🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

Operacja Barras 2000 — świt nad Rokel Creek, dwa brzegi i siedmiu zakładników

HISTORIA I PAMIĘĆ ·
Sierra Leone, 10 września 2000. Patrol Royal Irish Regiment od 25 sierpnia w rękach West Side Boys. O świcie siły specjalne uderzyły na Gberi Bana, a spadochroniarze 1 PARA na Magbeni po drugiej stronie Rokel Creek. Wszyscy zakładnicy wyszli żywi; jeden brytyjski żołnierz zginął.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 11 min czytania |

Świt 10 września 2000 roku. Nad Rokel Creek w Sierra Leone — szerokim ramieniem wodnym systemu rzeki Rokel — idą lotem koszącym śmigłowce Chinook. Lecą wzdłuż koryta — choć na skryte podejście nie ma co liczyć: warkot maszyn słychać z daleka.

Na dole, w dwóch wioskach po przeciwnych brzegach rzeki, stoją siły West Side Boys. W jednej z nich, od 25 sierpnia, trzymani są brytyjscy żołnierze.

O 05:00 Chinooki z grupą kompanijną 1 PARA opuszczają bazę wypadową. Około 06:15 rusza faza szturmowa: siły specjalne wchodzą do Gberi Bana, a grupa kompanijna 1 PARA rozwija natarcie na Magbeni. Tak zaczyna się operacja Barras. W ciągu poranka Brytyjczycy odbiją pozostałych zakładników z Gberi Bana, a w Magbeni uwolnią także cywilnych więźniów. Po stronie brytyjskiej zginie jeden żołnierz, dwunastu zostanie rannych. A Wielka Brytania wyciągnie z tego poranka wniosek, do którego wróci wiosną 2006 roku.

Patrol, który wjechał w nie ten teren

25 sierpnia 2000 roku patrol zmotoryzowany — jedenastu żołnierzy Royal Irish Regiment i jeden żołnierz armii Sierra Leone — wjechał na obszar kontrolowany przez zbrojną bandę znaną jako West Side Boys. Brytyjczycy byli w kraju w ramach misji szkoleniowej. Patrol został otoczony i zmuszony do poddania się.

Jeńców przewieziono do wioski Gberi Bana nad Rokel Creek, w głębi dżungli. Warunki były fatalne: bicie, pozorowane egzekucje, brak opieki medycznej, złe jedzenie i woda. Najgorzej traktowano oficera łącznikowego armii Sierra Leone — jego życie było w bezpośrednim zagrożeniu.

West Side Boys — nie rebelianci z podręcznika

Sierra Leone we wrześniu 2000 roku nie była krajem po wojnie — wojna domowa, która wybuchła w 1991 roku, wciąż trwała i zakończyła się dopiero w 2002. Kilka miesięcy wcześniej, w maju 2000, Brytyjczycy weszli do kraju, żeby ewakuować cudzoziemców i powstrzymać marsz Zjednoczonego Frontu Rewolucyjnego (RUF) na Freetown. Potem zostali, by szkolić miejscową armię i wspierać misję ONZ.

West Side Boys nie byli po prostu oddziałem RUF, lecz autonomicznie działającą, nieregularną grupą zbrojną, wyrosłą ze środowiska byłych żołnierzy armii Sierra Leone. National Army Museum opisuje ją jako skrajnie niebezpieczną i nieprzewidywalną, działającą pod wpływem alkoholu i narkotyków. Dowodził nią Foday Kallay.

Negocjacje i plan przemycony przez zakładnika

Dwa dni po porwaniu rozmowy twarzą w twarz rozpoczął ppłk Simon Fordham, dowódca 1. batalionu Royal Irish Regiment. Negocjacje przyniosły częściowy skutek: pięciu żołnierzy zwolniono w zamian za telefon satelitarny. W rękach Kallaya zostało sześciu Brytyjczyków i oficer łącznikowy.

Brytyjczykom pozwolono zobaczyć część jeńców — i jeden z nich zdołał przekazać Fordhamowi plan bazy. Równolegle w dżungli pracowało rozpoznanie sił specjalnych, wprowadzone łodziami w rejon Gberi Bana i sąsiedniego Magbeni. Obserwatorzy spędzili dni w tak zwanym twardym rygorze: bez ruchu, bez hałasu, w gęstej roślinności, wśród owadów. Używali czułych detektorów dźwięku.

Po dwóch tygodniach żądania Kallaya stawały się coraz bardziej oderwane od rzeczywistości, a ryzyko, że zakładnicy zostaną zabici, rosło z dnia na dzień. Rząd zdecydował się na szturm.

