🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

Navy SEALs – skąd się wzięli i dlaczego BUD/S to jeszcze nie Trident

HISTORIA I PAMIĘĆ ·

Navy SEALs – skąd się wzięli i dlaczego BUD/S to jeszcze nie Trident

Tomasz „Drago” Dzieran siedział w PRL za ulotki Solidarności, a później służył w Navy SEALs i szkolił kandydatów. W polskich publikacjach branżowych jest opisywany jako pierwszy Polak w tej formacji.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 18 min czytania |

W piątek rano złożył przysięgę. Po południu wziął ślub. W poniedziałek ruszył na szkolenie podstawowe, które ukończył z najlepszą lokatą w kompanii. Miał trzydzieści jeden lat.

Niespełna dekadę wcześniej siedział w polskim więzieniu za kolportowanie ulotek Solidarności. Tomasz „Drago” Dzieran służył w Navy SEALs przez dwadzieścia lat, a potem szkolił kolejnych kandydatów. W polskiej prasie branżowej opisywany jest jako pierwszy Polak w tej formacji.

Zanim przejdziemy do jego służby, wyjaśnijmy, do jakiej formacji trafił. Navy SEALs nie wyrośli z piechoty szturmowej. Ich historia zaczyna się w wodzie.

Najpierw była woda, nie walka

Noc przed desantem. Do brzegu, na który rano wejdzie piechota, zbliża się niewielka grupa płetwonurków. Sprawdzają głębokość i dno, szukają przeszkód podwodnych i zapór, a tam, gdzie trzeba, przygotowują przejście dla sił desantowych. To, co zdążą zrobić przez jedną noc, przekłada się rano na straty albo ich brak.

Ci ludzie nazywali się Underwater Demolition Teams i to od nich, a nie od jakiejkolwiek jednostki szturmowej, Naval Special Warfare Command liczy dziś swój rodowód. Oficjalna linia dziedziczenia zaczyna się w 1942 roku od zwiadowców Scouts and Raiders, rok później dochodzą saperzy morscy z Naval Combat Demolition Units, a w 1944 właśnie UDT.

To tłumaczy resztę. W przypadku UDT podstawowym zadaniem nie było prowadzenie walki ogniowej, tylko rozpoznanie przeszkód i przygotowanie podejścia dla desantu. Kompetencje UDT stały się jednym z fundamentów formacji, która z czasem rozwinęła również działania bezpośrednie, rozpoznanie specjalne, operacje w głębi lądu i zdolności spadochronowe.

Styczeń 1962. Nowa nazwa dla starego rzemiosła

W styczniu 1962 roku Marynarka powołała pierwsze zespoły SEA-AIR-LAND: morze, powietrze, ląd. Nowa formacja, ale nie nowi ludzie. Trzon kadrowy dali płetwonurkowie UDT, a przy budowie jednostki wykorzystano ich doświadczenia.

Zmieniło się to, czego od nich oczekiwano. Do działań pod wodą dołączono rozpoznanie w głębi terytorium przeciwnika, działania nieregularne i szkolenie sił sojuszniczych. Równolegle rosło zaplecze łodziowe, a jego linia organizacyjna jest dłuższa, niż sugeruje dzisiejsza nazwa. Naval Special Warfare wywodzi je od Boat Support Units, z których pierwszą sformowano w lutym 1964 roku. Od 1978 do 2002 roku dowództwami dla Special Boat Units były Special Boat Squadrons, a nazwa Special Boat Teams pojawiła się dopiero w październiku 2006 roku, razem ze specjalnością Special Boat Operator. Zapewniają morski transport, mobilność i wsparcie. W zależności od zadania mogą przerzucać ludzi, prowadzić ewakuację, rozpoznanie i osłonę. W popularnych opowieściach o SEAL-sach mówi się o nich znacznie rzadziej, choć w wielu operacjach to one dają mobilność, osłonę i możliwość wejścia od strony wody.

Wietnam. Skąd wzięli się „ludzie o zielonych twarzach”

Wietnam rozwinął i utrwalił sposób działania, który do dziś uchodzi za ich znak firmowy: małe grupy, wejście od wody, uderzenie w nocy, wyjście przed świtem. Delta Mekongu nadawała się do tego idealnie, bo siecią kanałów można było podpłynąć tam, gdzie regularny oddział szedłby godzinami przez otwarty teren.

