🎁 Odbierz -10% na pierwsze zamówienie. Zapisz się i zgarnij kod.
HISTORIA I PAMIĘĆ

Gran Sasso 1943 — szybowce, propaganda i narodziny sił specjalnych

HISTORIA I PAMIĘĆ ·
Dziesięć szybowców na zboczu Gran Sasso, hotel przejęty niemal bez walki i Mussolini w kabinie Storcha. Ale operację zaplanowali Kurt Student i mjr Harald Mors, a szturmem dowodził por. Georg von Berlepsch — rozgłos zgarnął Otto Skorzeny. Historia operacji Eiche i tego, jak propaganda przepisała jej autorstwo.
SilentHeroes
SilentHeroes
| 9 min czytania |

12 września 1943 roku, wczesnym popołudniem, dziesięć szybowców DFS 230 podchodziło do stromego zbocza Gran Sasso d’Italia w Apeninach. Każdy pilot wiedział, że lądowiska nie ma — jest tylko pochyła polana przy hotelu Campo Imperatore, na wysokości około 2130 metrów, dostępna z doliny wyłącznie kolejką linową.

Kilkanaście minut później Benito Mussolini siedział w kabinie Fieselera Storcha. Operacja Eiche — „Dąb” — była skończona.

I wtedy zaczęła się druga operacja: ta, w której jeden człowiek przypisał sobie cudzą robotę tak skutecznie, że powtarzamy jego wersję do dziś.

Upadek Duce i polowanie na więźnia

25 lipca 1943 roku Wielka Rada Faszystowska odwołała Mussoliniego. Król Wiktor Emanuel III kazał go aresztować. Przez następne siedem tygodni Duce był przewożony między wyspami i górskimi fortecami — Ponza, La Maddalena na Sardynii, wreszcie hotel Campo Imperatore.

Wybór miejsca był przemyślany. Kompleks leżał za jedyną kolejką linową, bez drogi dojazdowej, na wysokogórskim płaskowyżu. Włosi zakładali, że nikt tam nie dotrze — a jeśli dotrze, to nie niezauważony.

Niemcy ustalili miejsce dzięki przechwyconej korespondencji włoskich służb. Gen. Kurt Student, dowódca wojsk powietrznodesantowych, dostał od Hitlera rozkaz: odbić Mussoliniego żywego.

Kto naprawdę dowodził

Tu zaczyna się sedno tej historii, bo w powszechnym obiegu funkcjonuje jedno nazwisko, a pracowały trzy.

Plan powstał u Studenta i mjr. Haralda Morsa z Fallschirmjäger-Lehrbataillon — batalionu szkolnego spadochroniarzy, występującego pod kryptonimem I./FJR 7. Mors dowodził całością operacji i osobiście prowadził jej część naziemną: kolumna zmotoryzowana miała zająć dolną stację kolejki linowej i przeciąć linie telefoniczne, żeby załoga hotelu nie mogła ani uciec z więźniem, ani wezwać pomocy.

Szturmem powietrznym — tym, który wszyscy pamiętają — dowodził por. Georg von Berlepsch. To on prowadził spadochroniarzy z szybowców na polanę.

A Otto Skorzeny, SS-Hauptsturmführer skierowany do Studenta, był przy akcji ze swoim pododdziałem. Nie planował jej i nie dowodził. ⚠ To rozróżnienie nie jest czepianiem się szczegółów — to różnica między tym, co się wydarzyło, a tym, co przez dekady opowiadano.

Dziesięć szybowców i generał zabrany wbrew woli

Dziesięć szybowców DFS 230, każdy z pilotem i dziewięcioma żołnierzami, wystartowało na holu z lotniska Pratica di Mare pod Rzymem. Na pokładzie maszyny wiodącej znalazł się pasażer, którego nikt nie pytał o zdanie: gen. Fernando Soleti, wysoki oficer włoskich Carabinieri, zatrzymany i zabrany siłą.

Jego rola była chłodno praktyczna. Gdy szybowce siadały na pochyłości — z przeciążeniem, ze zgrzytem kadłubów o kamienie — Soleti miał być widoczny i słyszalny, żeby włoska straż rozpoznała własnego generała i nie otworzyła ognia.

