dla kandydatów do Zespołów Bojowych. Nie oznacza to jednak, że jest to wiek optymalny do rozpoczęcia takiej służby. Największe szanse mają osoby do około 25-33 roku życia, dobrze zmotywowane, odpowiednio przygotowane fizycznie i psychicznie oraz gotowe na wymagający proces selekcji i szkolenia. Wiek jest jednym z czynników, ale ostatecznie o powodzeniu decyduje spełnienie wszystkich wymagań zdrowotnych, psychofizycznych i szkoleniowych oraz determinacja kandydata.

Czasem jednak czegoś z tej listy zabraknie. Jak instruktorzy patrzą na kandydata, który wraca na selekcję po wcześniejszej porażce?

Powrót sam w sobie nie jest ani zaletą, ani wadą. Najważniejsze jest to, czy kandydat wyciągnął wnioski z poprzedniej próby i właściwie wykorzystał czas na przygotowanie. Jeżeli wraca silniejszy fizycznie, dojrzalszy i lepiej świadomy swoich słabych stron, świadczy to o determinacji oraz umiejętności uczenia się na własnych doświadczeniach.

Świadomość słabych stron najlepiej budować w terenie. Po to powstała preselekcja? Co udział w niej mówi Wam — oraz samym kandydatom?

Preselekcja pozwala kandydatom zweryfikować poziom własnego przygotowania jeszcze przed przystąpieniem do właściwej selekcji. Dla nas jest okazją do pokazania rzeczywistych wymagań oraz udzielenia wskazówek dotyczących dalszego rozwoju. Dzięki temu wielu kandydatów podejmuje bardziej świadomą decyzję o kolejnym kroku.

Wspomniał Pan o pokazywaniu rzeczywistych wymagań. Które środowiska dają najlepszy fundament pod selekcję, a które budują mylne nawyki?

Nie ma jednej drogi prowadzącej do Wojsk Specjalnych. Dobre podstawy dają zarówno sporty wytrzymałościowe i wymagające współpracy, jak i odpowiedzialna służba wojskowa czy praca zawodowa, w których na co dzień podejmuje się decyzje pod presją. Jednocześnie doświadczenie pokazuje, że nadmierna specjalizacja bywa pułapką. Selekcja premiuje wszechstronność, pokorę i gotowość do ciągłego uczenia się.

Poza sprawnością: jakie cywilne kompetencje realnie podnoszą wartość kandydata?

Każda umiejętność, która może zwiększyć możliwości zespołu, jest cenna. Szczególnie przydatne są języki obce, kompetencje medyczne, informatyczne, techniczne czy doświadczenie w obsłudze dronów lub w środowisku międzynarodowym. Są to jednak atuty uzupełniające. Fundamentem nadal pozostają predyspozycje psychiczne, odpowiedzialność i gotowość do służby.

Żołnierze JWK z mapą i busolą
Mapa i busola pozostają podstawową kompetencją · fot. Daniel Dmitriew / Jednostka Wojskowa Komandosów

A co z umiejętnością pracy z mapą i busolą? Przydaje się jeszcze w epoce nawigacji satelitarnej?

Nowoczesne systemy nawigacyjne są dziś powszechne, ale żołnierz musi być przygotowany również na sytuacje, w których nie będzie mógł z nich korzystać. Dlatego umiejętność pracy z mapą i busolą pozostaje jedną z podstawowych kompetencji, które warto rozwijać niezależnie od postępu technologicznego.

Od selekcji do „bazówki”

Najważniejsze z tej części: Przejście selekcji to dopiero bilet wstępu – rzeczywisty potencjał weryfikuje wielomiesięczne szkolenie bazowe, a najtrudniejsze okazuje się utrzymanie koncentracji i dyscypliny na długim dystansie.

Przejście selekcji jest tylko biletem wstępu. Co dla większości osób okazuje się najtrudniejsze po rozpoczęciu szkolenia bazowego?

Najtrudniejsze jest utrzymanie wysokiej koncentracji i dyscypliny przez wiele miesięcy – rygor, odpowiedzialność za detale, długotrwała monotonia niektórych elementów oraz ciągła presja zespołu.

Jak budujecie żołnierza, który jest równocześnie zdyscyplinowany, samodzielny, odpowiedzialny i zdolny do podejmowania właściwych decyzji bez ciągłego prowadzenia?

Poprzez stopniowe przekazywanie coraz większej odpowiedzialności. Zaczynamy od ścisłego wykonywania poleceń, a kończymy na poziomie, w którym żołnierz potrafi samodzielnie planować, decydować i dowodzić małymi elementami.

Na ile szkolenie bazowe weryfikuje cechy dostrzeżone podczas selekcji, a na ile dopiero wtedy ujawnia rzeczywisty potencjał człowieka?

Selekcja pokazuje potencjał i podstawowe cechy. To szkolenie bazowe weryfikuje, czy ten potencjał jest rzeczywisty i czy kandydat jest w stanie rozwijać go systematycznie przez dłuższy czas.