Przezwisko wymyślił przeciwnik. Jak podaje „Komandos”, określenie pojawiło się w zeznaniach jeńców: Wietkong mówił o komandosach „ludzie o zielonych twarzach”, od farb maskujących.

Wtedy zaczęła się też legenda, a razem z nią rachunek. Wiosną 1972 roku okręt podwodny USS „Grayback” przerzucił elementy SEAL Team One i UDT 11 do operacji o kryptonimie Thunderhead: próby odbioru amerykańskich jeńców uciekających z Wietnamu Północnego. Operacja się nie powiodła, a 6 czerwca 1972 roku zginął jej dowódca, por. Melvin „Spence” Dry. Jest uznawany za ostatniego SEAL-a poległego w tej wojnie. To historia bardziej o błędach i ich konsekwencjach niż o brawurze, więc opowiemy ją osobno.

Siedem dni w błocie

Amerykanie znali szlaki, którymi szło zaopatrzenie dla Wietkongu, i nie potrafili ich przeciąć. Odpowiedzią była stała obserwacja dróg wodnych pod kryptonimem „Listening Post”.

Grupa wchodziła w teren na siedem dni. Kryjówka znajdowała się kilka metrów od przeprawy, przez którą przechodzili żołnierze przeciwnika. Przez cały ten czas nie wolno było zrobić nic, co zdradzi obecność. Zadanie brzmiało: policzyć ludzi, sprzęt, amunicję i worki ryżu, żeby odtworzyć rytm dostaw. Ogień otwierali, gdy układ sił był korzystny, a gdy przewaga przeciwnika była zbyt duża, wzywali lotnictwo szturmowe. Pentagon, jak podaje „Komandos”, oceniał skuteczność tych działań wysoko.

Decydowała nie celność, tylko cierpliwość: tydzień bezruchu przy przeciwniku na wyciągnięcie ręki, dla notesu z liczbami. To nie daje kinowego widowiska i dlatego rzadko trafia do popularnego obrazu tej formacji.

Uwaga na liczby. „Komandos” podaje, że w styczniu 1968 roku dowódca operacji morskich wyasygnował fundusze na powiększenie stanu do 38 oficerów i 195 marynarzy, po czym przechodzi do Oddziału SEAL 1 i jego pięciu plutonów. Liczba dotyczy więc najpewniej etatu jednego oddziału, nie całej formacji, bo drugi zespół działał na Atlantyku. Łączna skala i tak była liczona w setkach, nie w tysiącach.

1 maja 1983. Koniec UDT

Płetwonurkowie z 1944 roku nie zniknęli wraz z powstaniem SEAL-sów. UDT działały równolegle z zespołami SEAL aż do 1983 roku, czyli niemal cztery dekady od swojego utworzenia.

Koniec ma dokładną datę. 1 maja 1983 roku rozwiązano ostatnie zespoły UDT. UDT 11 przemianowano na SEAL Team 5, a UDT 21 na SEAL Team 4. Na bazie UDT 12 i 22 utworzono Swimmer Delivery Vehicle Team 1 i 2.

W oficjalnej osi czasu Naval Special Warfare rok 1983 figuruje jako data powstania SDV Teams. Nie powstały one w próżni. Zbudowano je na ludziach, doświadczeniu i podwodnych kompetencjach wcześniejszych zespołów.

Trident to nie BUD/S

W potocznym języku mówi się, że SEAL-em zostaje się po BUD/S. To niepełny obraz, a różnica to nie formalność, tylko kolejne miesiące szkolenia.

W uproszczeniu dzisiejsza ścieżka wygląda tak. Kandydaci przechodzą BUD/S (Basic Underwater Demolition/SEAL) w Naval Special Warfare Center. To pierwszy i bardzo wymagający etap, ten, który zna popkultura: piasek, zimna woda, kłody, Piekielny Tydzień. BUD/S nie jest jednak samym odsiewem, bo obejmuje też szkolenie wodne, nurkowe i lądowe. Nie kończy za to drogi do naszywki. Po nim przychodzi SEAL Qualification Training i dopiero jego absolwenci dostają Trident, a żołnierze korpusu szeregowych i podoficerów także specjalność Special Warfare Operator.

Zasada dla czytelnika jest prosta: ukończenie BUD/S to nie to samo co kwalifikacja SEAL.