Dwa brzegi, jeden moment

Kluczem do Barras był podział na dwa jednoczesne uderzenia. Zespół sił specjalnych zszedł po linach z wiszących śmigłowców wprost w środek Gberi Bana, gdzie trzymano zakładników, i ruszył do nich wyścigiem — zanim padnie rozkaz egzekucji. Ukryte w dżungli zespoły rozpoznawcze otworzyły ogień osłonowy z zewnątrz. ⚠ Brytyjskie komunikaty państwowe z czasu operacji nie ujawniały składu UKSF. Późniejsze relacje — w tym karta pułku Royal Irish — przypisują tę rolę SAS i SBS; National Army Museum konsekwentnie pisze ogólniej o „zespole sił specjalnych”.

W tym samym czasie grupa kompanijna 1. batalionu Pułku Spadochronowego (1 PARA) uderzyła na Magbeni po drugiej stronie rzeki. Magbeni nie było celem pozornym. Było odrębnym celem bojowym: jego opanowanie izolowało Gberi Bana i odbierało West Side Boys możliwość przerzucenia ludzi przez Rokel Creek w trakcie odbijania zakładników.

Z powietrza pracowały Chinooki RAF i Lynxy Army Air Corps; National Army Museum wymienia w tej roli także śmigłowce Mi-24. Maszyny ostrzeliwały broń ciężką przeciwnika oraz brzegi Rokel Creek, żeby odciąć milicji drogę przeprawy. Śmigłowce, choć ciężko uzbrojone i osłaniane flarami, pozostawały podatne na ogień z ziemi.

Bagno pod Magbeni

Spadochroniarze weszli w szczególnie trudnych warunkach. Dwaj pierwsi żołnierze, którzy zeszli z rampy, zapadli się po pierś w grząskie bagno. Nad głowami szły smugowe.

Chwilę później pocisk moździerzowy wyłączył z walki część dowództwa: ranni zostali dowódca kompanii mjr Matthew Lowe, dowódca czołowego plutonu oraz ich radiooperatorzy. W pierwszych minutach natarcie mogło się rozsypać.

Nie rozsypało się, bo zastępcy przejęli dowodzenie i poprowadzili natarcie dalej. Kompania oczyściła wioskę, zdobytą broń ciężką i pojazdy wysadzono ładunkami, a odbite pojazdy patrolu Royal Irish wywieziono Chinookami. Rannych dowieziono na stół operacyjny na pokładzie RFA Sir Percivale w ciągu dwudziestu minut od zranienia.

Bilans poranka

Wszyscy zakładnicy wyszli żywi — sześciu Brytyjczyków i oficer łącznikowy armii Sierra Leone, razem siedem osób. W Magbeni spadochroniarze uwolnili dodatkowo około dwudziestu cywilnych więźniów. Żaden śmigłowiec nie został zestrzelony.

Przy tej liczbie źródła się rozjeżdżają i warto to powiedzieć wprost. Karta pułku Royal Irish pisze, że po negocjacjach „pięciu zwolniono, a sześciu wraz z oficerem łącznikowym pozostało” — ale zdanie dalej mówi o uratowaniu „pięciu zakładników i oficera”. National Army Museum w zapowiedzi tekstu podaje „pięciu brytyjskich żołnierzy”, choć w samym opisie stwierdza po prostu, że uwolniono wszystkich. Przyjmujemy szóstkę jako najbardziej spójną rekonstrukcję, bo zgadza się arytmetyka: patrol liczył jedenastu Brytyjczyków, pięciu zwolniono wcześniej, więc zostało sześciu. ⚠ To rekonstrukcja, nie rozstrzygnięcie źródłowe — zamknęłyby je dopiero pierwotne komunikaty resortu obrony z września 2000 roku, do których nie dotarliśmy.

Po stronie brytyjskiej: jeden zabity i dwunastu rannych, w tym jeden ciężko. Po stronie West Side Boys — według karty pułku Royal Irish i ówczesnych relacji prasowych — co najmniej dwudziestu pięciu zabitych i osiemnastu pojmanych, w tym Kallay. Ta sama karta odnotowuje, że w walce zginął także jeden cywil; National Army Museum tego szczegółu nie podaje. ⚠ Te same liczby podawały ówczesne relacje prasowe, ale straty formacji nieregularnych po walce w dżungli bywają niepełne — traktujmy je jako raportowane, nie ustalone niezależnie. National Army Museum podsumowuje, że West Side Boys ponieśli straty, z których się nie podnieśli, i ostatecznie się poddali.

Bombardier Brad Tinnion

Jedyną brytyjską ofiarą śmiertelną był Bradley „Brad” Tinnion, służący w 22 pułku Special Air Service. W ewidencji Armed Forces Memorial figuruje jako bombardier; część opracowań podaje stopień lance bombardier. Oba to stopnie Royal Artillery, z której przyszedł — do 1998 roku służył w 29. pułku commando Royal Artillery. Miał 28 lat. Został ciężko ranny od ognia karabinu maszynowego i zmarł od odniesionych ran. Pośmiertnie wymieniono go w rozkazie (Mentioned in Despatches) za dzielną i wyróżniającą się służbę. Upamiętnia go Armed Forces Memorial.