Rady dla kandydatów

Najważniejsze z tej części: Zanim wyślesz ankietę, uczciwie oceń motywację, gotowość do wieloletnich wyrzeczeń i konsekwencje dla rodziny. A jedna rada ponad wszystkie: absolutna uczciwość wobec siebie i zespołu.

Kandydaci często skupiają się na biegu, marszu z obciążeniem czy sile, ale zaniedbują inne elementy. Co powinni uczciwie ocenić u siebie jeszcze przed zgłoszeniem?

Powinni szczerze ocenić swoją motywację, gotowość do wieloletniego poświęcenia, konsekwencje dla życia rodzinnego oraz prawdziwą determinację do służby, a nie tylko do krótkiego „testu”.

Skoro mowa o rzetelnym przygotowaniu – czy są książki lub materiały, które poleciłby Pan każdemu kandydatowi przed selekcją?

Zdecydowanie warto poznać historię Jednostki Wojskowej Komandosów i Wojsk Specjalnych oraz korzystać z wiarygodnych materiałów dotyczących procesu rekrutacji i szkolenia. Taka wiedza pozwala lepiej zrozumieć specyfikę służby i uniknąć wielu błędnych wyobrażeń. Trzeba jednak pamiętać, że żadna lektura nie zastąpi własnej pracy, systematycznego przygotowania i właściwej motywacji.

Wiedza z wiarygodnych źródeł to jedno, wyobrażenia z ekranu drugie. Czy spotyka się Pan z kandydatami, którzy przychodzą bardziej po obraz służby znany z filmów, mediów społecznościowych i gier? Jak skorygować takie oczekiwania?

Tak, spotykamy się z tym regularnie. Korygujemy je pokazując prawdziwy obraz służby – dużo ciężkiej, żmudnej pracy, wyrzeczeń i codziennego doskonalenia, wykonywania najbardziej odpowiedzialnych zadań bez rozgłosu i fanfar, a znacznie mniej hollywoodzkiego heroizmu na pokaz.

Właśnie. Służba to także wyrzeczenia. Co oznacza dla kandydata świadoma decyzja o służbie w Wojskach Specjalnych – zwłaszcza w kontekście życia rodzinnego?

To decyzja o zupełnie innym stylu życia – wysokiej dyspozycyjności, ciągłym szkoleniu, częstych rozłąkach i świadomości, że służba wymaga wyrzeczeń nie tylko od żołnierza, ale także od jego najbliższych.

Wspomniał Pan o wyrzeczeniach najbliższych – jak Jednostka na co dzień wspiera rodziny żołnierzy?

Mamy świadomość, że służba w Wojskach Specjalnych angażuje nie tylko żołnierza, ale również jego najbliższych. Dlatego staramy się utrzymywać stały kontakt z rodzinami, organizujemy przedsięwzięcia integracyjne i zapewniamy wsparcie w sytuacjach, które tego wymagają. Silna rodzina jest jednym z filarów stabilnej i skutecznej służby.

Na koniec: gdyby miał Pan przekazać jedną najważniejszą radę osobie, która za pół roku stanie do selekcji – radę niezwiązaną z bieganiem, siłownią ani dietą – co by to było?

Bądź absolutnie uczciwy wobec siebie i wobec innych. W JWK nie przetrwa ani człowiek, który oszukuje zespół, ani ten, który oszukuje samego siebie. Charakter i wiarygodność to fundament zdrowej służby w Zespole Bojowym.

Dowódca mówi, że sama sprawność nie wystarczy – ale bez niej nie ma o czym rozmawiać. Sprawdź swoje wyniki w kalkulatorze norm JWK.

Od redakcji: co z tych odpowiedzi powinien zapamiętać kandydat

Przez całą rozmowę z Dowódcą JWK biegnie jedna nić: sprawność fizyczna otwiera drzwi, ale o wszystkim dalej decyduje charakter. Selekcja – jak mówi płk Suszko – „weryfikuje przede wszystkim charakter, odporność psychiczną i umiejętność funkcjonowania w zespole pod długotrwałą presją”, a kandydaci najczęściej bagatelizują właśnie to, co instruktorzy obserwują najuważniej: zadania grupowe i pozornie „luźniejsze” momenty. Jeśli szykujesz się do Lublińca, przeczytaj ostatni blok rad jeszcze raz – powoli.

Dziękujemy Panu Pułkownikowi oraz Jednostce Wojskowej Komandosów za czas i otwartość. Odpowiedzi są autoryzowane; redakcja wprowadziła wyłącznie korektę techniczną i interpunkcyjną. Śródtytuły oraz pytania pochodzą od redakcji SilentHeroes.

Rok podwójnego jubileuszu

Ta rozmowa powstała w roku, w którym Lubliniec obchodzi 65 lat tradycji i 15 lat pod nazwą Jednostka Wojskowa Komandosów. Kalendarium od 1961 roku, etos, Kredo Komandosa i kalkulator norm sprawnościowych zebraliśmy w jednym miejscu.

Zobacz stronę Święta Jednostki →

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się