Kurs numer 185, czyli jak Drago wrócił

Uwaga na epoki. Drago kończył szkolenie w marcu 1993 roku i jego droga nie była identyczna ze współczesną ścieżką opisaną wyżej. Nie przenosimy więc dzisiejszych nazw i procedur na realia początku lat dziewięćdziesiątych. To, co jego historia pokazuje, dotyczy czego innego: tego, że BUD/S odsiewa i że da się na niego wrócić.

Pierwszego podejścia w ogóle nie dokończył. Po trzech tygodniach zakażenie bakteryjne nogi odesłało go do szpitala, a jego samego zapisano na następny kurs, numer 185.

Szczegóły tego podejścia znamy z jego własnych relacji, przytoczonych w naszym profilu Drago. Zaczynał kurs w butach numer 44. W trakcie jednego z treningów zmasakrował sobie stopy tak, że przerzucił się na numer 47. Pytany, dlaczego nie zrezygnuje, odpowiadał:

Nie przyjechałem tutaj próbować zostać komandosem. Przyjechałem, żeby stać się komandosem SEAL. Nie jestem tu, żeby próbować. Ja nie próbuję. Mam zamiar stać się komandosem SEAL, chyba że mnie stąd za coś wykopią albo się załamię. Będę komandosem SEAL!

Szkolenie skończył w marcu 1993 roku i, według dostępnych biogramów, trafił do SEAL Team 2. Na szkolenie podstawowe szedł w wieku, który wielu kandydatom wydaje się już graniczny. W Navy SEALs służył dwadzieścia lat i odszedł ze służby w 2011 roku.

Co się dzieje po naszywce

Wracamy do dnia dzisiejszego. Część absolwentów trafia na dodatkowe dziewięć miesięcy szkolenia medycznego i zostaje medykami sił operacji specjalnych. Pozostali trafiają do pierwszego zespołu operacyjnego: SEAL Team albo SDV Team. Przydzieleni do SDV kończą jeszcze SDV School, po drodze do jednostki albo w ciągu trzech miesięcy od przybycia.

Potem szkolenie się nie kończy. Marynarka opisuje je jako proces ciągły i dodaje zdanie, które mówi o tej formacji więcej niż niejeden reportaż: wykwalifikowany SEAL z korpusu szeregowych i podoficerów „może się spodziewać, że resztę kariery spędzi w środowisku operacji specjalnych” (tłum. własne).

Ścieżka Drago wyglądała podobnie. Według relacji i biogramów służył w SEAL Team 2, potem w SEAL Team 4, a następnie szkolił kolejne roczniki SEAL-sów. Człowiek, który nie ukończył pierwszego podejścia do BUD/S, po latach szkolił kolejne roczniki kandydatów.

Morze, powietrze, ląd. Co to znaczy w praktyce

Zadania Naval Special Warfare zapisano w wewnętrznej instrukcji Marynarki (OPNAVINST 5450.221E). Sprowadzają się do utrzymywania gotowych do użycia sił morskich operacji specjalnych, takich, które da się przekazać dowódcom teatrów działań i użyć jako element szerszej kampanii.

Istotne jest słowo „element”. SEAL-si nie są armią w miniaturze. Ich morski rodowód pozostaje kluczowy i szczególnie wartościowi są tam, gdzie dostęp od strony wody daje przewagę. Morski rodowód nie ogranicza jednak ich działań do wybrzeża. W ostatnich dekadach zespoły wykonywały zadania również daleko od morza: w rozpoznaniu specjalnym, działaniach bezpośrednich i szkoleniu partnerów, zwykle jako część większej operacji. W Afganistanie od wybrzeża było bardzo daleko.

Reszta zależy od zaplecza. Bez zapewnionych środków przerzutu, wsparcia i ewakuacji nawet najlepiej wyszkolony zespół ma ograniczoną użyteczność operacyjną. Dotyczy to każdej morskiej jednostki specjalnej, także Formozy.

Strukturę spina Naval Special Warfare Command, powołane 16 kwietnia 1987 roku w Coronado, w tym samym roku co Dowództwo Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych (USSOCOM), którego jest morskim komponentem. Wcześniej amerykańskie siły specjalne były rozproszone po rodzajach sił zbrojnych i każdy traktował je jak własny dodatek. Polskie Wojska Specjalne przeszły tę samą drogę dwie dekady później.