Hołd Tinnionowi i rannym złożył w Izbie Gmin minister obrony podczas debaty Defence and the Armed Forces 1 listopada 2000 roku.

Operacja, z której wyrosła nowa jednostka

Barras bywa przywoływana jako wzorzec odbicia zakładników i rzeczywiście spełnia kryteria: dwa zsynchronizowane uderzenia, tygodnie rozpoznania, plan bazy w ręku, wsparcie z powietrza rozpisane na sektory. Ale najtrwalszy ślad zostawiła gdzie indziej.

Sprawdziło się bowiem coś, czego wcześniej nie było w brytyjskiej strukturze: potrzeba wyspecjalizowanej piechoty zdolnej działać ramię w ramię z siłami specjalnymi — nie „awans” zwykłego batalionu, lecz osobna zdolność. National Army Museum wiąże udane użycie 1 PARA pod Barras z powstaniem Special Forces Support Group. Ostrożniej: Barras była jednym z kluczowych doświadczeń, które potwierdziły wartość wyspecjalizowanego wsparcia piechoty dla sił specjalnych — nie jedyną przyczyną reformy.

⚠ Droga do tej jednostki była jednak dłuższa niż jedna operacja. Zamiar utworzenia dwóch nowych formacji wspierających siły specjalne rząd ogłosił 16 grudnia 2004. SFSG osiągnęła wstępną gotowość operacyjną 3 kwietnia 2006 w St Athan pod Cardiff — niespełna sześć lat po Barras. Co istotne, personel ściągnięto z Pułku Spadochronowego, Royal Marines i RAF Regiment, a jednostka weszła w skład UK Special Forces Group. Jej zadaniem jest bezpośrednie wsparcie operacji interwencyjnych UKSF, wzmacnianie ich w szkoleniu specjalistycznym oraz wsparcie krajowych działań kontrterrorystycznych.

Za Barras przyznano wiele odznaczeń za odwagę, w tym dwa Conspicuous Gallantry Cross — drugie po Krzyżu Wiktorii brytyjskie odznaczenie za męstwo w walce. Krzyż Wojskowy otrzymał wtedy James Chiswell, późniejszy generał. Brytyjscy żołnierze, którzy pełnili służbę w ramach Barras, otrzymali Operational Service Medal za Sierra Leone; rozetkę na wstążce nosi się za udział w samej operacji.

Zobacz: materiał filmowy o operacji Barras

„Sierra Leone Civil War | British Special Forces Hostage Rescue | Operation Barras (2000)” — Frontline by ITN, 13 min. ⚠ Opis pod filmem błędnie podaje, że poległ żołnierz Royal Irish Regiment; jedyną brytyjską ofiarą był bombardier Tinnion z 22 SAS.

Najczęstsze pytania

Kiedy i gdzie przeprowadzono operację Barras?

10 września 2000 roku, o świcie, w Sierra Leone — w dwóch wioskach nad Rokel Creek: Gberi Bana i Magbeni. Zakładników trzymano w Gberi Bana od 25 sierpnia.

Ilu zakładników uwolniono?

Siedem osób: sześciu żołnierzy Royal Irish Regiment oraz oficera łącznikowego armii Sierra Leone. Wcześniej, w toku negocjacji, zwolniono pięciu żołnierzy z tego samego patrolu — patrol liczył jedenastu Brytyjczyków. Dodatkowo w Magbeni uwolniono około dwudziestu cywilnych więźniów.

Jakie jednostki brały udział w szturmie?

Na Gberi Bana, gdzie trzymano zakładników, uderzył zespół brytyjskich sił specjalnych. Oficjalne materiały nie podają jego składu — National Army Museum pisze wyłącznie o „siłach specjalnych”. Relacje pułkowe i późniejsze opracowania przypisują główną rolę SAS, a część z nich wymienia także SBS; to identyfikacja ze źródeł wtórnych, nie oficjalny skład bojowy. Magbeni po drugiej stronie zajęła grupa kompanijna 1. batalionu Pułku Spadochronowego. Wsparcia z powietrza udzielały Chinooki RAF i Lynxy Army Air Corps.

Dlaczego Barras uważa się za przełomową?

Bo poza uwolnieniem zakładników pokazała wartość regularnej piechoty jako wsparcia sił specjalnych. National Army Museum wiąże to doświadczenie z powstaniem Special Forces Support Group, która osiągnęła gotowość operacyjną w kwietniu 2006 roku — niespełna sześć lat po operacji.

Powiązane wpisy

Źródła

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się