W większości zadziałało. Hotel przejęto praktycznie bez walki, ale nie bezkrwawo: zginęli Pasqualino Vitocco, strażnik leśny, i Giovanni Natale, carabiniere. Po stronie niemieckiej rannych było dziesięciu — głównie przy twardych lądowaniach. Żołnierze weszli do pokoju Mussoliniego. Był gotowy do drogi.

Storch na krawędzi zbocza

Najtrudniejsza była ewakuacja. Fieselera Storcha pilotował kpt. Heinrich Gerlach, osobisty pilot gen. Studenta. Maszyna miała zabrać Mussoliniego z polany, która była dla niej stanowczo za krótka.

Skorzeny wymusił zabranie siebie jako trzeciej osoby, świadomie przeciążając samolot. Storch ruszył po kamieniach, przechylił się przez krawędź i przez moment opadał w dół zamiast wznosić. Gerlach wyprowadził maszynę z lotu nurkowego i doleciał do Pratica di Mare. Stamtąd Mussolini przez Wiedeń dotarł do kwatery Hitlera w Prusach Wschodnich — spotkali się 14 września.

⚠ Warto się przy tym zatrzymać, bo ten epizod bywa opowiadany jako dowód brawury. Z punktu widzenia prowadzenia operacji był to niepotrzebnie podjęte ryzyko wobec celu całej akcji — dołożenie masy do przeciążonej maszyny w jedynej fazie, w której nie było już żadnego marginesu.

Jak cudza operacja stała się jego legendą

Uwolnienie Mussoliniego było dla Berlina wybawieniem propagandowym — przyszło w momencie klęsk we Włoszech i na wschodzie. Machina ruszyła natychmiast: magazyn ilustrowany Signal, kroniki filmowe, odznaczenia, wywiady. Twarzą tego wszystkiego został Skorzeny.

Spadochroniarze, którzy operację zaplanowali i wykonali, patrzyli na to z wściekłością. Sam Student tłumaczył później, że nie protestował, bo nie chciał drażnić Himmlera — a to Himmlerowi zależało, żeby sukces zapisał się na koncie SS, nie Luftwaffe.

Historyk Ulrich Trumpener podsumował rzecz bez ogródek: zasługi przypisane niewielkiemu oddziałowi SS pod dowództwem Skorzenego były wyolbrzymione. Mors nie dostał ani rozgłosu, ani kariery, jaką rozgłos otwierał.

Dlaczego liczby w tej historii się nie zgadzają

Jeśli poszukacie opisów Gran Sasso, natkniecie się na sprzeczne dane: raz dziesięć szybowców, raz dwanaście; raz akcja trwa cztery minuty, raz kilkanaście; raz strażników jest dwustu, raz nikt ich nie liczy. Rozjeżdża się nawet wysokość, na której stoi hotel — 2112 albo 2130 metrów, zależnie od opracowania.

⚠ Powód jest prosty i sam w sobie pouczający. Przez dekady podstawą wielu opracowań — w tym publikacji wojskowych — była powojenna relacja samego Skorzenego, spisana w 1947 roku. To z niej pochodzą efektowne liczby: „cztery minuty od lądowania”, „nie podniesiono przeciw nam ani jednego karabinu”, „wybrałem pięćdziesięciu ludzi”. Autor tej relacji miał oczywisty interes w tym, by wypadła korzystnie.

Dlatego w tym tekście trzymamy się tego, co daje się potwierdzić poza jego wersją: dziesięć szybowców, dwie ofiary śmiertelne po stronie włoskiej, dziesięciu rannych Niemców, dowodzenie Morsa i von Berlepscha. Reszta to relacja strony zainteresowanej — można ją cytować, ale jako jego twierdzenie, nie jako ustalenie.

Co z tego zostało w siłach specjalnych

Gran Sasso nie było pierwszą operacją szybowcową. Niemcy uderzyli szybowcami na belgijski fort Eben-Emael już w maju 1940 roku, a rok później desantowali się na Krecie. Nowy był efekt medialny, nie technika.

Mimo to operacja weszła do kanonu jako wzorzec: mały oddział, cel uznany za nieosiągalny, precyzja zamiast masy. Powojenne środowiska sił specjalnych — brytyjskie, amerykańskie, izraelskie — czytały o niej i wyciągały wnioski.

⚠ I tu jest gorzka puenta. Uczyły się w dużej mierze z wersji napisanej pod propagandę. Wzorzec, który krążył po świecie, był w istotnej części autoportretem człowieka, który przy tej operacji zrobił najmniej z całej czwórki decydujących o jej powodzeniu.