Irak 2003. GROM i SEAL-si na platformach

W nocy rozpoczynającej operację w południowym Iraku koalicja uderzyła jednocześnie w kilka celów w Zatoce Perskiej. Operatorzy GROM opanowali platformę KAAOT, amerykańscy SEAL-si sąsiednią MABOT.

To nie było wsparcie ani udział w cudzej akcji. Dwa równoległe zadania o podobnym charakterze powierzono jednostkom dysponującym zdolnością do prowadzenia morskich operacji specjalnych i wejścia na obiekt od strony wody. Opisaliśmy to w tekstach o koalicyjnym planie południa i o samym zdobyciu platformy.

Uwaga na daty. W tej samej wojnie, ale rok później, pojawia się Drago. W rozmowie z „Polską Zbrojną” datuje to jednoznacznie: „Dostałem wezwanie, że mam pomóc zintegrować jednostki GROM i SEALs” – i mówi o 2004 roku. Nic nie wskazuje, by był tej nocy przy KAAOT czy MABOT, więc nie łączymy go z platformami. Jego rola była inna.

Człowiek, którego komunistyczna Polska wsadziła do więzienia i który po wyjściu wyemigrował do Stanów, znalazł się dwie dekady później pomiędzy amerykańskimi i polskimi komandosami jako ten, który tłumaczy jednym drugich. Wagę tego zadania oddaje jego własne zdanie, przytoczone przez „Polską Zbrojną”: „Nigdy jeszcze nie widziałem, by SEAL-si tak blisko współpracowali z jakąkolwiek obcą jednostką”. O samym GROM-ie mówił krótko: „profesjonalizm i wyszkolenie zrobiły wrażenie na każdym z nas”. Nasz wcześniejszy profil Drago podaje udział w ponad stu akcjach bezpośrednich, Brązową Gwiazdę za dzielność oraz przyznanego przez Polaków złotego Gromika, czyli najważniejszą odmianę odznaki GROM.

Radził im przy tym rzecz, której nie usłyszeliby od nikogo innego po amerykańskiej stronie. Jak wspominają operatorzy GROM na łamach czasopisma „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka”, Drago przestrzegał, żeby „uważać i nie pokazywać im [Amerykanom] za dużo, ponieważ skopiują i wyprodukują jako swoje”. Przykładem były polskie gumki do magazynków, sprzedawane potem po pięć dolarów za sztukę.

Formoza, czyli podobny problem po polsku

Formoza nie wywodzi się od UDT i nie jest polskim odpowiednikiem zespołu SEAL. Powstała jako odpowiedź na podobny problem operacyjny: jak dotrzeć do celu, do którego nie da się skutecznie wejść z lądu ani z powietrza. W obu przypadkach kluczową kompetencją od początku było działanie w środowisku morskim i podwodnym, a nie klasyczne podejście do celu z lądu.

Przekłada się to na praktykę, o czym pisaliśmy przy okazji wspólnych ćwiczeń Navy SEALs i Formozy. Wspólne szkolenie takich jednostek nie jest kurtuazją, tylko sprawdzeniem procedur, które w operacji koalicyjnej muszą do siebie pasować. Rok 2003 pokazał, po co.

Jest jeszcze ślad trzeci. Polscy operatorzy i cywile stają co pewien czas na starcie The Murph Challenge, treningu ku pamięci poległego SEAL-a, na który składają się biegi, podciągnięcia, pompki i przysiady. Amerykański rytuał pamięci przyjął się także u nas.

Cela, trójząb, dwa medale

Finał tej historii dobrze pokazuje skalę jego drogi.

Według „Polskiej Zbrojnej” urodził się i wychował w Łodzi na początku lat sześćdziesiątych. W latach osiemdziesiątych kolportował ulotki Solidarności. W 1982 roku został aresztowany i skazany na trzy lata więzienia. „Polska Zbrojna” podaje, że spędził ponad półtora roku w komunistycznym więzieniu w Hrubieszowie. Po wyjściu dostał łatkę wroga systemu i bilet w jedną stronę. W grudniu 1984 roku wylądował w Stanach z niewielką sumą w kieszeni i zaczął od zamiatania podłóg w szkole. Potem był sklep z częściami, potem praca mechanika w serwisie Mercedesa, dom, samochód.