Sama akcja niczego zresztą nie odwróciła. Mussolini przeżył jeszcze niespełna dwadzieścia miesięcy — jako marionetkowy przywódca Włoskiej Republiki Socjalnej, zależny od Niemiec. 28 kwietnia 1945 roku został zastrzelony przez partyzantów nad jeziorem Como.

Najczęstsze pytania

Kiedy i gdzie przeprowadzono operację Eiche?

12 września 1943 roku przy hotelu Campo Imperatore w masywie Gran Sasso d’Italia w Apeninach, na wysokości około 2130 metrów n.p.m. Miejsce było dostępne z doliny wyłącznie kolejką linową. ⚠ Sama ta liczba bywa podawana rozbieżnie — spotyka się też 2112 m.

Czy operacją dowodził Otto Skorzeny?

Nie. Operację zaplanowali gen. Kurt Student i mjr Harald Mors, a Mors nią dowodził i prowadził część naziemną — zajęcie dolnej stacji kolejki linowej. Szturmem z szybowców dowodził por. Georg von Berlepsch. Skorzeny brał w akcji udział ze swoim pododdziałem SS, ale to nie on nią kierował. Rozgłos przypadł jemu za sprawą propagandy i jego własnej powojennej relacji.

Czy ktoś zginął podczas akcji?

Tak. Po stronie włoskiej zginęli strażnik leśny Pasqualino Vitocco i carabiniere Giovanni Natale. Po stronie niemieckiej odnotowano dziesięciu rannych. Samego hotelu nie zdobywano jednak w regularnej walce — załoga w większości nie otworzyła ognia.

Dlaczego opisy tej operacji tak się różnią?

Bo przez dziesięciolecia wiele opracowań opierało się na relacji Otto Skorzenego z 1947 roku, czyli na wersji człowieka zainteresowanego jej korzystnym brzmieniem. Stąd rozbieżności w liczbie szybowców, czasie trwania szturmu i liczebności włoskiej straży. Dane potwierdzone niezależnie od jego relacji to m.in. dziesięć szybowców DFS 230 i dwie włoskie ofiary śmiertelne.

Powiązane wpisy

Źródła

  • Gran Sasso raid: data i przebieg operacji, dziesięć szybowców DFS 230, dowodzenie Morsa i von Berlepscha, gen. Fernando Soleti zabrany wbrew woli, imiennie wskazane ofiary (Pasqualino Vitocco, Giovanni Natale) oraz dziesięciu rannych Niemców, wyjaśnienie Studenta dotyczące Himmlera
  • USASOC — Veritas, „Operation Eiche: The Rescue of Benito Mussolini”: rola gen. Studenta, zadanie kolumny Morsa przy dolnej stacji kolejki, ewakuacja Storchem i kpt. Heinrich Gerlach. ⚠ Opracowanie opiera się w dużej mierze na manuskrypcie Otto Skorzenego z 1947 roku i powiela jego liczby („cztery minuty”, „pięćdziesięciu ludzi”, dwustuosobowa straż) — korzystamy z niego wybiórczo i nie traktujemy tych danych jako ustaleń
  • Hotel Campo Imperatore: wysokość hotelu 2130 m (6990 ft) na stokach Monte Portella. ⚠ Artykuł o samym rajdzie podaje 2112 m — rozbieżności nie udało się rozstrzygnąć, dlatego w tekście podajemy wartość przybliżoną
  • Robert Forczyk, Rescuing Mussolini: Gran Sasso 1943, seria Raid nr 9, Osprey Publishing, ISBN 978-1-84603-462-6: zestawienie propagandowej wersji Skorzenego z faktycznym przebiegiem, rzadko opisywany komponent naziemny i faza ewakuacji, przynależność Morsa do Fallschirmjäger-Lehrbataillon
  • Ulrich Trumpener — ocena, że zasługi przypisane oddziałowi SS pod dowództwem Skorzenego były wyolbrzymione
  • Zdjęcie główne: Mussolini z niemieckimi spadochroniarzami na Gran Sasso, 12 września 1943. Zdjęcie archiwalne o charakterze dokumentacyjnym.

Dodaj komentarz

Komentarze są moderowane. Trzymajmy ton — bez wyzwisk, bez teorii spiskowych, bez ujawniania danych operatorów.

Zaloguj się