W 1991 roku dostał obywatelstwo i tego samego roku zaczęła się wojna w Zatoce Perskiej. Tłumaczył to później prosto: „przyjechałem do Ameryki nie mając nic, teraz za to mam wszystko i zawdzięczam to Ameryce i obywatelom amerykańskim”. Chciał iść do piechoty. Odwiedli go SEAL-si poznani w klubie spadochronowym, mówiąc, że w piechocie się zanudzi. Nazajutrz wycofał papiery z armii i złożył je w marynarce. Dalszy ciąg tej historii prowadzi przez kurs 185, SEAL Team 2 i służbę instruktorską.

29 października 2024 roku otrzymał Złoty Medal Wojska Polskiego, przyznany przez wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, a wręczony przez szefa Sztabu Generalnego gen. Wiesława Kukułę. Amerykańskie Dowództwo Operacji Specjalnych pogratulowało wtedy „emerytowanemu SEAL-sowi” lat służby u boku sojusznika. W marcu 2026 roku, w budynku warszawskiej PAST-y, dostał medal Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej „za wszystko, co zrobił dla Polski”. Wręczył mu go powstaniec warszawski, żołnierz Szarych Szeregów, kpt. hm. Janusz Komorowski ps. „Antek”.

Człowiek, którego jedna Polska skazała na trzy lata, został odznaczony przez drugą i przez tych, którzy walczyli o to, żeby ta druga w ogóle istniała.

Co z tego zostaje

Navy SEALs należą do najbardziej rozpoznawalnych jednostek specjalnych świata i to jest zarazem ich siła, i źródło nieporozumień na ich temat. Ta formacja wyrosła z saperów podwodnych, nie z piechoty. Ukończenie BUD/S to jeszcze nie kwalifikacja SEAL. A bez środków przerzutu, wsparcia i ewakuacji żadna morska jednostka specjalna nie działa, ani amerykańska, ani polska.

Polski wątek w tej historii nie jest przypisem. W marcu 2003 roku GROM i Navy SEALs wykonali równoległe zadania na dwóch terminalach naftowych w Zatoce Perskiej: Polacy opanowali KAAOT, Amerykanie MABOT. A rok później między jednymi a drugimi stanął człowiek, który dwie dekady wcześniej siedział w celi za ulotki.

Polskich płetwonurków bojowych mamy własnych

SEAL-si wyrośli z saperów podwodnych. Formoza powstała jako odpowiedź na podobny problem operacyjny: jak wejść na obiekt, do którego nie da się skutecznie dotrzeć z lądu ani z powietrza. FORMOZA – kompletny zestaw 2 ebooków pokazuje jednostkę od środka: historia, etos i wyposażenie w części 1, cała ścieżka rekrutacji do JW 4026 w części 2.

Zobacz zestaw FORMOZA →

Najczęstsze pytania

Kto był pierwszym Polakiem w Navy SEALs?

Tak opisywany jest Tomasz „Drago” Dzieran, więzień polityczny PRL skazany w 1982 roku za kolportowanie ulotek Solidarności, który wyemigrował do USA w 1984 roku. Szkolenie ukończył w marcu 1993 roku i służył w Navy SEALs przez dwadzieścia lat, do 2011. W 2004 roku pomagał integrować działania SEAL-sów i GROM-u w Iraku, a w 2024 roku otrzymał Złoty Medal Wojska Polskiego.

Samo określenie „pierwszy Polak” pochodzi z polskich publikacji branżowych. Nie znaleźliśmy amerykańskiego źródła instytucjonalnego, które prowadziłoby rejestr według pochodzenia i pozwalało tę kolejność niezależnie potwierdzić. Jego służbę w Navy SEALs potwierdzają natomiast komunikaty Dowództwa Operacji Specjalnych USA i Sztabu Generalnego WP oraz „Polskiej Zbrojnej”.

Czy po BUD/S jest się już SEAL-em?

Nie. BUD/S jest pierwszym, bardzo wymagającym etapem selekcji i szkolenia, ale nie kończy drogi do Tridenta. Po nim kandydat przechodzi dalsze etapy, w tym SEAL Qualification Training. Ukończenie SQT oznacza kwalifikację SEAL i naszywkę Trident, a w przypadku żołnierzy korpusu szeregowych i podoficerów wiąże się też ze specjalnością Special Warfare Operator.

Czym jest Trident u Navy SEALs?

To naszywka oznaczająca wykwalifikowanego SEAL-a, potocznie nazywana trójzębem. Otrzymują ją absolwenci SEAL Qualification Training, a nie sami absolwenci BUD/S.

Jak zostać Navy SEAL?

Ścieżka prowadzi przez służbę w US Navy, szkolenie podstawowe, BUD/S w Naval Special Warfare Center, szkolenie spadochronowe, a następnie SEAL Qualification Training. Po nim absolwent trafia do zespołu SEAL albo SDV, a część kandydatów idzie jeszcze na dziewięciomiesięczne szkolenie medyka sił operacji specjalnych. Jest to ścieżka dla obywateli USA.

Co oznacza skrót SEAL?

SEa, Air, Land, czyli morze, powietrze i ląd. Gra słów z angielskim „seal”, czyli foką, jest zamierzona, ale nazwa wskazuje trzy środowiska, z których jednostka potrafi wejść do działania.

Kiedy powstali SEAL-si?

Pierwsze zespoły SEA-AIR-LAND powołano w styczniu 1962 roku. Rodowód formacji dowództwo Naval Special Warfare liczy jednak od jednostek z II wojny światowej: Scouts and Raiders (1942), Naval Combat Demolition Units (1943) i Underwater Demolition Teams (1944).

Czym się różni Naval Special Warfare Command od Center?

Command odpowiada za dowodzenie i organizację sił, Center za szkolenie. Command powołano 16 kwietnia 1987 roku w Coronado jako morski komponent USSOCOM, a w Center odbywa się BUD/S.

Źródła

  • Naval Special Warfare Command (nsw.navy.mil) – linia dziedziczenia i oś czasu formacji, zadania wg OPNAVINST 5450.221E, powołanie dowództwa 16 kwietnia 1987 roku w Coronado.
  • MyNavy HR, karta specjalności SEAL (mynavyhr.navy.mil) – ścieżka BUD/S, SEAL Qualification Training, naszywka Trident, specjalność Special Warfare Operator, szkolenie medyków sił operacji specjalnych, SDV School.
  • „Komandos” nr 7-8/1996, numer poświęcony płetwonurkom bojowym świata – geneza UDT i ich rozwiązanie 1 maja 1983 roku, przezwisko nadane przez Wietkong, operacja „Listening Post”, pluton „Alfa” i por. Melvin Spence Dry, etat ze stycznia 1968 roku.
  • „Bezpieczeństwo. Teoria i Praktyka” 2020, nr 2 (XXXIX), Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, ISSN 1899-6264 – numer poświęcony 30-leciu JW GROM, wspomnienia operatorów o współpracy z Drago w Iraku.
  • „Polska Zbrojna”, Złoty Medal Wojska Polskiego dla „Drago” (29 października 2024) – przebieg służby, dwadzieścia lat w Navy SEALs, odejście w 2011 roku, integracja z GROM w 2004 roku, więzienie w Hrubieszowie, cytaty.
  • Dowództwo Operacji Specjalnych USA (USSOCOM) oraz Sztab Generalny WP – komunikaty o wręczeniu Złotego Medalu Wojska Polskiego przez gen. Wiesława Kukułę, potwierdzające służbę Dzierana w Navy SEALs.
  • Special-Ops.pl – relacja z wręczenia medalu ŚZŻAK (marzec 2026). To źródło branżowe używa określenia „pierwszy Polak w Navy SEALs”, nie podając jego podstawy.
  • Nasze wcześniejsze teksty o Drago: Ludzie Wojsk Specjalnych – Drago oraz Drago z wyróżnieniem od AK.
  • Tomasz Dzieran, The Pledge to America: One Man’s Journey from Political Prisoner to U.S. Navy SEAL (Liberatio Protocol 2023, ISBN 9781637583715); Paweł „Naval” Mateńczuk, Mój przyjaciel Drago (Bellona 2023).
  • Zdjęcie wyróżniające: fot. SilentHeroes, National Navy UDT-SEAL Museum, Fort Pierce na Florydzie.

Szczegóły biograficzne dotyczące Drago podajemy za jego relacjami, autobiografią i naszymi wcześniejszymi tekstami. Tam, gdzie nie dysponujemy dokumentem, sygnalizujemy to w treści.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się